Przypadkowo trafiłem na blogu rekontry na komentarz wilre (http://rekontra.salon24.pl/index.html#), który ujął mnie swoją trafnością (czytaj odnalazłem w nim swoje widzenie rzeczy).
To jedna z tych wypowiedzi, które z wielu względów bardziej niż inne zasługują na powieszenie na SG: dotyczy spraw podstawowych, prezentuje oryginalny punkt widzenia wart rozpowszechnienia i dyskusji, wybiega w przyszłość.
Prośba do Gospodarzy: umieśćcie tę wypowiedź na SG i długo nie zdejmujcie. Dla leniwych przytaczam wypowiedź wilre w całości:
"29 października 2007 - 106
Votum separatum
Od czasu ogłoszenia wyniku wyborów ogarnia mnie coraz większa złość. Nie złoszczę się jednak na tych, którzy wygrali wybory, ani na tych, którzy manipulowali wyborcami - najemników wytwarzających stosy papierowego chłamu, aktorów telewizyjnego cyrku, statystów medialnego show, kreatorów sondaży opinii publicznej, socjologów, politologów, różnych psychologów społecznych, ani na tych kilku biskupów, którym Polska przeszkadza, a o Kościół nie dbają. Ani też nie złoszczę się na miliony wyborców, którzy dali się ogłupić, na młodych, których wciągnięto w zgubną dla Polski zabawę, na wykształciuchów, którzy uważają się za tym wybitniejszych inteligentów, im bardziej są w stadzie prowadzonym przez tzw. autorytety. Ci wszyscy mnie dzisiaj nie złoszczą, bo wiedziałem, że oni są. Nie wiedziałem tylko ilu wciąż jeszcze ich jest, ilu z nich ujawni swój chocholi taniec, i co przeważy w tych wyborach. Zdawało mi się, że warunki do tego, by podjąć właściwą decyzję i pokazać siłę dojrzałego Narodu były tym razem wyjątkowe i były podstawy do optymizmu.
Złoszczę się na tych wszystkich z naszej strony, którzy zrozumieli sytuację Polski, zrozumieli historię 18 lat przemian, bez wahania podjęli decyzję i głosowali na PIS, a dzisiaj zabierają publicznie głos. Bo zdaje mi się, że prawie wszyscy, od polityków, publicystów, internetowych komentatorów, po ludzi z najbliższego mi otoczenia, w jakichś masochistycznych łamańcach analizują przyczyny przegranych wyborów i dzieląc włos na czworo poszukują błędów właśnie po stronie PIS. A mimo, że analiza własnych błędów jest zawsze pouczająca i pożyteczna, dzisiaj nie o tym trzeba mówić, bo nie to było główną przyczyną porażki. Własnymi błędami można się zająć, ale dopiero po wykrzyczeniu tej najprostszej prawdy, że wybory 2007 były po prostu nieuczciwe. I, do jasnej cholery, niech nikt nie mówi, że była to demokratyczna decyzja Narodu, bo to jest coś więcej niż kłamstwo, to jest potężnie szkodliwe nędzne kłamstwo.
Pamiętam sytuację po referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej, a jeszcze lepiej pamiętam ten długi okres przed referendum, gdy z żadnym poważnym argumentem przeciw UE nie można się było przebić w mediach, za wyjątkiem ograniczonego zasięgu, którym dysponowało Radio Maryja. W przestrzeni publicznej, prawie cały front argumentacji przeciw, sprowadzony został do prymitywnych pohukiwań młokosów z LPR, które często nawet zrażały ludzi myślących. Po przegranym referendum herszt tych młokosów ogłosił, że wszystko jest OK., on jest Europejczykiem i nie ma o czym już gadać. Tak więc w historii wydarzenie to zapisane jest jako w pełni demokratyczny wybór Polaków - po prostu święto demokracji, z którego wszyscy dzisiaj zdają się być dumni. A prawda była całkiem inna - nie było żadnej debaty, była wyłącznie jednostronna propaganda, z kłamstwami, które dzisiaj śmieszą. I był dobijający głos Pasterzy Kościoła, którzy w zasadzie zadecydowali o wyniku referendum. Nie wykrzyczano tej prawdy, kłamstwo zwyciężyło i żadnej nauki na przyszłość nie wyciągnięto.
Prawdę o wyborach 2007 i właściwe wnioski słyszę wyłącznie w Radio Maryja i to głównie w wypowiedziach słuchaczy w nocnej porze (oni są niezawodni - "…czują Cię tylko umysły poczciwe"). A ta prawda jest taka:
Dwa lata wściekłych, 24-godzinnych, indywidualnych i zbiorowych ataków w ogromnej większości mediów (TVP była oskarżana o działanie pod kontrolą PIS, tylko na tej podstawie, że była mniej agresywna w atakach na PIS). Były to dwa lata takiego szczucia przeciw "Kaczorom", że całe rzesze wyborców, zwłaszcza młodych, wytresowano do reakcji na zaplanowane bodźce - wykształcono u nich odruch Pawłowa. W krótkiej kampanii wyborczej będącej zwieńczeniem tego dwu-letniego przygotowania, kształtowano wyborców zwykłą techniką prognoz sondażowych i napędzaniem histerii wykształciuchów. Były też efekty specjalne. Strajki służby zdrowia, straszenie antylustracyjne etc. Przykład sprawy Blidy pokazuje, jak można było wielokrotnym powtarzaniem najdziwaczniejszego kłamstwa odwrócić o 180' prawdę, sens wydarzeń. To, co winno być dowodem winy, zostało powszechnie przyjęte jako dowód okrucieństwa służb. Horror udokumentowanej prawdy o B.Sawickiej jednym machnięciem zamieniono w kłamstwo o prześladowaniu. I nawet dzisiaj manipulacja zdaje się działać, bo powszechnie słyszę, że ujawnienie sprawy, którą każdy konkurent wyborczy nie zawahałby się wykorzystać, to był podobno błąd.
I były też owe słynne debaty, które rzekomo miały decydujący wpływ, bo podobno winniśmy wierzyć w podawaną frekwencję tele-widowni. Mówią dzisiaj, że J.Kaczyński przegrał debatę z Tuskiem i to było decydujące. Może i przegrał, ale nie w tak oczywisty sposób, by miało to przechylić szalę.
Tu zrobię dygresję, bo uważam, że JK popełnił błąd nie reagując na chamstwo, choć nie było łatwo podjąć taką decyzję w trakcie trwania debaty ( łatwo się wymądrzać po fakcie). Myślę, że po 5-minutach powinien przerwać debatę i mocnym głosem oznajmić, że nie będzie kontynuował, jeśli Tusk nie dotrzyma umowy i nie przywróci elementarnej kultury w grupie swoich zwolenników w studio. Winien był opisać ten szum, krzyki, obraźliwe uwagi i tupanie - zachowanie, które nie daje możliwości skupienia się. A potem powinien kilkakrotnie dobitnie podkreślić w stronę Tuska: "Wy nawet najprostszej umowy nie umiecie dotrzymać" i w stronę widzów: "Uważajcie Państwo, oni naprawdę nie dotrzymują nawet prostych uzgodnień, nawet w oczywistych sprawach nie można im zaufać". Takie wejście zamieniłoby debatę w sukces JK, ale nie wiem, czy miałoby to duży wpływ na wynik wyborów.
Bo wszystko i tak rozegrało się tak, jak zaplanowano - zwłaszcza w ostatnich dniach, gdy uruchomiono końcowe bodźce i pies Pawłowa zaczął się ślinić. To było tylko wykonanie scenariusza z wszystkimi współgrającymi elementami, z udziałem wszystkich sił, które wyłożyły, posłały "ręce na pokład" przeciw PISowi. Były nawet tricki nietypowe, jak S.Ziobro-nieznany nikomu kierowca - nr1 na liście PPP w Krakowie, zabierający 8000 głosów prawdziwemu Z.Ziobro. Były metody stare - umieszczanie na listach różnych Rossów, Big-Brotherów, sportowców - po prostu Cicioliny dla lubiących zabawę discopolo- wyborców. No i ten główny zabieg, wyćwiczony na generalnej próbie bodźca SMSowego, pod hasłem: "Zabierz babci dowód osobisty". Potem rozegrano go perfekcyjnie i to było absolutnie masowe, z olbrzymią wagą dla wyniku. Sondażyści dostarczali meldunków o aktualnej sytuacji i dopracowywano wynik przedłużając czas wyborów zgodnie z potrzebami (kto wie w ilu komisjach?). A naiwni oburzają się, że "zabrakło kart" - nawet konstytucjonaliście Winczorkowi wymknęło się stwierdzenie, że "ta sytuacja może być podstawą do unieważnienia wyborów". Obserwatorzy OBWE czekali, by orzec rzetelność wyborów, gdyby się ktoś skarżył. Ale nikt się nie skarżył, i po dziś dzień się nie skarży.
Jeśli o tym całym łajdactwie wiemy, to myśląc o przyszłości mamy dwa wyjścia.
Albo milczymy i w następnych wyborach wchodzimy w tę grę, bo mądrale powiadają, że polityka jest zawsze brudna. Wtedy już dzisiaj trzeba myśleć, odkładając na półkę zasady, skupić cały bezwzględny spryt i rozważyć, jakie zastosować oszustwa, by przechytrzyć drugą stronę.
Albo staramy się uświadomić wszystkim, co się teraz stało. Po to, by dzisiaj protestować, a jutro zapobiegać takim metodom i powodować ich powszechne odrzucenie.
Po stokroć wolę to drugie wyjście, a ono wymaga dzisiaj powszechnego krzyku, a nie zaciemniania prawdy cynicznymi twierdzeniami, że Naród podjął decyzję. I to wcale nie oznacza, że odrzuca się skutki tego, w łajdacki sposób uzyskanego, wyniku. To jest wyrażenie ostrej dezaprobaty dla sprawców, którzy właśnie liczą na milczenie ofiar oszustwa.
http://www.ojczyzna.pl/blogi/index.htm
2007-10-30 22:53


Komentarze
Pokaż komentarze (27)