Michał Jarocki Michał Jarocki
581
BLOG

Raptorami w Iran?

Michał Jarocki Michał Jarocki Polityka Obserwuj notkę 1

 Spektakl jaki rozgrywa się wokół irańskiego programu nuklearnego, nabrał nowej dramaturgii. Mieliśmy już pełne dyplomatycznych emocji negocjacje, mieliśmy polityczne naciski a nawet szantaże i groźby. Były już też obietnice uderzenia militarnego właśnie na wypadek, gdyby groźby nie zadziałały. Sporo tego było, a teraz będzie jeszcze więcej. Amerykańskie media donoszą bowiem, a wojskowi nie zaprzeczają, że do jednej z baz USA na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotarło w ostatnim czasie kilka nowoczesnych samolotów F-22 Raptor.

Niby nic wielkiego. Nie sposób bowiem zliczyć ton amerykańskiego sprzętu wojskowego już od dawna obecnego na terenie arabskich sojuszników USA. Od zwykłych piechurów, przez oddziały wojsk specjalnych, transportery opancerzone, czołgi, haubice, śmigłowce uderzeniowe, samoloty transportowe i bojowe, a na okrętach kończąc. Po co więc przejmować się dodatkowymi kilkoma (dokładnie nie wiadomo iloma) samolotami, które w dodatku nigdy jeszcze nie zostały wykorzystane w walce (!)?
 
No cóż, może dlatego, że F-22 Raptor to nie jest byle jaki samolot. To niezwykle nowoczesny wielozadaniowy myśliwiec V generacji. W chwili obecnej najnowocześniejszy samolot bojowy na świecie będący w czynnej służbie. Zaprojektowany tak, aby mylić radary przeciwnika, podchodzić do niego skrycie, a następnie eliminować precyzyjnym i śmiercionośnym ciosem przy wykorzystaniu pocisku rakietowego lub bomby.
 
Irańscy piloci na wieść o perełce amerykańskich sił powietrznych stacjonujących tuż nad ich granicami, z pewnością osłupieli. Ich samoloty, z których najnowocześniejsze to liczące sobie kilkadziesiąt lat (oraz całe wieki jeżeli chodzi o przepaść generacyjną) F-14 oraz Mig-29, nie mogą równać się z Raptorami. W razie jakiegokolwiek starcia w powietrzu, Irańczycy nawet nie zauważą, kiedy Amerykanie ich podejdą, a potem systematycznie, jeden po drugim, wyeliminują z dalszej gry.
 
Chyba nikt nie chciałby być w teraz w skórze irańskich lotników. Ich samoloty po prostu nie będą w stanie nawiązać równorzędnej walki w rywalizacji z F-22. Ba, Irańczycy nie mają też zbyt dużych szans w starciu z innymi, nieco starszymi, amerykańskimi samolotami, jakich pełno jest obecnie w regionie. Mowa tu przede wszystkim o samolotach przewagi powietrznej F-15 Eagle oraz myśliwsko-szturmowych F/A-18 Hornet.
 
Skoro Irańczycy przegrają starcie powietrzne z tymi samolotami, które Amerykanie mają już na miejscu, po co więc Waszyngton zdecydował się wysłać w rejon potencjalnego konfliktu nowe maszyny? Chyba nie po to, by dobić leżącego (irańskich lotników)? Nie, motywacja jest nieco inna.
 
Zakładając scenariusz ataku powietrznego Izraela na irańskie ośrodki nuklearne, trzeba liczyć się z nieuniknionymi komplikacjami, a także relatywnie groźną obroną przeciwlotniczą Irańczyków. Jeżeli Amerykanie zechcą wesprzeć swojego sojusznika, będą dysponowali kilkoma opcjami działania. Z jednej strony będą mogli wystrzelić w kierunku Iranu dziesiątki i setki pocisków manewrujących, których pełno jest na amerykańskich okrętach stacjonujących na i nieopodal wód Zatoki Perskiej.
 
Z drugiej Waszyngton może zdecydować się na wysłanie własnych samolotów nad Iran. Do tego zadania trzeba będzie jednak zaangażować takie maszyny, które będą miały największą szansę na oszukanie irańskich radarów oraz zmylenie systemów obrony przeciwlotniczej, unikając lub minimalizując liczbę trafień ze strony irańskich rakiet ziemia-powietrze. Takim samolot jest właśnie Raptor, który w odróżnieniu od F-15 i F/A-18 zbudowany jest w technologii stealth umożliwiającej zminimalizowanie ryzyka wykrycia przez radary wroga.
 
Czy więc obecność F-22 w ZEA oznacza, że Waszyngton zdecydował się na wsparcie ewentualnego izraelskiego nalotu na Iran? Jest to bardzo odważna teza. Zważywszy na fakt, iż nie wiadomo do końca ile tych maszyn stacjonuje obecnie na miejscu. Jeżeli jest ich tylko kilka, to trudno spodziewać się, aby była to ilość wystarczająca do skutecznego uderzenia (poza pozostaniem niewykrywalnym dla radarów, samoloty te muszą jeszcze zrobić trochę zamieszcza na ziemi, a do tego trzeba wiele par skrzydeł, przenoszących jeszcze więcej part bomb i pocisków rakietowych).
 
Jeżeli więc Raptory nie przyleciały do ZEA na misję bojową, to, po co? Chyba nie na wakacje? Nie. Odpowiedź może być inna. Obecność takiego samolotu jakim jest F-22 tuż pod nosem Iranu, to nic innego jak subtelny, ale wyraźny sygnał skierowany do władz w Teheranie. Sygnał wskazujący na to, że USA poważnie traktują opcję siłową, jeżeli chodzi o rozwiązanie problemu irańskiego programu nuklearnego. W końcu, nawet jeżeli w Zatoce Perskiej jest tylko kilka tak nowoczesnych maszyn, nie oznacza, że w każdej chwili nie może dołączyć do nich więcej kolegów. A wtedy zacznie się robić już naprawdę ciekawie.
 

Ekspert Centrum Studiów Polska-Azja, Fundacji Amicus Europae i Instytutu Jagiellońskiego. Szef działu "Bezpieczeństwo Międzynarodowe" magazynu "Stosunki Międzynarodowe" (www.stosunki.pl). Redaktor Agencji Lotniczej ALTAIR.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka