Aż 17 lat poradziecka agentura wpływu blokowała drogi do pełnej suwerenności Polski. Jak to było możliwe? To proste, wystarczyło nie dopuścić do jakichkolwiek ruchów w kierunku dekomunizacji. W zarodku je tłumić, ośmieszyć, wykpić. Bez dekomunizacji cywilizacyjne normy prawa nie pozwalały bowiem skutecznie pozbyć się pozostałości po instalacjach Wielkiego Brata.
Mistrzowskim zagraniem z punktu widzenia zachowania dawnych wpływów w nowych warunkach okazało się postawienie w 1989 roku i późniejsze wspieranie odpowiednio dobranej frakcji przedstawicieli solidarnościowej opozycji:
- nie do końca świadomych figurantów
- ludzi z przetrąconym kręgosłupem
- skompromitowanych jawnym wysługiwaniem się instalatorom i utrwalaczom PRL
- skompromitowanych tajną, pośrednią lub bezpośrednią współpracą z agenturą sterowaną z Moskwy w przeszłości.
Medialną ochronę zapewniał monopol stworzony (jakże łatwo!) przez największego 'pożytecznego idiotę'
("polieznyj idiot" - określenie Lenina licznych zachodnich elit wspierających z frazesami o wolności na ustach krwawą jatkę i czynienie z Rosji wielkiego obozu pracy, nieświadomych tego, że tacy jak oni w Rosji Sowieckiej trafiliby natychmiast do obozów, zobacz http://galba.salon24.pl/index.html#comment_183768)
w historii Polski, Adama Michnika. W dziele tym, naszego największego pożytecznego idiotę i zapatrzony w Niego fanklub wspierał otaczający ich kordon dawnych JW i TW dbający o utrzymanie figuranta w narcystycznym poczuciu wypełniania szlachetnej misji "zasypywania podziałów" i "pojednania" (wzorem Hiszpanii (sic!)). Nie bez znaczenia dla obrania takiej a nie innej drogi było zapewne uwikłanie rodziny Michnika i środowisk, z których wywodzi się, w instalację PRLu z jej najbardziej ponurymi przejawami (Wolińska).
Z czasem dawny układ z coraz większa arogancją i dezynwolturą wypełnia świeżo otwartą nie przez nich wszak przestrzeń wolności. Potrzebna była afera Rywina aby rzeczywistość dotarła do Michnika... na chwilę
Interesującym zadaniem dla historyków pozostanie zbadanie w jaki sposób zbudowano i utrzymywano tak długo monopol Gazety Wyborczej. Może propozycja Rywina wcześniej czy później musiała pojawić się jako prosta konsekwencja poprzedzających ją, mniej spektakularnych uwikłań liderów środowisk skupionych wokół Agory. Pewne światło na zastanawiającą bezwzględność w realizacji celów ideologicznych rzuca książka Stanisława Remuszki, byłego współpracownika Michnika, współredaktora gazety w jej początkach. Ciekawe, że książkę nie tylko nikt nie chciał wydrukować, ale nawet umieścić jej płatnej reklamy, gdy w końcu własnym sumptem została wydana przez autora. Aby dowiedzieć się więcej, zobacz http://www.remuszko.pl/gw/
Pozbywanie się przedstawicieli namiestniczego ancien régime'u z wojska i utrata przez część z nich przywilejów i wysokich dodatków emerytalnych na pewno napotka tak jak każda inicjatywa dekomunizacyjna (czytaj deagenturyzująca) na zaciekły opór. Na czele znów zapewne stanie Gazeta Wyborcza z TVN i Polsatem, pokazująca codziennie przymierających głodem staruszków-dozorców z akademii politycznych WP(RL). Na szczęście dzisiaj coraz bardziej słyszalne są już inne media.


Komentarze
Pokaż komentarze