Pan prezydent i pan premier się spotkali się i sobie pogadali .
Pogadali sobie o sprawach które od nich nie zależą i na które nie maja wpływu .
Sprawy krajowe które lezą kulawo i gdzie ich światłe wejścia mogły by mieć jakąś moc sprawczą
pominęli milczącym wstrętem , jak u cioci na imieninach gdzie nikt nie porusza kontrowersyjnych
w danym towarzystwie tematów .
I tak kolejny dzionek upłynął im zamiast roboczo to towarzysko ,ale przecież zima ,więc byle do wiosny.
Tak jak napisałem w wcześniejszej notce ,bez utworzenia przedstawicielstw w obydwu pałacach
w randze co najmniej ambasad nie ruszymy do przodu .



Komentarze
Pokaż komentarze (6)