Pojawiła się wczoraj na SG notka rzecznika prasowego ZUSu, przypomniało mi to o pewnej zastanawiającej sprawie związanej z działalnością ZUSu.
Mam znajomych, Polaków, którzy na przestrzeni ostatnich 8-10 lat pozamykali w Polsce swoje mniejsze lub większe firmy.
Nie wytrzymali "troski" państwa o rodzimą przedsiębiorczość, szczególnie tą bez pleców w po-psl-wsi.
Sprzedali lub zamknęli firmy, wykreślili się z rejestrów, zawiadomili o zakończeniu działalności ZUSy, skarbówki i wszystkich świętych.
Prawie wszyscy z nich przenieśli swoją aktywność zawodową za granicę, kilku założyło tam firmy, dwoje znalazło niezłą pracę.
Każdy, powtarzam każdy z nich ma po zamknięciu polskiej firmy problem z ZUSem.
I nie chodzi o to, że któryś z nich ma do spłaty zaległości ZUSowskie z okresu prowadzenia firmy, takie problemy byłyby normalne.
Co nie jest normalne to to, że każdy, powtarzam każdy z tych byłych polskich przedsiębiorców dostał od ZUSu wezwanie do zapłaty składek ZA OKRESY PO ZAMKNIĘCIU SWEJ POLSKIEJ FIRMY.
W każdym przypadku sprawa wyglądała podobnie.
Pewnego dnia, lata całe po zamknięciu firmy, przychodziło na ich stary polski adres zawiadomienie z ZUSu o wszczęciu postępowania w sprawie niezapłaconych składek (podkreślam, że za okres juz po zamknięciu firmy i wyrejestrowaniu się z ZUS) z wezwaniem do zapłaty wyliczonych kwot idących w dziesiątki tysięcy złotych lub złożenia wyjaśnień W TERMINIE 7 DNI.
Z racji przebywania za granicą, nikomu z nich nie udało się zmieścić w tych łaskawie danych przez ZUS 7 dniach.
Zapadały prawomocne decyzje o nieistniejących należnościach.
Do akcji wchodzili komornicy.
Byli płatnicy ZUS musieli dużym nakładem starań i środków, w biurokratycznej mitrędze i wielkim stresie wyjaśniać, szukać po piwnicach lub strychach dokumentów sprzed lat, domagać się zaprzestania bezpodstawnych działań, zmian decyzji, wycofania komorników.
Nie wszystkim się udało wykpić takim kosztem.
Jedna z koleżanek zapłaciła ZUSowi w rezultacie działań komornika ,wymagane decyzją ZUSu oraz tytułem egzekucyjnym ok. 50 tysięcy złotych.
Po długich staraniach uzyskała w ZUSie zmianę decyzji stwierdzającą bezpodstawność pierwotnej decyzji o istnieniu jej zobowiązań w stosunku do ZUSu.
Pieniędzy ZUS do dziś jej jednak nie zwrócił, a minęły już dwa czy trzy lata.
Jeden z kolegów, bez bliskiej rodziny w Polsce, o postępowaniu ZUSu i jego następstwach dowiedział się, gdy sąsiedzi zaalarmowali go, że komornik wszedł do jego polskiego mieszkania.
Wyjechał przed laty z Polski, rzadko do niej przyjeżdżał, nie odbierał poczty, nie wiedział, że ZUS prowadzi przeciw niemu jakieś postępowanie, lecz fatalne dla niego decyzje ZUSu zapadały, komornicy działali.
Znajomy ciężko to odchorowuje.
Inny z kolei bliski znajomy przed kilku laty doświadczył już tego ZUSowskiego procederu domagania się nienależnych składek i po długich staraniach uzyskał zmianę decyzji ZUS o istnieniu nieistniejących faktycznie zaległości.
Oczywiście nikt z ZUS go nie przeprosił za spowodowanie dużych problemów (w żadnym z przypadków, o których piszę nie było żadnych przeprosin ze strony ZUSu), jakaś urzędniczka inspektoratu wspomniła jedynie, że wszystko stało się za przyczyną tego, że "koleżanka nie wpisała do systemu informacji o zakończeniu działalności".
Proszę sobie wyobrazić jego emocje, gdy po dwóch czy trzech latach od otrzymania z ZUSu zmienionej decyzji, potwierdzającej fakt niezalegania ze składkami i zakończenia działalności gospodarczej w PL w 2008 roku otrzymał z ZUSu kolejne zawiadomienie i wezwanie do zapłaty składek, tym razem za lata 2011-2015!
A teraz moje pytania do rzecznika ZUSu.
Jak to się dzieje, że urzędnicy mogą nie wprowadzić do systemu informatycznego ZUSu tak podstawowej i ważnej informacji jak ta, że płatnik zakończył działalność?
Czy wprowadzenie do systemu ZUS informacji o zakończeniu działalności "wykreśla" płatnika z bazy aktualnych płatników?
Czy może jest tak, że każdy przedsiębiorca, niezależnie od faktu zakończenia działalności gospodarczej i nawet po wprowadzeniu informacji o zakończeniu działalności do systemu informatycznego ZUS zawsze już będzie dostawać od ZUSu wezwania do zapłacenia składek za ostatnie 5 lat (np. po to, by jakieś nieznane, ewentualne zobowiązanie wobec ZUSu się nie przedawniło)?
Czy może jest tak, że ZUS podejmuje takie kroki w stosunku do byłych płatników, bo ma z tego jakieś korzyści?
Czy taką korzyścią dla pracowników ZUSu i stojących za nim decydentów politycznych nie jest sztuczne zwiększanie ilości obowiązków dla urzędników ZUSu wynikające z prowadzenia wielu bezpodstawnych w rzeczywistości postępowań, co uzasadnia zwiększanie zatrudnienia w ZUSie, czyli daje etaty krewnym i znajomym królika, a także uzasadnia np. wypłatę nagród o których pisał rzecznik w swej notce, dla pracujących w pocie czoła urzędników ZUS?
Czy taką korzyścią dla ZUSu mogą być nienależnie pobrane od byłych płatników składki, z których zwrotem ZUS, nawet po zmianie decyzji, nie bardzo się śpieszy?
Czy taką korzyścią dla ZUS mogą być nienależnie pobrane od byłych płatników składki, których zwrotu byli płatnicy z jakichś względów (np. śmierci) nie żądają?
Czy taką korzyścią może być księgowanie, choćby na jakiś czas, na rok czy dwa lata trwania postępowania, nieistniejących zobowiązań byłych płatników po stronie należności w bilansie ZUS?
Czy ZUS nie rasuje danych w swych księgach, by poprawić chwilowo obraz swej sytuacji finansowej?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)