Studiuję sobie obecnie historię polski w wykonaniu prof. Normana Daviesa (Boże Igrzysko). Zbierałem się do tego od kilku lat, ale lepiej późno niż wcale. Obok pouczającego spojrzenia cudzoziemca na nasze dzieje, zawiera owa księga interesujące materiały źródłowe. I tak na przykład znalazłem krótki cytat z poglądów Marksa:
"Na czym opiera się głównie potega reakcji w Europie po roku 1815, a po części nawet od pierwszej rewolucji francuskiej? Na świętym przymierzu rosyjsko-prusko-austriackim. Co zaś cementuje to święte przymierze? Rozbiory Polski, które przyniosły korzyść wszystkim trzem sprzymierzeńcom. (...) Oczywiście nie chodzi tu o stworzenie jakiegoś pozoru Polski, idzie o stworzenie państwa zdolnego do życia. Polska musi zajmować co najmniej obszar z 1772 roku, musi mieć nie tylko dorzecze swych wielkich rzek, lecz także ich ujścia i musi chociażby nad Bałtykiem posiadać duży pas wybrzeża."
K.Marks i F. Engels (1848)
Czytając te słowa, dochdzę do wniosku, że stosunkowo mała znajomość tych poglądów Marksa w społeczeństwie polskim, czy to PRLowskim, czy postkomunistycznym, wynika z faktu, że nie były one na rękę ZSRR, a co za tym idzie, również jego polskim namiestnikom, w kontekście ukrywanego, lecz przecież nie całkowicie nieznanego paktu Ribbentrop - Mołotow, który okazywał się nie tylko symbolem tryumfu doraźnych interesów nad ideami, lecz jaskrawym dowodem zdrady poglądów przenaświętszego (o ile można użyć tego słowa) prekursora Zjednoczonych Republik Rad.
Co najśmieszniejsze, przekonania Marksa dotyczące sprawy polskiej są również niewygodne dla obecnej polskiej prawicy o zabarwieniu NDckim. Oto okazuje się, że najsłynniejszy ideolog wrogiego obozu... jest w istocie sprzymierzeńcem w stopniu większym niż gro zagranicznych sympatyków niepodległości Polski za czasów rozbiorów. Mówił bowiem, już w połowie XIX wieku, gdy proces rusyfikacji kresów wschodnich w dużej mierze się dokonał, o granicach z przed I rozbioru i o państwie zdolnym do życia - zatem autentycznie niepodległym!
Oto dlaczego radykalizm musi być ślepy. Zbyt dużo bowiem mógłby zauważyć sprzeczności ideologicznych w swoim programie.
"Na czym opiera się głównie potega reakcji w Europie po roku 1815, a po części nawet od pierwszej rewolucji francuskiej? Na świętym przymierzu rosyjsko-prusko-austriackim. Co zaś cementuje to święte przymierze? Rozbiory Polski, które przyniosły korzyść wszystkim trzem sprzymierzeńcom. (...) Oczywiście nie chodzi tu o stworzenie jakiegoś pozoru Polski, idzie o stworzenie państwa zdolnego do życia. Polska musi zajmować co najmniej obszar z 1772 roku, musi mieć nie tylko dorzecze swych wielkich rzek, lecz także ich ujścia i musi chociażby nad Bałtykiem posiadać duży pas wybrzeża."
K.Marks i F. Engels (1848)
Czytając te słowa, dochdzę do wniosku, że stosunkowo mała znajomość tych poglądów Marksa w społeczeństwie polskim, czy to PRLowskim, czy postkomunistycznym, wynika z faktu, że nie były one na rękę ZSRR, a co za tym idzie, również jego polskim namiestnikom, w kontekście ukrywanego, lecz przecież nie całkowicie nieznanego paktu Ribbentrop - Mołotow, który okazywał się nie tylko symbolem tryumfu doraźnych interesów nad ideami, lecz jaskrawym dowodem zdrady poglądów przenaświętszego (o ile można użyć tego słowa) prekursora Zjednoczonych Republik Rad.
Co najśmieszniejsze, przekonania Marksa dotyczące sprawy polskiej są również niewygodne dla obecnej polskiej prawicy o zabarwieniu NDckim. Oto okazuje się, że najsłynniejszy ideolog wrogiego obozu... jest w istocie sprzymierzeńcem w stopniu większym niż gro zagranicznych sympatyków niepodległości Polski za czasów rozbiorów. Mówił bowiem, już w połowie XIX wieku, gdy proces rusyfikacji kresów wschodnich w dużej mierze się dokonał, o granicach z przed I rozbioru i o państwie zdolnym do życia - zatem autentycznie niepodległym!
Oto dlaczego radykalizm musi być ślepy. Zbyt dużo bowiem mógłby zauważyć sprzeczności ideologicznych w swoim programie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)