Abdykujący polityk, który posiada wpływ na wybór następcy, często wybiera osobę niedoświadczoną bez politycznego zaplecza, gdyż łudzi się, że ta będzie realizować jego wolę. Helmut Kohl, który miał ów typowy dla demokratów zwyczaj wycinania ze swego otoczenia ludzi utalentowanych, może coś na ten temat powiedzieć. Nauczył panią Merkel – jak to ostatnio stwierdził – „jeść nożem i widelcem” i teraz żałuje.
Premier Tusk, jak był taki był, jednak względnie kumaty. Nieprzesadnie złożone zdanie w języku polskim potrafił bez trudu wypowiedzieć, a czasem nawet zrozumieć. Idąc ścieżką wydeptaną przez kanclerza Kohla wybrał nam panią Kopacz. Prawidłowo, bo jest to osoba posłuszna i niesamodzielna, za to bystrość, polot i zdolności polityczne prezentuje w sposób nienachlany.
Ponieważ nagroda kiedyś przyjść musi. Pani Premier Kopacz z pewnością otrzyma niedługo propozycję objęcia jakiejś unijnej synekury: szefowania Komisji Prostowania Bananów, albo Sekcji Kosmicznej Parlamentu Europejskiego. Proszę się nie martwić – przyjmie, któż nie chciałby zostać zwolnionym od podatków milionerem. Nawet pani Kopacz rozumie, że to musi być fajne.
Przyszłe kadry już są jednak przygotowywane, wedle tej samej szlachetnej zasady: niech zwycięży słabszy. Pani minister Teresa Piotrowska skierowana została właśnie na front. Nie chciała zajmować się służbami specjalnymi, to zajęła się emigrantami i negocjacjami zachodnimi wyjadaczami politycznymi. Dla niej to głupstwo, ma doświadczenie z niegrzecznymi chłopcami jeszcze z czasów gdy była katechetką. Co prawda nikt nigdy nie słyszał jej wypowiedzi w tej ani w jakiejkolwiek innej, ważnej sprawie, ale za to pani Kopacz, to ona już z pewnością nie zagrozi. I tak Pani Piotrowska do Bruseli pojechała, telefon służbowy skutecznie obsłużyła i dowiedziała się gdzie podpisać. Wydaje się, że mamy idealnego kandydata na przyszłego premiera.
I tak, perpetuować się będą dzieje naszego demokratycznego kraju, aż w końcu naprawdę rządy nad nami obejmie świnka morska albo opiekacz do sera.
Ale, Państwo pewnie zaraz, że wybory wygra PiS i wszystko będzie cacy. Kto chce niech wierzy.


Komentarze
Pokaż komentarze