docent docent
842
BLOG

Jak Max Weber dmuchnął świnkę, czyli bajka dla zdeterminowanych

docent docent Kultura Obserwuj notkę 20

 

 

Najgłupszą spośród wszystkich bajek jest bajka o Wilku i trzech Świnkach.  Koszmarna usterka, która się w tej bajce znajduje wynika jednak, o ile mi wiadomo, z poprawek, od których zaciąga siarką, i które w niniejszym tekście sprawnie rozbroimy.

Jest niemal pewne, że bajkę zmodyfikowali dawno temu na własny użytek tak zwani porządni ludzie, prawdopodobnie motywowani strachem, aby ich dzieci nie doszły pod jej wpływem do przekonania, że mają jakieś istotne znaczenie. Co to dokładnie ma znaczyć, odkryje nam zdemaskowanie poczynionych zmian i krótka refleksja nad wersją oryginalną.

Przyjrzyjmy się na początek wspomnianej usterce, którą jest oczywiście obecność kompletnie zbędnej Świnki. To niespotykane, żeby w poważnej literaturze, jaką jest bajka, dwukrotnie i bezcelowo powtarzano ten sam mechanizm. A przecież sytuacja Świnki posiadającej domek słomiany jest co do istoty identyczna z tą, w jakiej znajduje się Świnka mająca schronienie z drewna. Ograniczenie liczby świnek w bajce do dwóch: pracowitej i leniwej nie ujęłoby całości ani krzty sensu.

Oczywiście można się upierać, że trójca jest konstrukcyjnym ideałem, i wyjaśnienie obecności trzech (a nie dwóch) świnek przez przywołanie tej zasady jest zadowalające. Przeszkodę stanowi jednak fakt, że nie tylko mamy w bajce jedną zbędą Świnkę, ale też innej Świnki bardzo w tej bajce brakuje.  W rzeczy samej - brakuje jej tak bardzo, że wyciągamy stąd bezbłędny wniosek, iż w oryginale musiała ona występować.

Ową Świnką wymazaną z kart historii jest Świnka zbyt pracowita – o nazbyt rozwiniętym, jak to się mówi, etosie pracy. Etos ten kazał jej cyzelować pedantycznie wszystkie szczegóły planu budowli; skłonił ją do autentycznego poświęcenia się na rzecz możliwie doskonałego wykonania każdego etapu; zmusił nawet Świnkę do uczestnictwa w odpowiednich kursach, szkoleniach i sesjach motywacyjnych, oraz do zastosowania specjalistycznych, unikatowych materiałów sprowadzanych z krajów Dalekiego Wschodu. Nagroda za pracę była jednak uczciwa. Domek Świnki – gdyby tylko powstał – przeciwdziałałby nie tylko atakowi Wilka, ale też Smoka, Bazyliszka, Sielawowego Króla i innych stworzeń podobnego formatu.

Gdyby tylko powstał... Oryginał informował jednak trzeźwo i zasadnie, że Świnka zbyt pracowita została zjedzona, i to jako pierwsza. Natychmiast po pojawieniu w okolicy, Wilk zdybał ją na placu budowy, w trakcie analizy ofert przetargowych na wykonanie fundamentów. Zajęta tabelkami Excella ofiara wzięła go nawet za gminnego urzędnika, przez co zginęła w całkowitej nieświadomości swojego położenia. W szczególności, umierała nie wiedząc, że nawet najbardziej innowacyjne technologie nie pozwolą jej zbudować na działce otrzymanej we władanie domku, który nie jest z tego świata.

Tak właśnie było w oryginalnej wersji bajki - opartej solidnie na eleganckiej trioli, kapitalnej pod względem dramaturgicznym (pierwszy akt to wszak śmierć Świnki!) i bezbłędnej co do przesłania. Porządni ludzie są jednak w stanie znieść wiele, ale nie naganę skierowaną przeciw pracy.  Tej tolerować nie mogą. Stąd też zdecydowali się podmienić świnki, a cała pociecha w tym, że nie udało im się zatrzeć śladów, które doprowadziły nas - jak widać - po nitce do kotła.

Trudno co prawda o większą głupotę i oszustwo, niż promocja etosu tyrania na ślepo. Prawda o względnej wartości pracy – prawda o ograniczonym czasie, jakim na tym łez padole dysponuje człowiek – otwierała jednak zbyt wiele ryzykownych pytań i przestrzeni, aby porządni ludzie pozwolili na ujawnianie jej małym dzieciom. Milczą więc o Śwince-pracoholiczce i uczą dzieci równiuteńko zapierdzielać, nie pytając dla kogo, po co i na czyj rachunek.

 

docent
O mnie docent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Kultura