Jest w Polsce zawsze kilkadziesiąt, niemal gotowych do startu śmigłowców. Ale nie do akcji gaśniczej, gdyż brak im gotowych do podwiedszenia, w razie potrzeby, tzw bambi buckets. Brak też bezpiecznych dla śmigłowca przy każdej pogodzie dużych zbiorników wody gaśniczej, w każdej gminie. Choć gaszenie pożarów w zarodku zapobiega gigantycznym stratom materialnym.
A czemu w każdej gminie ? Gdyż śmigłowiec na tyle jest skuteczny, ile nalotów na źródło pożaru zdąży wykonać, w możliwie najkrótszym czasie. Przy tym (na świecie) zwykle używa się kilku smigłowców naraz. Drużyny naziemne sprawnie dogaszają wtedy mocno stłumiony już pożar.
Jeden z kolegów, były strażak, twierdził niedawno, że śmigłowców nie można używać do gaszenia domów... Oczywiście można, kwestia metod zrzutu, widać to na zdjęciu. A oto co zrobić można z Black Hawk'a, także z polskiego. W PZL Mielec produkuje się nawet coś podobnego. Ale dla USA, Polacy nie zamawiacie.
Polaków zmiana klimatu, a wkrótce może także masowe sabotaże - "przewidywalnie zaskoczą". I wtedy będzie ludzka rozpacz i wielkie straty.
I pamiętajcie - idzie wojna.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)