"Pirat" i "Moskit" - dwa polskie modele ppk, czyli przeciwpancernych pocisków kierowanych - faktycznie nie tylko przeciwpancernego typu - byłyby konkurencją dla wielokrotnie droższych, importowanych, w jakie aktualnie MON wyposaża Wojsko Polskie. Przy tym w ilościach wskażę, że absolutnie niewystarczających.
Zatem ich polskie zamienniki byłyby, ale nie są. Przez brak finansowania. MON tłumaczy to brakiem technologicznej gotowości produkcyjnej. Jednak ta wymaga pieniędzy, MON obiecywał te środki dostarczyć środki, a nie dostarczył.
Jednocześnie MON w ogóle nie zamawia dawno gotowych do produkcji polskich tzw. precyzyjnych, naprowadzanych laserem pocisków artyleryjskich. Przykładowo tych do "Kraba" i tych do "Raka".
Przypomnę zeznanie przed sądem RFN dyrektora handlowego jednego z niemieckich koncernów (choć akurat w tę sprawę nie Niemcy są zamieszani). Oskarżony: Do niektórych państw nie sprzeda się nic do sektora publicznego, bez co najmniej zwyczajowych 2% prowizji dla decydentów. Sędzia: Proszę podać przykłady tych państw. Oskarżony: Grecja, Polska, Turcja... Sędzia: Wystarczy. Skąd wiem ? - relacja z greckich mediów. Niemniej greckiego MON tamtego okresu następnie skazano na 18 lat więzienia, razem skazując wtedy 19 osób z kierownictwa MON, a najniższy wyrok było to 8 lat. Gdy w Polsce mamy tylko całkowicie wodolejskie, zero-merytoryczne wyjaśnienia aktualnego wiceministra, na interpelację czemu nie finansują dokończenia wdrożenia broni polskiej, dalej zamawiając wyłącznie wiele razy droższą broń zagraniczną. MUSIMY O TYM MÓWIĆ BARDZO GŁOŚNO, INACZEJ NIC SIĘ NIE ZMIENI. Chyba, że Państwo lubicie być okradani ? i to na kredyt, do spłacania razem z odsetkami przez szereg następnych dziesięcioleci ?
Na zdjęciu: PPK Pirat, wersja z MSPO 2022, autor: Michał Derela, Wikipedia


Komentarze
Pokaż komentarze (4)