Migi są i tak wycofywane, ale co to są za bajki, że wycofanie z linii oznacza złomowanie ?
- Można przenieść je do rezerwy sprzętowej i wtedy w razie wojny jest od razu o 14 myśliwców więcej.
- Do strącania pocisków manewrujących nadają się znakomicie
- standardowo postępuje tak ze starszym sprzętem w wielu państwach, w tym w USA.
- zapas pocisków wykorzystać można na wyrzutniach innego typu i odwrotnie, do Mig-ów dostosować można rakiety innego typu. Zakłady lotnicze nr.2 wykonują takie prace dla wielu krajów, mogłyby i dla Polski.
- Stoimy o pół kroku przed masową produkcją i zapasami rzędu dziesiątek i setek tysięcy małych rakiet p/dronom, każdy samolot mógłby zabrać ich kilkadziesiąt lub kilkaset...
- I można oczywiście posłać je by walczyły przeciw naszym wrogom, tj. na Ukrainę, z tym, że nie strącą bezpośrednio rosyjskich samolotów, a posłużą obronie tamtego terytorium... nasza korzyść jest tu pośrednia wobec pośredniej więc... - co w zamian otrzymamy od partnerów ? Jeśli wartościową wiedzę techniczną, to czy korzyść z niej będzie równa tej z zatrzymania Mig-ów? Otóż NIE WIDZĘ takiego stawiania sprawy w fachowych czasopismach. Dominuje usłużność dziennikarska w stylu "Ależ tak, oczywiście, cóż innego moglibyśmy z nimi zrobić ?" itp. nieprawdziwy obraz.
- Zaznaczę, że to Pan Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP, nie MON. MON jest jedynie ich administratorem. Czyli, że MON nie ma tylko obowiązku informowania Pana Prezydenta, winien także pytać się go o zgodę. Konstytucja R.P. !
fot: Julian Herzog, Wiki Commons.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)