DrVim DrVim
257
BLOG

No i sie porobiło - czyli o eurowyborach AD 2024...

DrVim DrVim Polityka Obserwuj notkę 6
#wybory #PiS #PO #KO #TrzeciaDroga #Lewica #Konfederacja #WyborydoPE #Wybory2024 #zwycięzcy #wygrani #przegrani

Eurowybory za nami, wyniki były znane już rano - ze względu na niską frekwencję komisje i PKW poradziły sobie dość szybko z ich obliczeniem.

Wygrała KO, mająca o 0,9 pp i ca 100 tys. wyborców więcej niż PiS. Daje im to odpowiednio 21 i 20 mandatów w PE. Trzecie miejsce na podium zajęła Konfederacja, zdobywając 6 euromandatów, Lewica i Trzecia Droga zdobyły, odpowiednio, po trzy.

Wnioski?

Pierwszy to frekwencja. Ułamek ponad 40%. Co to oznacza - w porównaniu do poprzednich, zarówno tych sprzed 5 lat do PE, jak i z dwóch ostatnich? Ano chyba to, że z wielu wyborców po prostu uszła para. I to nie z jednej strony. Moi rodzice na przykład, którzy są wyborcami PiSu, na te wybory nie poszli, bo uznali że nie ma sensu - i prawie się z nimi pokłóciłem usiłując ich jednak przekonać do udziału. Inną sprawą jest coś, o czym już wcześniej pisałem - PiS prowadziło mega słabą kampanię, niemal nie było ich widać.

Drugi to podział mandatów.

Wygrała KO - ale, jak piszę wyżej, nieznacznie. Co prawda - jej wyborcy opiewają na portalach społecznościowych swój "wielki sukces", słyszy się nawet głosy o nokaucie, jaki Kaczyńskiemu zadał Tusk. Jednak, w porównaniu np. do października 2023 roku, nie są to głosy ani tak liczne, ani, generalnie, tak silne jak wówczas - mimo, że KO, po raz pierwszy od 13 lat, faktycznie wygrała z PiS.

Podział mandatów wyżej wymieniłem. Ale jak się on ma do triumfu PiS z 2019 roku, kiedy ta partia zdobyła ich 28, a ZK 22 oraz "Wiosna" R.Biedronia - 3?

PiS straciło 8 mandatów. Ale 6 zyskała Konfederacja. Lewica miała 7 europosłów (w ZK i "Wiośnie") - teraz będzie miała 3. Tak więc, jeśli doda się 3-mandatowy wynik TD, to się okazuje, że jeśli podzielimy mandaty na te dla strony propolskiej oraz nie do końca propolskiej, to się okazuje, że ta druga mogła wręcz stracić. PiS i Konfederacja raczej przeciw Polsce głosować nie będą - natomiast 3 europosłów z TD też nie do końca będzie to robić. Czyli wniosek, że strona propolska wręcz zyskała, może nie być tak do końca karkołomny - bo przy założeniu że nie będzie, mamy poprzednio 28 do 25, a teraz 29 do 24...

Co ciekawe - ciężko mówić w tym przypadku o ilości betonowego elektoratu. Taki mają najczęściej partie wieloletnie. Tutaj są to PiS i KO, a właściwie PO. Ugrupowania młode mają to do siebie, że mogą mieć spory elektorat (przykłady Samoobrony, LPR, Nowoczesnej, Kukiz '15 czy choćby TD) - jednak jeśli partia odpowiednio nie zadziała, i to we właściwym czasie - następuje jego odpływ do podobnych ideowo partii większych i starszych. I tu mieliśmy do czynienia właśnie ze zjawiskami zarówno efektu świeżości, jak też znudzenia: spora część elektoratu PiS postawiła na Konfederację (świeżość), a spora część tych od Lewicy i TD przeniosła swoje sympatie na KO. Pomijam już efekt znudzenia (tudzież może bardziej należałoby tu użyć słowa "zniechęcenia") ogólnego - ale jednak efekty są znamienne. Dla trzech pozostałych ugrupowań.

Konfederacja ma niebywałą szansę stać się faktyczną "trzecią drogą". Jeśli PiS się nie ogarnie i nie zacznie działać konkretnie - Konfederacja okrzepnie i przejdzie do grona "starych partii" (a takową, wystarczy wspomnieć, stała się PO w 2007 roku), stanowiąc dla PiS istotną konkurencję po prawej stronie. Dlaczego tyle osób na tę formację głosowało, że dało jej to 3. miejsce na podium? To głównie ludzie zawiedzeni biernością i kampanijną marnością PiS. A może i złym doborem kandydatów przez tę ostatnią. Ale do tego jeszcze wrócę.

Z Lewicą sprawa jest jasna. Stronnictwo może i ma poważny, gospodarczy, istotny dla ogółu Polaków program. Ale co z tego? Do świadomości ogółu przebija się przede wszystkim program światopoglądowy: walka o prawa (choć może raczej powinno się napisać "prawa") kobiet, lgbt, imigrantów, zwierząt, walka z Kościołem Katolickim (pod pretekstem świeckości państwa), zielony ład czy kulturowe ubogacenie przez wiadomo kogo. W efekcie nie przebija się nic ponad to. Lewica, chcąc się przypodobać wszystkim mniejszościom naraz, wkurzyła, w większości, niemal wszystkie z tych mniejszości - że o większościach nie wspomnę. Były premier, nawet przez mojego znajomego, prof. Adama Wielomskiego uznawany niegdyś za katechona, w bardzo gorzki i ironiczny sposób podsumował działania tej formacji. Możecie je przeczytać tu (jak ktoś nie widzi - podrzucę tekst):

https://x.com/LeszekMiller/status/1800106094506750463

Znacznie ciekawsza jest sytuacja Trzeciej Drogi.

Miny Władysława Kosiniak-Kamysza i Szymona Hołowni, jakie mieli po ogłoszeniu wyników, mówią same za siebie. A to było po exit-poll, które dawały im o ca 2 pp więcej od tego, niż faktycznie zdobyli. W efekcie uzyskali 3 mandaty - szefostwo partii liczyło nawet na 5 razy więcej. Byłoby tak, gdyby zagłosował na nich co siódmy wyborca. Ale zagłosowało trzech - na pięćdziesięciu.

Dlaczego tak się stało?

W mojej opinii - TD nie potraktowała poważnie sygnału, że większość jej wyborców poszła i zagłosowała na nich w październiku z jednego powodu: bo NIE CHCIELI głosować na Donalda Tuska i KO. Oczywiście nie liczyli na zwycięstwo - ale chociaż na to, że ich mandaty dadzą im silną pozycję przetargową w rządzie KOALICYJNYM.

Tymczasem rząd "koalicyjny" stał się, de facto, rządem Donalda Tuska. Władysław Kosiniak-Kamysz dostał teki wicepremiera (btw.: ile posiedzeń rządu poprowadził w tej roli?) i szefa MON, Szymon Hołownia został Marszałkiem Sejmu, a kilka tek przypadło ludziom z ich ugrupowania. I tu bardzi negatywne sygnały zaczęła od razu wysyłać pani Henning-Kloska: najpierw afera z wiatrakami Siemensa, potem siedmiu (!) wiceministrów, głównie po znajomości wybranych - oczywiście każdy z atrybutami urzędu, typu służbowa limuzyna. Ludzie takie rzeczy widzą - i ich to kłuje w oczy. To ugrupowanie bardzo szybko pozbyło się swoich postulatów, a raczej twardości w ich egzekwowaniu - w zamian za żłób, koryto, zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi. I znów - ludzie to widzą. I teraz, po wyborach, stary polityk, jakim jest poseł i ex-marszałek senior Marek Sawicki, daje Tygrysowi niemalże czerwoną kartkę: "albo zaczniesz, w końcu, egzekwować nasze postulaty - albo się zwijaj".

Sek w tym, że 3D jest istotną częścią koalicji rządzącej.

Na tt/X padają pytania, czy w związku z tym Koalicja 13 Grudnia, mylnie nazywana Koalicją 15 Października, się utrzyma?

Na dwoje babka wróżyła. Zwłaszcza w kontekście tego, że wyborcy TD uważają (jak wynika z wpisów na tt/X), że Donald Tusk celowo zatopił ich partię, ujawniając "fakt" o tym, że zamordowanego na granicy żołnierza, na rozkazy z kierowanego przez @kosiniakkamysz, sztucznie próbowano podtrzymać przy życiu, żeby sprawa jego śmierci nie wyszła przed wyborami - a zrobiono to na krótko przed nimi, żeby wkurzyć społeczeństwo - które winą za aferę obłoży koalicjanta.

