Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
219
BLOG

Wybryki ostatnich tygodni

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Polityka Obserwuj notkę 0

 

 


Parę dni temu, zanim medale olimpijskie nie odwróciły jej spojrzenia, cała Polska emocjonowała się końcem kary wielokrotnego mordercy. Sąd, który debatował jak by tu, wbrew wcześniejszemu wyrokowi, nie wypuścić zbrodniarza, strzeżony był, wedle relacji TVP, przez sześciuset policjantów. Przypomnijmy, że Spartan pod Termopilami było o połowę mniej.

Przy okazji, z powodu zbliżającego się nieuchronnie końca kar kilku innych dewiantów, których lekkomyślnie nie ubito, gdy jeszcze kodeks na o zezwalał, stworzoną nową kategorię prawną „osób stwarzających zagrożenie” i powołano „Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym” [więcej tu], czyli miejsce, gdzie ktoś zagrażający systemowi będzie mógł, na podstawie opinii dwóch biegłych, spędzić resztę swego marnego życia. Wygląda na to, że moim rodakom chyba naprawdę się zdaje, że to nowe prawo powołano dla ich ochrony przed seryjnymi mordercami. Sejm i rząd zostały wręcz zbesztane przez „opinię publiczną”, za zbytnią opieszałość we wprowadzaniu ustawy w życie. Ta „opinia” ma widać wyobraźnię i pamięć złotej rybki a i wytresowana jest już niezgorzej.

*

Moja imienniczka (brrrr), p. minister od równego traktowania wniosła skargę do Komisji Etyki Poselskiej na niejakiego Domaradzkiego, posła partii „Twój Ruch” za słowa: „Wolałbym bzykać kozę niż posłankę Pawłowicz”. Nie znam powodów wzburzenia p. minister, przyjmuję więc, że powodowała nią troska o los zwierzęcia, bo przecież o obrazie pani posłanki nie może być tu mowy. Ot, ktoś po prostu wyraził swoje preferencje seksualne, a to wszak w czasach dzisiejszych niezbywalne ludzkie prawo. Z całą pewnością jest na Świecie więcej osób, które wolały by to robić z kozą, lub nawet jeżozwierzem, niż z najpiękniejszą nawet i najbardziej ponętną kobietą, za które to przymioty – przypomnijmy – posłanki Pawłowicz nie wybierano.  Kariera członków „TR” jest ściśle związana z ich konkretnym, osobistym udziałem w Wielkiej Rewolucji Moralnej, która zanim pożre własne dziatki może nadać im spore beneficja. Jeśli chce się tam awansować trzeba wykazać się radykalnymi wyborami życiowymi. Ci obdarzeni słabszą pomysłowością, chwalą się zaledwie czymś tak nędznym, jak próba zamordowania własnego tatusia, więksi fantaści upodobali sobie sferę płciową, gdzie ponoć granice eksperymentu w ogóle nie istnieją. A przecież „Dużo jest na świecie takich rzeczy, których robić nie wolno, ale można. Najważniejsze to żeby spróbować, czy zakazanej rzeczy faktycznie zrobić się nie da” – jak powiedział dobry wojak Szwejk na widok zbombardowanego pociągu Czerwonego Krzyża [cytat z pamięci].

Idą wybory trzeba się wykazać, może tym razem jeszcze taki mały zoofilski coming outcik wystarczy? Chyba jednak nie, bo gadać to każdy potrafi. Co innego gdyby pan poseł przedstawił dowody swojej interesującej „tożsamości płciowej”, np. jakiś materiał wideo, albo po prostu przyprowadził narzeczoną na posiedzenie klubu parlamentarnego „TR” i zademonstrował rzecz on live!

*

Poseł Iwiński, który nigdy nie omieszka dać głos, gdy gdzieś na Świecie dzieje się krzywda Rosji, zamartwia się tym razem zamiarem rozebrania w jakiejś mazurskiej mieścinie pomnika zbrodniarza wojennego, gen.Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego. W Liście do ministra Sikorskiego pisze on, że ta rozbiórka godziła by w polską rację stanu, i wezwał do odpowiedzialności i rozwagi „w odniesieniu do rozmaitych pomników przeszłości" – Przywołał w tym kontekście także dyskusję wokół warszawskiego pomnika Braterstwa Broni, czyli słynnych „czterech śpiących”. Ten Czerniachowski, panie pośle Iwiński, zasłużył się właśnie w dziedzinie „braterstwa broni” mordował mianowicie żołnierzy Armii Krajowej, a więc formacji alianckiej.

*

W Krakowie zaś, w Parku Jordana, zniszczono inny pomnik. Po ubiegłorocznej dewastacji popiersia "Inki" Danuty Siedzikówny, zamordowanej przez bolszewików siedemnastoletniej sanitariuszki, wandale uszkodzili rzeźbę płk. Kuklińskiego. Tym razem, głosu posła Iwińskiego – wytrawnego znawcy polskiej racji stanu – jakoś nie słychać. Pierdołowata prokuratura z pewnością zaś, jak zawsze, po chwili nic-nie-robienia, umorzy śledztwo. Szkoda, bo każdy krakowski uczeń (i mazowiecki też) dobrze wie, gdzie mogłaby poszukać; jest bowiem tylko jedno środowisko, które żołnierzy wyklętych nazywa „przeklętymi” a uczestników marszów 11 listopada – faszystami, tylko jedno, które na stronach internetowych publicznie chwali się wypisywaniem na murach obelg wobec ludzi, dzięki którym żyje we w miarę wolnym kraju. Ciekawe po co służbom te miliony podsłuchów i podglądów?

*

Na koniec wybryk własny; otóż, przeczytałem w końcu osławione „Resortowe dzieci”. …Dzieci, jak dzieci, ale ci resortowi pracodawcy!

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka