2 obserwujących
13 notek
3483 odsłony
892 odsłony

Słaby punkt historii marksizmu Krzysztofa Karonia: czy marksiści potrzebują rewolucyjnego

Wykop Skomentuj6

Krzysztof Karoń podkreśla, że w mediach zakazane jest słowo marksizm tj. nie można mówić o tym, że obecnie jest realizowany program komunistyczny. Pytanie, czy określanie współczesnej antykultury mianem marksizmu jest prawidłową diagnozą.

Państwo Wielomscy w audycji Wielomscy: Fakty i mity marksizmu kulturowego! na kanale Media Narodowe udzielają odpowiedzi przeczącej. W ich ujęciu tzw. "marksizm kulturowy" jest wykreowanym mitem, który ma ukrywać prawdziwą naturę zjawiska. Padają alternatywne określenia: ideologia masonerii, kapitalizm wielkich korporacji, postmodernizm, demokratyczny lewicowy idealizm. 

Jednak to nie nazewnictwo jest ważne, tylko zrozumieniu celu antykultury. W ujęciu Wielomskich celem jest ogólnoświatowe społeczeństwo kastowe. Zasadnicza dychotomia będzie zachodzić między dwoma kastami:

  • nielicznymi bogaczami akumulującymi kapitał dzięki wzorcom kultury (praca i rodzina)
  • bardzo licznymi biednymi pracownikami, bezwolnymi dzięki demoralizacji przez antykulturę

Dla wielkiego kapitału produktem ma być człowiek, który

  • jest zuniformizowanym konsumentem zuniformizowanych produktów globalnych korporacji
  • a równocześnie mobilnym pracownikiem, czyli zasobem ludzkim przerzucanym tam, gdzie akurat kapitał go potrzebuje

Mamy tu całkowitą sprzeczność z historią marksizmu Krzysztofa Karonia, według którego celem jest pozbawienie społeczeństwa etosu pracy. Mówiąc łopatologicznie,

  •  ideologia kapitalistyczna potrzebuje człowieka zdolnego do pracy
  •  ideologia marksistowska (wg Karonia) potrzebuje człowieka niezdolnego do pracy

Kto ma rację? Historia marksizmu Krzysztofa Karonia jest bez wątpienia piękną narracją od młodego Marksa przez Paula Lafargue'a, Wilhelma Reicha, szkołę frankfurcką do współczesności. Tak samo niewątpliwie teorię pod współczesną praktykę położyli marksiści. Jednak to nie dowodzi, że produktem finalnym jest marksizm. Dla porównania, wszyscy twórcy reformacji wcześniej byli katolikami. 

Aby pokazać słaby punkt, muszę ową piękną narrację Krzysztofa Karonia przedstawić w telegraficznym skrócie. Kto chce szczegółów, może zajrzeć na stronę http://www.historiasztuki.com.pl/strony/021-00-00-ANTYKULTURA.html , kanał https://www.youtube.com/user/HISTORIASZTUKI2011/videos lub kupić książkę "Historia antykultury". 

W połowie XIX panuje dziki kapitalizm, zdemoralizowany proletariat ma słaba pozycję na rynku pracy, bezwzględnie wykorzystywaną przez kapitalistów. Na tym gruncie pojawia się marksizm rewolucyjny, idea przejęcia władzy na plecach zrozpaczonych nędzarzy. 

Na przełomie XIX/XX wieku sytuacja robotników się poprawia. Częściowo na skutek ustawodawstwo państwowego (ograniczającego leseferyzm), częściowo przez to, że pojawia się zapotrzebowanie na wykwalifikowanych i sumiennych robotników. Robotnicy mają perspektywę wydostania się z nędzy przez pracę i przestają popierać rewolucjonistów (za to popierają socjalistów zreformowanych, o czym akurat Krzysztof Karoń mało mówi). 

W latach 20. XX wieku, po tym, jak rewolucyjny marksizm odnosi sukces tylko w zacofanej Rosji, marksiści zaczynają szukać przyczyn niepowodzenia rewolucji w rozwiniętych krajach. Nowa koncepcja sprowadza się do tego, że rewolucji nie ma przeprowadzać pracownik, tylko leń (kierunek wskazali Lafargue i Reich). Celem jest zatem zdemoralizowanie społeczeństwa, aby utraciło etos pracy. Droga wiedzie przez kulturę, a kultura przekłada się na wychowanie. 

Marksiści wchodzą do instytucji kultury (uniwersytety, kino itd.). Pokolenie kształtowane na pierwszej antykulturze (lat 60.) wchodzi już szerszą ławą do instytucji (pogłębianie marksizmu kulturowego) oraz do polityki. Ostatecznie marksiści u władzy tworzą prawo wspierające antykulturę. 

Jak miała wyglądać rewolucyjna przyszłość? Ludzie są zdemoralizowani przez regulacje prawne, szkołę, uniwersytety, filmy, muzykę itd. Nie pracują, a domagają się dóbr. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzą marksiści. Dochodzi do rewolucji i grabieży majątku. Gdy już nie ma czego grabić, marksiści tworzą aparat terroru, zapędzają ludzi do obozów pracy, a sami żyją we władzy i dobrobycie. Zapada kurtyna.

Co się nie zgadza w tej wizji? Otóż tzw. marksiści kulturowi już są u władzy. Zatem rewolucja proletariacka nie tylko nie jest im potrzebna, ale wręcz zagraża ich władzy.

Co więcej, obecną cywilizację tworzą wielkie globalne koncerny. Ostatnie, czego potrzebują ich akcjonariusze i suto opłacani zarządcy, to rewolucyjna grabież. 

Konkludując, propagatorzy antykultury nie mają powodu do rewolucji, a wręcz przeciwnie do obrony wygodnego status quo. To stawia pod znakiem zapytania rozpoznanie celów tzw. marksizmu kulturowego przez Krzysztofa Karonia. 

Post Scriptum. W komentarzach na YouTubie poprosiłem p. Krzysztofa Karonia o ustosunkowaniu się wpisu. P. Karoń był uprzejmy odpowiedzieć na mój komentarz. Poniżej cytuję dyskusję.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo