Michał Jarocki Michał Jarocki
144
BLOG

Nowy sezon w Afganistanie

Michał Jarocki Michał Jarocki Polityka Obserwuj notkę 1

 

Zaczęło się. Cierpliwie spędzone tygodnie, sennie przeczekane zimowe miesiące pozwoliły na skonsolidowanie oddziałów, zregenerowanie sił i środków, a także niezbędnych umiejętności. Po długim oczekiwaniu oficjalnie rozpoczął się nowy sezon walk w Afganistanie.

Uroczysta inauguracja nowych śmiertelnych rozgrywek, które z czasem stały się afgańskim sportem narodowym, miała miejsce w zeszłą niedzielę. Dziesiątki bojowników zebrały się specjalnie w tym celu w Kabulu, stolicy kraju.

Działając zespołowo, ręka w rękę, jak jeden mąż talibowie rozpoczęli kolejną „ligową kolejkę”. Tym razem celem ataków padły wszystkie ważniejsze zabudowania w mieście. Parlament, siedziba wiceprezydenta, budynki użyteczności publicznej, ambasady wielu istotnych „graczy” drużyny przeciwnej, a także siedziba ONZ. Emocjom nie było końca, a szala ostatecznego zwycięstwa przechylała się z rąk do rąk.

Szybkie, skoordynowane i dobrze zaplanowane manewry talibów, początkowo wbiły klin w solidną i liczną obronę przeciwnika. Siły rządowe długo nie były w stanie zorientować się w całokształcie sytuacji, a także opracować skutecznego planu kontr-działania. Początkowa dezorganizacja obrońców podziałała mobilizująca na zawodników talibów. Ci, nie zważając na niebezpieczeństwo śmierci, ran lub czerwonej kartki od sędziego, atakowali jak szaleni. Parlament został podziurawiony, a wnętrza mocno zniszczone, elementy zabudowy ambasad takich państw jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Rosja oraz Iran mocno uszkodzone, a wewnętrzne systemy bezpieczeństwa solidnie przetestowane. Blisko poważnej kontuzji był wiceprezydent kraju, który o włos uniknął zamachu na swoje życie.

Całe szczęście początkowa agonia linii obronnej sił rządowych nie trwała długo. Po opanowaniu pierwszego chaosu, wojska lojalne władzom w Kabulu ruszyły do kontrataku. Cios za cios, zagranie za zagranie, rządowi zaczęli coraz mocniej naciskać na przeciwnika. Atakowali rozsądnie i mądrze, skutecznie dzieląc swoje siły oraz koncentrując działania w tych strefach „boiska”, które wymagały najwięcej uwagi.

Po kilkunastu godzinach ciężkiego i krwawego spotkania, walki ucichły. Plotka wieść niesie, iż wszyscy zawodnicy drużyny talibów zostali zabici, zranieni lub pojmani.

Pomimo słabego uzbrojenia oraz często przeraźliwego strachu, rządowym udało się odeprzeć atak rebeliantów na własną stolicę i obronić to co najważniejsze: polityków, dyplomatów oraz honor. Niedzielne wydarzenia przeszły do historii afgańskiej armii i policji. Było to bowiem pierwsze tak poważne starcie przeprowadzone w tym roku. Co więcej, był to największy tekst ich skuteczności oraz zdolności bojowych po oficjalnym ogłoszeniu decyzji o szybkim wycofaniu zachodnich oddziałów bojowych z tego kraju.

A więc sukces. Pierwsze starcie wiosennych rozgrywek na korzyść rządowych. A jaka była jego cena? Okazuje się, że niewielka. Kilku zabitych wojskowych i policjantów, a także kilkunastu rannych oficerów i cywilów. Po stronie rebeliantów padło zdecydowanie więcej ludzi. Co więcej, kilkoro z nich udało się pojmać i będą teraz zapewne służyć jako żywy materiał do ćwiczeń technik przesłuchiwania. I to tych niekoniecznie zgodnych z zachodnimi normami.

Sukces cieszy, ale lepiej nie napawać się nim zbyt mocno. To było dopiero pierwsze starcie, a sezon jest długi i zaplanowano w nim jeszcze wiele podobnych spotkań. Oby tylko rządowi ponownie pokazali taką klasę jak w niedzielę. Bez względu na wynik przyszłych starć jedno jest pewne. Na kolejne emocje nie będzie trzeba długo czekać.

Tekst mojego autorstwa pierwotnie ukazał się na stronie www.politykawschodnia.pl

 

Ekspert Centrum Studiów Polska-Azja, Fundacji Amicus Europae i Instytutu Jagiellońskiego. Szef działu "Bezpieczeństwo Międzynarodowe" magazynu "Stosunki Międzynarodowe" (www.stosunki.pl). Redaktor Agencji Lotniczej ALTAIR.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka