Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
327
BLOG

Szczyt wszystkich odlotów senatora L.

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Polityka Obserwuj notkę 1

 

„Wydarzenia na Ukrainie odsłoniły bezradność PiS” głosi na łamach, albo raczej pixlach, Onetu.pl, niezawodny senator J.F. Libicki. Na pierwszy rzut oka, zdanie to brzmi odrobinę zaskakująco w dniu, w którym opublikowany plebiscyt popularności wykazał silną tendencję wzrostu popularności tej, odrażającej ludzi rozumnych i wrażliwych, partii. Po chwili zastanowienia myśl senatorska staje się jednak, jak zwykle u niego, jasna i klarowna. Dziwne jednak, że autor nie dopowiada jej do końca, a przecież, to zupełnie oczywiste, że cała ta ukraińska afera nakręcona została w tym jednym, jedynym celu; świat po prostu pragnie przetestować złowrogiego lidera polskiej opozycji. Kaczor miota się, wędzidłem szasta, osobliwe pretensje do Świata zgłasza, no to zafrasowany Świat sprawdza. Co zrobiłeś kochaneczku w tak ważnej sprawie tuż za własną granicą? Majdaniarzy z władzuchną pogodziłeś? Berkut oswoiłeś? Putina na rękę przesiłowałeś? Nie? Acha, więc nawet tego nie potrafisz, złociutki, a władza ci pachnie! Za chwilę wszystko wróci do normy, wojska jawne, tajne i dwu…, co tam dwu,… wielopłciowe cofną się i zapanuje radność powszechna; test zakończony, a skompromitowany,  w jego wyniku, kaczoryzm przechodzi wstydliwie tam, gdzie jego miejsce – do dziejowej pomroki, razem z grą w krokieta i krawatem na gumkę. Bo jak – zapytajmy w imieniu Senatora – nieszczęsny, opozycyjny lider poradziłby sobie z prawdziwymi problemami świata; głodem w Afryce, epidemiami, terroryzmem, klimatem, który oszalał, chciwością kapitalistów czy indolencją strzelecką  polskiej reprezentacji piłkarskiej?

W zgoła innej sytuacji znajduje się partia, którą upodobał sobie nasz Senator. Jej przywódca „jako premier wykonuje po prostu to wszystko, co odpowiedzialny przywódca Rzeczpospolitej robić powinien” – zauważa on w przywołanym tekście.  A skoro „wszystko”, to polemizować z tym się już nie da. A czy któryś z naszych, pożal się Boże, przywódców opozycji zrobił ostatnio coś, co choćby nieśmiało, choćby w jednej, skromnej dziedzinie, pretendowałoby do bycia „wszystkim”? Gdybyż przynajmniej, wzorem maszyny Trurla i Klapaucjusza, potrafili zrobić wszystko na zadaną literkę. Niby niewiele, a i tego nie można się doprosić! Zresztą pies trącał przywódców opozycji. Zastanówmy się lepiej sami nad sobą. Czy TY (Pan, Pani, społeczeństwo), aby na pewno zrobiłeś wszystko, co powinien wykonać odpowiedzialny czytelnik tekstów senatora Libickiego?

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka