Pierwszy milion b. mieszkańców Bliskiego Wschodu i Afryki zdaje się już osiągnął granice upragnionej i znienawidzonej Europy. Jej władcy pokrzykują jedni na drugich i naprędce wymyślają jakieś doraźne środki, potwierdzając niewydolność decyzyjną demokracji. My zaś jesteśmy atakowani obrazami martwych dzieci, z jednej i rozwrzeszczanego tłumu młodych mężczyzn na budapesztańskim dworcu, z drugiej strony. Ci ludzie w łódkach i na dworcach, w zdecydowanej większości z pewnością są godni współczucia. Czy może być ono zbawienne czy samobójcze? Aby wyrobić sobie zdanie na temat oglądanego na żywo procesu historycznego spróbujmy postawić kilka prostych pytań. Poniżej moje typy, ale zachęcam do dyskusji.
- Czy jest to migracja związana z lokalną wojną, czy – cytując Wiktora Orbana – początek „wędrówki ludów” takiej, jakie mieliśmy w Europie już wielokrotnie, a najbardziej znane z nich zakończyły historię Cesarstwa zachodniorzymskiego? Kolekcjonerom ciekawostek historycznych przypomnę jak skończył cesarz (wschodni) Walens, który z dobroci serca zaoferował azyl holokaustowanym Wizygotom.
- Czy program multi-kulti sprawdza się w Europie czy ponosi spektakularną klęskę?
- Czy umiemy w tłumie przybyszy odszukać i wyeliminować wojowników i specjalistów od subwersji?
- Czy przyjęcie do naszych domów tej pierwszej fali, zakończy proces automatycznie, czy raczej stanie się kamieniem, który poruszy lawinę?
Dla wyjaśnienia; Afryka liczy sobie ok. 1 miliarda mieszkańców, miasta otoczone są tam wielokilometrowej szerokości pierścieniami slumsów, także tworzonymi przez emigrantów – ze wsi. W większości tych krajów panuje głębokie, strukturalne bezrobocie, a tłumacząc na polski, większość mężczyzn nie ma nawet pomysłu na pracę.
Widzimy, że rządy nie są w stanie przyjąć jakiegokolwiek spójnego planu działania. Podzielmy się problemem - powiadają, jakby to było rozwiązanie. Wygląda na to, że mamy tych ludzi przyjmować i nie gadać, inaczej jesteśmy rasistami i ksenofobami. Mamy żyć bezrefleksyjnie i nawet nie zastanawiać się, co robić z przybyszami, by w możliwym stopniu uniknąć kłopotów dla nich i dla nas. I tu rodzi się moje ostatnie pytanie na dziś.
- Czy ci którzy zarzucają zwolennikom opcji ograniczania przyjmowania uchodźców bezduszność i najgorsze intencje, przynajmniej uznają swoją winę gdy dojdzie do masowych pogromów i rzezi?
Bo przecież do nich dojdzie, czy masz może jeszcze wątpliwości?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)