Lekko zaintrygował mnie fakt, że moja pierwsza notka dotycząca przyzwolenia społecznego na nieuczciwość i brudne chwyty w polityce nie doczekała się żadnego komentarza. Przyznaję, że wiele z tego, co tam napisałem jest ogólnie znane. Jednak nie wywołało to odzewu nawet na zasadzie: "co za stek banałów", "przecież wszyscy o tym wiemy"... Czy to oznacza, że sprawy, których dotyczy ta notka nikogo nie obchodzą? Byłoby to bardzo smutne.
Wiele komentarzy na Salonie dotyczy sytuacji bieżącej, tego, jaka lewica/prawica jest be, że trzeba rozliczać, ewentualnie zapomnieć. Nikogo zdaje się nie obchodzić, że my sami możemy wyeliminować ludzi starych czasów. Wystarczy znaleźć, popierać i reklamować uczciwych ludzi. Wydaje się jednak, że w klimacie walki z przeciwnikami politycznymi zapomina się/ignoruje, że ci "nasi" zdecydowanie kryształowi nie są. Ale w sytuacji zagrożenia trzeba przecież zewrzeć szeregi.
Ludzie, otrząśnijcie się - to PRLowskie myślenie!
P.S. A co do spraw bieżących: lewica w wyroku TK widzi niekonstytucyjność idei rozliczeń z gnidami PRLu, prawica w wyroku TK widzi kompromitację prawa, bo uchwalili je skompromitowani ludzie. A tylko najrozsądniejsza mniejszość patrzy na orzeczenie w oderwaniu od polityki, jako na praktyczną interpretację zasad konstytucji... Jakie to smutne, że zagadnienie prawne oceniane jest przez pryzmat polityki.
Wiele komentarzy na Salonie dotyczy sytuacji bieżącej, tego, jaka lewica/prawica jest be, że trzeba rozliczać, ewentualnie zapomnieć. Nikogo zdaje się nie obchodzić, że my sami możemy wyeliminować ludzi starych czasów. Wystarczy znaleźć, popierać i reklamować uczciwych ludzi. Wydaje się jednak, że w klimacie walki z przeciwnikami politycznymi zapomina się/ignoruje, że ci "nasi" zdecydowanie kryształowi nie są. Ale w sytuacji zagrożenia trzeba przecież zewrzeć szeregi.
Ludzie, otrząśnijcie się - to PRLowskie myślenie!
P.S. A co do spraw bieżących: lewica w wyroku TK widzi niekonstytucyjność idei rozliczeń z gnidami PRLu, prawica w wyroku TK widzi kompromitację prawa, bo uchwalili je skompromitowani ludzie. A tylko najrozsądniejsza mniejszość patrzy na orzeczenie w oderwaniu od polityki, jako na praktyczną interpretację zasad konstytucji... Jakie to smutne, że zagadnienie prawne oceniane jest przez pryzmat polityki.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)