Michał Jarocki Michał Jarocki
779
BLOG

Scorpène pogrąży indyjską flotę OP? (cz. I)

Michał Jarocki Michał Jarocki Polityka Obserwuj notkę 1

Stało się. Oficjalnie wiadomo już, że Indie nie wprowadzą w 2015 do służby żadnego z 6 okrętów podwodnych typu Scorpène. Dojdzie do tego, o ile termin ten również nie zostanie z czasem uznany za nierealny, najwcześniej we wrześniu 2016. Kolejne jednostki miałyby być wówczas przekazywane odbiorcy do każde 12 miesięcy. W ten sposób przygoda z budową omawianych OP dla marynarki wojennej Indii powinna zakończyć się gdzieś w okolicach 2021-2022.

Na pierwszy rzut oka opóźnienie dostaw Indiom Scorpène to nie taka straszna rzecz. Ostatecznie, wiele sztampowych projektów zbrojeniowych, realizowanych przez takie mocarstwa jak USA czy Rosja, też zalicza tego typu wpadki. Niejeden producent uzbrojenia przejechał się już na zbyt optymistycznie rozpisanym terminarzu prac budowlanych, boleśnie zderzając się z szarą rzeczywistością. Dlaczego więc robić z problemów New Delhi taki wieli problem? 

Co więcej, ogłoszona oficjalnie modyfikacja terminarzu budowy i wdrażania do służby indyjskich Scorpène nie jest zaskoczeniem. Mówiło się o niej od wielu miesięcy. Od dawna wiadomo było bowiem o problemach, jakie napotkał ich producenta, zlokalizowane w Mumbaju przedsiębiorstwo stoczniowe Mazagon Dock Limited (MDL). Dla wielu obserwatorów, informacja na temat przesunięcia dostaw OP na 2016 stanowiła jedynie potwierdzenie obowiązującego już od jakiegoś czasu stanu faktycznego. 

Otóż problem jest i to duży. Przede wszystkim dlatego, że wspomniane opóźnienie dostaw pierwszych Scorpène jest już kolejnym w długiej, zapoczątkowanej zawarciem w 2005 umowy o ich budowie, historii programu zbrojeniowego. Pierwotnie OP miały trafiać do marynarki wojennej Indii począwszy od 2012. Niestety, w trakcie realizacji zlecenia, MDL napotkał serię niezaplanowanych (chociaż łatwych do przewidzenia) problemów, które z czasem zaczęły się jedynie piętrzyć.

Owe problemy, to m.in. niemożność zabezpieczenia odpowiedniej bazy materiałowej pod budowę okrętów, trudności w przygotowaniu zaplecza infrastrukturalnego stoczni w Mumbaju do rozpoczęcia całego procesu, brak rzetelnych i wiarygodnych podwykonawców na indyjskim rynku, czy też kłopoty we współpracy z autorami projektu Scorpène, francuskim DCNS oraz hiszpańską Navantią. Te ostatnie dotyczyły m.in. nieprzedłużenia umowy o wsparciu technicznym Hindusów, przez co MDL został zmuszony do samodzielnego opracowania wielu kluczowych rozwiązań konstrukcyjnych (co jedynie wydłuża cały proces..).

Warto zaznaczyć, że cała sytuacja kompromituje nie tylko wykonawcę zlecenia, lecz także samego zleceniodawcę - indyjski resort obrony. Świadczy bowiem o błędnym rozeznaniu w potencjale rodzimego rynku zbrojeniowego, a także nieumiejętnej ocenie ryzyka inwestycyjnego związanego z przekazaniem odpowiedzialności za budowę Scorpène MDL. Teraz New Delhi, niejako na własne życzenie, musi ponosić konsekwencje własnych błędów. A te będą spore i chodzi tu nie tylko o kwestie finansowe (wzrost wartości kontraktu z początkowych 3,1 mln USD do co najmniej 4,1 mld USD), ale także o wpływ obecnej sytuacji na potencjał indyjskiej floty podwodnej (o tym za chwile), czy też "utraconą twarz".

Opóźnienie we wdrożeniu do służby Scorpène stanowić będzie cios dla potencjału bojowego indyjskiej floty podwodnej. W najbliższych latach wycofywane z linii zaczną bowiem być najstarsze i najbardziej wyeksploatowane konwencjonalne OP typów Sindhughosh i Shishumar. Pozostawi to indyjską marynarkę wojenną bez jednym z najważniejszych "zębów" na co najmniej kilka lat. To z kolei może mieć duży wpływ na przyszłe losy indyjsko-chińskiej rywalizacji strategicznej na wodach Oceanu Indyjskiego, w które OP odgrywają coraz większą rolę.

Na koniec warto zwrócić uwagę na to, iż problemy MDL z realizacją programu Scorpène są typowe dla wielu indyjskich programów zbrojeniowych. Opóźnienia w budowie i wdrażaniu do służby nowych konstrukcji wojskowych (bez względu na ich powody, których mnogość jest wręcz oszałamiająca), odbijają się na potencjale sił zbrojnych Indii, kondycji finansowej sektora zbrojeniowego tego państwa oraz jego konkurencyjności względem podmiotów zewnętrznych (nie bez powodu wiele kluczowych projektów zbrojeniowych zlecanych jest przedsiębiorstwom zagranicznym, bez znaczącego udziału krajowych producentów).

 

 

Ekspert Centrum Studiów Polska-Azja, Fundacji Amicus Europae i Instytutu Jagiellońskiego. Szef działu "Bezpieczeństwo Międzynarodowe" magazynu "Stosunki Międzynarodowe" (www.stosunki.pl). Redaktor Agencji Lotniczej ALTAIR.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka