Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 5 lipca 2014 r.

Pięciogwiazdkowa kostnica

                Coraz oporniej przychodzi mi napisanie własnego tekstu  na potrzeby prowadzenia bloga, choćby z grubsza regularnie.  Trochę wątków  pozaczynałem, ale  końca ich nie widać. Ostatnia część tryptyku o Ukrainie ślimaczy się nadal („Kresowe  Westerplatte”), pomimo że  zgromadziłem  cały potrzebny mi materiał. W ramach podtrzymania akcji serca tego bloga tym razem porcja wyimków z  prozy  jednego z trzech moich ulubionych współczesnych pisarzy rosyjskich.  Nazywa się on Wiktor Jerofiejew (vide poprzednia notka),  ale nie należy mylić  go z jego imiennikiem Wieniediktem Jerofiejewem. Ten ostatni stał się ikoną w  pewnym  segmencie przestrzeni symbolicznej z uwagi na głosny sukces jego pijackiego poematu zatytułowanego „Moskwa – Pietuszki”. I chyba nie tylko w Rosji. I także nie tylko literackiej.  Trochę podobnym symbolem jak poeta-pieśniarz Włodzimierz Wysocki.

Natomiast  ja cenię Wiktora Jerofiejewa sporo wyżej od Benedykta.  Dlatego właśnie zamieszczam  wybór kilku   jego refleksji zawartych w głośnym i okrzyczanym „skandalicznym” oraz  „obrazoburczym” zbiorku zatytułowanym „Encyklopedia duszy rosyjskiej”.  Zbiorek ukazał się  w Rosji w 1999 r., zaś w Polsce wydała go, oficyna „Czytelnik” w roku 2003 (w tłumaczeniu Andrzeja de Lazari).

Gwoli prawdy Wiktor Jerofiejew uważa swój utwór za powieść, ale jeśli nawet zgodzimy się na tego rodzaju sygnaturę, to jest ona napisana w bardzo specjalnej formie i specjalnej także konwencji. Wygodniej było traktować ów roman(s) z encyklopedią  jako zbiór refleksji Rosjanina i erudyty w jednej osobie nad współczesną Rosją i Rosjanami.

A  dlaczego  akurat taki tytuł dla tej notki?  „Pożyczyłem”  go sobie z jednego z rozdziałów zbiorku, gdyż   bardzo mi przypadł do gustu, jakkolwiek do wyboru było sporo   innych,  także adekwatnych wobec prezentowanych  treści.  Dla przykładu wymienię: „Kraj w którym nadzieja umiera  jako pierwsza”, „Nachuizm”, „Dlaczego Rosjanie boją się Żydów”, „Połowa Rosji to Murzyni”,  i temu  podobne. A  i niewykluczone,  że wszystkie byłyby  bardziej „chwytliwe”. Jednak  wybrałem tytuł  kojarzący się z klimatem  surrealizmu. Bo w takim  właśnie  klimacie snuje Wiktor Jerofiejew swoje  refleksje  o  konającej rosyjskości.

    Opuściłem tytuły  dla prezentowanych fragmentów, rzecz jasna ich tytuły znajdują się  w  książce. Ale tytuły swoją sugestywnością w pewien sposób narzucają odbiór tekstu, ja zaś  jestem przekonany, że wybrane fragmenty są wystarczajaco jednoznaczne, dlatego zamiast tytułow nadałem jedynie numery. Natomiast przypisy są mojego autorstwa.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………

1.

„Lena  jest rosyjską Murzynką.  Teraz prowadzi nocny program o seksie, ale był czas, gdy nie miała o tym pojęcia,  myliła męską masturbację z sennym drapaniem pachwiny. Poznaliśmy się w Nowym Jorku. Chciałem zobaczyć Harlem i ona pomogła mi znaleźć odpowiednich ludzi. Jechaliśmy taksówką i biały  łysy taksówkarz zapytał:
- W jakim języku rozmawiacie?
- Po rosyjsku  -  odpowiedziałem.
- Jest pan Rosjaninem?
- Tak.
-A dlaczego ona mówi po rosyjsku?
- Też jest Rosjanką.
- Jak to?
Mrugnąłem do Leny.
- Połowa Rosjan to Murzyni  -  powiedziałem.
- Jak to?
- A tak to  -  odpowiedziałem spokojnie.
Kierowca ostro zahamował i zaklął.
- A mówi się, że mamy wolną prasę!  -  krzyknął.  -  Nawet nie mogą napisać, że połowa Rosjan
 to Murzyni!

Najpierw opowiedziałem tę historię jako anegdotę, ale okazało się, że miałem rację.

2.
           Lecimy z Saszą na kolokwium do Bukaresztu. Lotnisko w Bukareszcie jest zamknięte. Lądujemy w Sofii. Na lotnisku rozpoczynamy poranne pijaństwo. Zalewamy się wódką. Sasza chce do domu. Podtyka mi pieniądze.
- Wsadź mnie do taksówki. Do Czertanowa.[1]
- Tu nie ma Czertanowa. To Sofia.
- Chcę do Czertanowa!
Wybiega na plac. Wsiada do taksówki. Taksówkarz odwozi go do Czertanowa. Jestem sam. Wpadam w Rumunii na kolokwium, stoję sobie, piję wino i wywołuję zainteresowanie swoją osobą.
- O, Rosjanin.
Stoją Francuzi, Niemcy, Polacy  -  i nic. A stanął Rosjanin  -  od razu ciekawiej. Rosjanin obowiązkowo czymś się wyróżni. Albo się spóźni. Albo o czymś zapomni. Albo zgubi. Albo uszy odmrozi. Albo rozumem błyśnie. Albo kogoś weźmie i wyjebie. Albo zarzyga podłogę.

                I jako zagadkowy Rosjanin wiem: jestem nieodgadniony. Nie podlegam analizie. Analizie podlegają istoty rozumne. Sam nie wiem, czym zadziwię, kierując się nieracjonalnymi przypuszczeniami. Mogę rzucić się w ogień i uratować dziecko. Mogę przejść obok. Niech się pali! Niechaj wszystko spłonie! Ja, daltonista moralny, nie widzę różnicy pomiędzy  tak i nie.

(…)

[1] Czertanowo – jeden z dwunastu okręgów miasta Moskwa. Jest to południowy okręg administracyjny.

3.
        Nie na próżno Rosjanie zmieszali się z Tatarami i teraz nie wiadomo, czy na Polu Kulikowym [2] była bitwa czy wojna domowa. A gdybyż istotnie nie spodobało się Rosjanom Bizancjum, można byłoby od biedy przemalować się na katolicyzm. Problem, czy Rosjanie wezwali czy nie wezwali Waregów[3], by nimi rządzili, nie jest istotny. Istotne jest to, że w rzeczy samej mogli wezwać, nie radząc sobie ze sobą.

Opublikowano: 05.07.2014 17:32.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale