Nasz najukochańszy Gospodarz, Igor Janke popełnił taki oto tekst:
http://jankepost.nowy.salon24.pl/94119.html
W tekście swoim przywala (przepraszam za kolokwializm) Tuskoidom solidnie, ale żeby nie było, że wszystkiemu winni Krzewiciele Miłości, to dla równowagi z grubych dział wypala także w kierunku "Kaczofaszystów". Tyle tylko, że w tym drugim przypadku opiera się, inaczej niż w pierwszym, na rzeczywistości wirtualnej typu GW-TWN-PolSartr-WSI...
W sumie nie jest to nic wyjątkowego. Ktokolwiek z apologetów PO, jeśli już czuje potrzebę uzewnętrzenia nabrzemiwającego problemu całkowitego mijania się oczekiwań z bezwzględną rzeczywistością, to swój wywód rozpoczyna od rytualnego naplucia na PiS (na wszelki wypadek trzy razy). Taka to religia. Przed wejściem na scenę publiczną należy trzy razy splunąć na PiS. Nazwijmy to orwellowskim preludium.
To, że owe orwellowskie preludium nijak ma się do rzeczywistości nie stanowiło najmniejszego problemu dla Autora. Zauważyli to liczni komentatorzy pod wpisem Gospodarza.
Ja także dałem się wciągnąć. Moja nieuleczalna naiwność skłoniła mnie do takiego oto komenarza:
"Komentarze Maryli i innych miażdżą ten tekst. Zawarte w nim kłamstwa właściwie dyskwalifikują Autora jako dziennikarza. Ale cóż, każdemu może się zdarzyć wpadka...
Mnie zastanawia, jak to możliwe, że ktoś, kto na co dzień ma okazję czytać liczne dobrze uargumentowane analizy przeczące "prawdom" wciskanym przez dominujące media, na tych "prawdach" buduje swój wywód. Nie sądzę żeby był Pan jednym z tych zaczadzonych, którym nazwisko tego czy innego mentora paraliżuje własne myślenie, a tym bardziej aby był Pan dyżurnym siepaczem Jedynie Słusznych. Co więc się stało? Niech Pan odpowie wpierw samemu siebie. W dalszej kolejności, myślę że wyjaśnienie należy się także wszystkim, którzy skorzystali z otwartych drzwi Pana salonu darząc Pana, jak ja, szacunkiem, ceniąc szczególnie otwartość na argumenty.
Pozdrawiam,"
Skutek: brak skutku...
Dotyczy to także wspomnianych innych, bardziej konkretnych zarzutów. Czyżby Pepe4
Szkoda. Mam jednak nadzieję, że nie (znowu ta sama naiwność!)


Komentarze
Pokaż komentarze