Utrzyma się, jeśli WK-K pozostanie na pasku Donalda Tuska - a jednocześnie jego partia nie wykopie go ze stanowiska szefa. Albo jeśli zacznie pokazywać rogi - ale będzie umiał na tyle inteligentnie wynegocjować z PDT granice własnego fikania, że ten mu znacznie ustąpi - w imię ocalenia koalicji. Tyle, że są tu trzy zagrożenia. Pierwsze: PDT może ograniczyć granice fikania do niezauważalnego fikanka - żeby zachować dostęp do swojej części koryta. Drugie: umówią się nas formalne fikanie na pokaz - i, de facto, realizowanie polityki PDT, ale ludzi się połapią i przestaną im wierzyć. Trzecie - że PDT przystanie na fikanie najbardziej ostre - ale będzie otwarcie puszczał to w świat, jako "konflikty w koalicji, która nagle, przez jednego z koalicjantów, zrobiła się trudna - ale ja, jako mąż opatrznościowy, godzę się na to, żeby ją zachować - dla Polski".

Efekt pierwszego? Prawdopodobne wykopanie WK-K z funkcji szefa partii. I zajęcie jego miejsca przez kogoś starszego i bardziej doświadczonego - kto się z PDT może nie dogadać. I prawdopodobny rozpad TD na PSL i PL2050.

Efekt drugiego i trzeciego? Ocalenie - ale porażka w przyszłych wyborach. Albo wręcz nawet podzielenie losu AWS i UW. Nie wiem czy pamiętacie - ale ta koalicja była trudna, ciągle szły w świat przekazy jak to oni trudno negocjują, gdzie AWS była tę stroną dobrą, wyciągającą rękę, a UW wiecznie strzelała focha. Efekt? Po wyborach w 2001 roku, które pozbawiły ich władzy i dały 44% głosów SLD, obie formacje znikły. Teraz może być podobnie - tyle, że wówczas w wyborach wygra PiS.

No właśnie - PiS... trzeci wniosek to dobór kandydatów na listy.

Tutaj muszę przyznać, że w KO postąpili słusznie.

Mają więcej wygranych niż przegranych.

Choć do PE nie weszły takie osoby jak Hanna Gronkiewicz-Waltz (choć to, akurat, przewidziałem), Marcin Bosacki (podobnie - niezależnie od poglądów - ludzie jednak nie lubią typa, który w podły sposób zostawia żonę i dzieci dla młodszej kochanki) czy były piłkarz i reprezentant Polski Tomasz Frankowski (tego się, akurat, nie spodziewałem), jednak więcej jest przegranych "pewniaków" z PiS: Jacek Saryusz-Wolski, Beata Kempa, Ryszard Czarnecki (w PE od 20 lat!), Jacek Kurski czy była szefowa MSZ w pierwszym rządzie PiS, Anna Fotyga. Ona była "jedynką" w moim regionie, czyli na Pomorzu. Przegrała z "czwórką", czyli z Piotrem Muellerem, byłym rzecznikiem rządu PiS. Być może to pewien sygnał dla wyborców PiS - mówi się o zmianie pokoleniowej w partii, a raczej o jej konieczności, bo przecież z list PiS weszli do PE ludzie w większości w miarę młodzi.

Zobaczymy jak to będzie.

Na koniec podzielę się małą refleksją.

wiecie kogo mi, w tych wyborach, tak zwyczajnie po ludzku, najbardziej szkoda?

Byłego posła Dobromira Sośnierza, który startował chyba z ostatniego miejsca. I zdobył masę głosów!

Człowiek dostał wynik exit poll, który mówił mu w niedzielę wieczorem, że dostał się do PE.

Rano, po przeliczeniu głosów, okazało się, że przegrał z konkurentem z partii o... 49 głosów.

Szkoda mi go. Zwyczajnie, po ludzku - choć nie głosowałem na niego.

DrVim
O mnie DrVim

Bardziej na prawo niż na lewo. Korporant. Ojciec. Fan WOW, OZE i historii. Wypowiadam się w swoim imieniu - starając się unikać chamstwa i agresji (typu wyzwiska), aczkolwiek nie zawsze się to udaje...

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka