Blog
blog Unuka
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
49 obserwujących 141 notek 210009 odsłon
unukalhai, 31 maja 2018 r.

Herod i Jezus, cz.2

Herod Antypas

to jeden z synów ocalałych z rzezi rodzinnych na dworze Heroda Wielkiego, (nota bene posiadającego obywatelstwo rzymskie, po śmierci ojca otrzymał, jak wspomniałem w pierwszej części notki, tytuł tetrarchy z przydziałem mu ziem Galilei i Perei. Tytuł tetrarchy zawierał możność ferowania wyroków śmierci, czyli w przypadku Antypasa, dla mieszkańców podległych mu ziem (z wyjątkiem osób które posiadały rzymskie obywatelstwo). Perea było to terytorium nie posiadające granicy z Galileą, położone na południe od niej, ale rozciągające się po wschodniej stronie rzeki Jordan oraz Morza Martwego. W Perei znajdowała się twierdza Macheront (Machaerus), rozbudowana przez Antypasa do statusu rezydencji królewskiej, a która znana jest z epizodu ewangelicznego opisującego śmierć Jana Chrzciciela (chrzciciel - gr. baptisti).   

Jestem zdania, że postać Heroda Antypasa dużo bardziej kojarzy się właśnie ze śmiercią Jana Chrzciciela niż ze śmiercią Jezusa Nazarejczyka. Zapewne z powodu, iż dla tej pierwszej jego rola jest kluczowa, a dla drugiej epizodyczna. W dalszym ciągu notki przedstawiam postawę tetrarchy wobec obydwu wymienionych zdarzeń wg ich chronologii.

Dynastia Herodianów cieszyła się dużymi względami na cesarskim dworze rzymskim za rządów Oktawiana jak i jego następcy Tyberiusza, czyli w okresie w ramach którego zawiera się tematyka niniejszego cyklu „jezusowego”. Problemy tej dynastii nie wynikały z kaprysów cesarzy w odległym Rzymie, ale zazwyczaj z wewnątrz dynastycznych waśni i intryg, jak również z poczucia bezkarności herodiańskich despotów. I ich splot przyczynił się także do kresu kariery Heroda Antypasa, jakkolwiek w jego przypadku główną rolę odegrały sprawy małżeńskie. O tym napiszę w zakończeniu tej notki.

Pierwsza żona Antypasa o imieniu Fazelia (Phasaelis) była córką Aretasa IV Philopatrisa, władcy królestwa nabatejskiego, co miało ten walor, że zabezpieczało jedno z terytoriów tetrarchy - Pereę - od najazdów koczowników z pustyń arabskich. Królestwo Aretasa ze stolicą w Petrze stanowiło solidny bufor chroniący przed wtargnięciem nomadów, zarówno do Perei jak i na zachodni brzeg Jordanu. 

Władcy z dynastii herodiańskiej często bywali w Rzymie, mając tam całkiem sporo wpływowych przyjaciół i znajomych. W trakcie jednej z takich wizyt w AD 27 Antypas poznał żonę swojego przyrodniego brata, także Heroda, którego rozróżniano dodatkiem Filip (niekiedy bywa on określany jako Herod III). Ponoć z miejsca zakochał się w niej i to z wzajemnością. Ta nowa wybranka serca tetrarchy miała na imię Herodiada. Ona porzuciła dla Antypasa swojego dotychczasowego męża, zaś on miał w tej sytuacji odesłać swoją pierwszą żonę do jej ojca. Aktualna (jeszcze) żona, dowiedziawszy się o tych planach, sama opuściła Galileę (a może Pereę), nie czekając na formalne oddalenie. Jej wymuszona ucieczka została przez Aretasa potraktowana jako zniewaga dokonana przez dotychczasowego sojusznika. Zniewaga która krwi wymaga, a zatem władca Nabatejczyków oczekiwał na czas sposobny do ukarania Antypasa.

Jan Chrzciciel

Ale zanim Aretas przystąpił do wymierzania kary, pojawił się w Galilei i Perei kaznodzieja głoszący nauki o nadchodzącym Królestwie Bożym, wywodzący się z sekty esseńczyków, znany nam jako Jan Chrzciciel. Zarzucił on publicznie Antypasowi złamanie praw Tory, gdyż poślubienie tak bliskiej krewnej za życia jej męża było zabronione w Prawie mojżeszowym. Co więcej, określił Herodiadę terminem, który bez żadnych wątpliwości odnosił się do kobiety lekkich obyczajów. Wobec ewidentnej obrazy majestatu tetrarcha rozkazał uwięzić Jana Chrzciciela w lochach warowni Macheront w Perei, zanim podejmie decyzję, jak dalej z nim postąpić. Pojawić się może pytanie, skąd Herodiada czy Antypas wiedzieli, co głosi gdzieś po pustkowiach jakiś kaznodzieja-pustelnik, których przecież wcale niemało było w tamtych czasach. Ale każdy z władców miał rozbudowaną sieć szpiegów, gdyż musiał wiedzieć, jakie są nastroje wśród poddanych. Do najgroźniejszych zaliczali się ci z kaznodziejów, którzy byli dobrymi mówcami mogącymi silnie oddziaływać swoimi wizjami na słuchaczy. Dlatego trzeba było, korzystając z sieci donosicieli, monitorować i raportować co oni głoszą. Oczywiście takie szpiegowanie odnosiło się także do misji Jezusa Nazarejczyka, o czym będzie mowa w kolejnym odcinku tego cyklu poświęconym procesowi Jezusa Nazarejczyka.  

Gdy władca (czy jak w przypadku Jezusa przywódcy Sanhedrynu) dochodził do wniosku, że może taki orator stać się niebezpieczny, wówczas podejmował kroki dla zneutralizowania takiego kaznodziei. Rzecz jasna, ocena zagrożenia należała do subiektywnego odczucia konkretnego władcy. W przypadku Jana Chrzciciela nastąpił splot tzw. okoliczności, które, na podobieństwo fatum, przesądziły o jego losie. Oto bowiem w tzw. międzyczasie Antypas wyprawiał ucztę z okazji kolejnej rocznicy swoich urodzin. Na uczcie tej było wielu wybitnych gości, w tym także dygnitarzy z Galilei i Perei. I była na niej również Salome (Salome II), córka Herodiady z jej pierwszego małżeństwa (Herod Antypas był dla niej ojczymem). I ponoć oczarowany tańcem Salome złożył obietnicę, że w nagrodę za taniec spełni jej dowolne życzenie (tzw. carte blanche). Tancerka, za namową matki  – Herodiady – zażądała dostarczenia na srebrnej tacy głowy Jana Chrzciciela. Do tego czasu Jan Chrzciciel był jedynie przetrzymywany w areszcie, gdyż Herod Antypas, przesadnie bojaźliwy i równie przesądny, chciał wybadać, czy uwięzienie kaznodziei wywoła jakieś echa, np. w postaci wystąpień jego zwolenników. A ponadto chciał ponoć sprawdzić, czy ten kaznodzieja włada jakąś tajemniczą mocą, np. może jest czarownikiem czy znawcą magii. Jednym słowem, kimś kto mógłby zaszkodzić, ale mógłby przecież okazać się także pomocny. Jednym słowem Antypas postępował kunktatorsko nie mogąc zdecydować się co począć z więźniem. W tej sytuacji sprawa rozstrzygnęła się  za przyczyną publicznie złożonej obietnicy, bo tetrarcha chyba nie spodziewał się, że Salome zażąda tak ekstrawaganckiego, nawet jak na obyczaje praktykowane na dworach wschodnich despotów, trofeum. A że nie mógł się wycofać z publicznie danego słowa, więc Jan Chrzciciel, pomimo obaw przesądnego Antypasa, stał się ofiarą żądnej zemsty Herodiady. W źródłach pisanych nie ma pewności, gdzie odbyła się owa uczta, czyli gdzie znajdowało się miejsce kaźni proroka-kaznodziei. Raczej nie stało to się w Tyberiadzie, stolicy Galilei, która była oddalona od twierdzy w Macheroncie  o około 140 km. Ale Herod Antypas miał w Perei także inną rezydencję, położoną w miejscowości zwanej Livias (a nazwanej tak na cześć żony cesarza Augusta Oktawiana - Liwii Druzylli (wcześniej zaś miejsce to nazywało się Beth-Aram), leżącej ok. 10 km na wschód od ujścia Jordanu do Morza Martwego. Dzieliło ją od lochów Macherontu niecałe 20 km, zatem nie było problemu z szybkim dostarczeniem czy to więźnia w całości, czy tylko jego głowy, jeszcze podczas trwania wspomnianych uroczystości jubileuszowych. Od dawna nie ma śladu po tej rezydencji, a na jej miejscu rozbudowuje się współcześnie zachodnie przedmieście stolicy Jordanii - Ammanu o nazwie Al-Rama.  

Opublikowano: 31.05.2018 16:08.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @po miedzy również dowód, że nigdy jej nie było
  • a od czego ten jeden procent miałby być naliczony?
  • @andrzej.roman słusznie, bo PO przypomina im komunę i, więc mają dosyć powtórki

Tematy w dziale