blog Unuka
http://www.requetes.com/requete1.html
51 obserwujących
146 notek
220k odsłon
940 odsłon

Żołnierz spod Monte Cassino

Wykop Skomentuj7

Posiadanie stopnia oficerskiego w armii  „faszystowskiej”  uważają bolszewicy za przestępstwo nie mogące liczyć na łagodniejszy wymiar kary. Nawet kobietom zwiększają karę,  jeżeli są one żonami oficerów. Nie oszczędzają oficerów specjalistów, którzy nosząc mundur wojskowy nie biorą udziału w walce zbrojnej. Tak w masie zaginionych oficerów z obozów w Kozielsku, Starobielsku I Ostaszkowie znajdowało się kilkudziesięciu duchownych różnych wyznań około ośmiuset lekarzy,  wielka ilość inżynierów,  topografów, itp.   Stosunek bolszewików do kapelanów wojskowych I do lekarzy jest tym bardziej jaskrawy,  że ZSRS podpisał i  ratyfikował konwencję genewską z r. 1929  o polepszeniu losu chorych i rannych.

W art. 9  mówi się  tam o lekarzach kapelanach „Personel przeznaczony wyłącznie do zbierania, przenoszenia rannych i chorych I leczenia ich jak również do zarządzania formacjami i zakładami sanitarnymi,  kapelani przydzieleni do armii  będą uszanowani i  otaczani opieką w każdym wypadku; o ile wpadną w ręce nieprzyjaciela,  nie będą traktowani jako jeńcy wojenni”.

Nie tylko posiadanie stopnia oficerskiego ale i ukrywanie tego stopnia stanowi w oczach bolszewików przestępstwo. Wielu naszych szeregowych wskutek inteligentnego wyglądu lub takich podejrzanych dowodów jak złote koronki na zębach było posądzonych o ukrywanie stopnia oficerskiego,  a co za tym idzie naraziło się na bicie,  karcery z betonową posadzką zalaną wodą,  na wyznaczanie do najbardziej przykrych robot porządkowych w obozie, itp .

Jeńcy w Sowietach są pozbawieni podstawowych praw przysługujących jeńcom na całym świecie. Przede wszystkim, wbrew art. 8 konwencji genewskiej,  który nakazuje stronom wojującym, o wszelkim wzięciu do niewoli jeńców, powiadamiać w jak najkrótszym czasie stronę zainteresowaną za pośrednictwem biur informacyjnych. Władze sowieckie nie tylko nie powiadamiały nikogo, ale przeciwstawiały się wszelkim próbom ustalenia stanu faktycznego.  Ani Międzynarodowy Czerwony Krzyż,  ani jakakolwiek inna instytucja nie mają na terenie Z SRS prawa działania i opieki nad jeńcami.

Niewola sowiecka jest równoznaczna z zaginięciem jeńca. Władze sowieckie starannie ukrywają stan jeńców i w tym celu,  m.in.,  utrudniają jeńcom korespondencję z rodziną. Umożliwienie korespondencji jeńcom uznane przez konwencję genewską (art .36) za podstawowe prawo, w Sowietach jest traktowane jako nagroda za dobre sprawowanie. Wydawanie listów zawsze było połączone z „doprosem”, żądano bowiem od jeńca wyjaśnień dotyczących nie tylko osoby wysyłającego, ale i spraw z listem niezwiązanych jak informacji dotyczących życia w obozie i zachowania się poszczególnych kolegów. Jeżeli jeniec uchylał się od denuncjacji, nieraz pozbawiano go prawa wysyłania i otrzymywania listów.

Odcięty od świata i pozbawiony opieki jeniec w ZSRS była całkowicie uzależniony od władz sowieckich, które nigdy nie ujawniały jakie,  według ich postanowień są prawa jeńca, natomiast ciągle mówiły, czego jeńcom robić nie wolno. Zakazana była przede wszystkim dziedzina życia religijnego i kulturalnego. Pod względem religijnym pobyt w niewoli sowieckiej staje się dla każdego wierzącego jeńca pasmem udręczeń. Konfiskata książeczek do nabożeństwa, różańców, medalików, ryngrafów, krzyżyków, itp., prowadzenie na terenie obozów propagandy antyreligijnej, zakaz śpiewów religijnych, modlitw zbiorowych, odczytów i dyskusji, wszystko to drażniło, przygnębiało, męczyło. Do pogłębienia takiego nastroju znakomicie przyczyniało się położenie niektórych obozów, umieszczonych na terenie dawnych wielkich klasztorów. Splugawione cerkwie, zniszczone i sprofanowane cmentarze, gdzieniegdzie zachowane wizerunki Chrystusa, Najświętszej Panny  lub świętych z wydłubanymi oczami i nosami budziły bezsilny gniew i wywoływały depresję.

Potrzeby umysłowe i moralne są w obozach sowieckich całkowicie lekceważone: kultura przecież jest tylko jedna na świecie jeżeli chodzi o jej najwyższy szczebel – to kultura sowiecka, a ta całkowicie zadowala się pogadankami „politruków” i lektura książek z „agitbiblioteki”. Książki polskie były szczególnie tępione. Tak np. w krótkotrwałym obozie w Olesku (woj. tarnopolskie) znalazł się księgozbiór szkoły żeńskiej gospodarstwa wiejskiego. Bolszewicy, gdy się o tym dowiedzieli, kazali wszystkie książki spalić!

Zadaniem obozów jeńców w ZSRS, jak wszystkich bolszewickich obozów, jest osławione „pieriewospitanje”, reedukacja zmierzająca do przerobienia wolnych ludzi na komunistów, posłusznych rozkazom NKWD. Środkami do tego celu są pogadanki „politruków”, filmy propagandowe, odpowiednie książki,  no i kary. O sankcjach karnych w stosunku do jeńców, o karach dyscyplinarnych i postępowaniu sądowym obszernie mówią postanowienia konwencji w art. 45-67. Uwzględniono tam wszelkie możliwe przewinienia i rozmaite sposoby kar , nie przewidziano jednak zupełnie fantastycznych praktyk bolszewickich. Kary w ZSRS są wyznaczane bez umiaru i bez usiłowania uzasadnienia, a stosowanie najokrutniejszych tortur przy „doprosach” sprawia, że jeniec znajduje się pod stałym terrorem. Zresztą jeniec w każdej chwili może przestać być jeńcem, bo na podstawie zaocznego wyroku łatwo stanie się przestępcą, ukaranym „sądownie”. O winę bardzo łatwo, wystarczy bowiem sam fakt służby w armii „faszystowskiej”.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura