Ale JAK ta karawana jedzie? Jeśli przez kilkanaście lat nie ma żadnego nowego pomysłu, żadnej nowej idei, jeśli powtarza się wciąż te same 'prawdy', to karawana nie jedzie tylko stoi, panie Redaktorze. Dawno, dawno temu, w czasach Młodego Technika Pana głos był słyszalny mimo nikłego nakładu miesięcznika. Dlaczego? Bo mówił Pan o rzeczach ważnych, o których inni woleli milczeć. M. in. o absurdach socjalistycznej gospodarki. Bardzo cenię sobie Ernesta Skalskiego z tamtego okresu. W latach przełomu 1989 pana głos także było słychać, jednak w miarę upływu lat już tylko dlatego, że inni nie mieli szans przebić się przez zmonopolizowane przez wybrane opcje polityczne media. Teraz zamiast myśli mamy szyny kolejowe. Nie przyszło Panu do głowy, że cała dzisiejsza publicystyka największych gwiazd Wyborczej jest śmiertelnie nudna, śmiertelnie przewidywalna, do której każdy sam może dopisać resztę, jak w brazylijskim serialu. Tego nie czytają nawet najzagorzalsi zwolennicy Ojca Michnika, bo tego nie da się czytać. Przy życiu utrzymują ich jeszcze paroksyzmy 'szlachetności' i 'mądrości' w wykonaniu Żakowskiego, Ewy Milewicz, Pacewicza i innych braci mniejszych, przy których bledną wyczyny anonimowych szmondaków.
Również Pański obecny tekst wyróżnia się już tylko absurdalnym poziomem emocji, które tak Pan piętnuje. Już nie raz ktoś zwrócił uwagę, że naganne zachowania anonimowych szmondaków nie są domeną jednej opcji politycznej. Przeciwnie, znacznie więcej i znacznie ostrzejsze bluzgi wylewają się na Kaczyńskich z pozycji (jaśnie) oświeconych. Nikt rozsądny na to się nie oburza. Wypowiedzi takie można bowiem traktować jako wskaźnik atrakcyjności danego tematu i nic więcej. Trudno sobie wyobrazić, żeby inaczej sprawę traktowali wytrawni publicyści od lat stykający się ze sferą publiczną.
Przypuszczam, że tym udawanym oburzeniem sprawami trzeciorzędnymi ukrywa Pan BRAK ARGUMENTÓW w sprawach kluczowych. Już, już dociera świadomość ideologicznej pułapki w jaką popadło się, ale jeszcze nie chce się przyznać do tego przed sobą, prawda? Pułapki ideologii 'zasypywania podziałów' wprowadzaną na siłę w życie przez ponad 15 lat. Raz jeszcze bowiem okazało się, że wydumane ideologie biorą w łeb w starciu z życiem.
Przebaczenie in blanco i in extenso, odcięcie zaszłości grubą kreską, idea wspólnego budowania przyszłości zakończyły się opóźnieniem przemian, obstrukcją bądź deformacją reform, grzybnią powiązań biznesowo-mafijno-SBcko-KGBowskich z aparatem państwowym, zawłaszczeniem niemal wszystkich dziedzin życia państwowego, gospodarczego, medialnego przez układ powiązany z aparatem i służbami PRL. Nie wiadomo jak by to się skończyło, gdyby wyhodowany ideologią 'zasypywania podziałów' rak nie upomniał się w końcu o głównego jej ideologa, usiłując unicestwić paktem korupcyjnym Rywina. Musi porażać i dołować świadomość współuczestniczenia i współodpowiedzialności za powstanie tworu, którego Rybiński nazwał Polską Michnika i Kiszczaka i przeciwko któremu Kaczyńscy wytoczyli armaty. Pana osobisty udział w tym eksperymencie nie był jakiś szczególny i nie ma potrzeby bronić czegoś co jest nie do obrony. Może Pan to powtórzyć także swoim kolegom i koleżankom z GW. Nie jest zapóźno i nie jest ujmą wycofać się, błądzą wszak tylko ludzie aktywni.
(na marginesie http://obserwator.salon24.pl/5239,index.html)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)