Karol Pniak.
Karol Pniak.
Dziewanowski Dziewanowski
3671
BLOG

Nas, pilotów było wielu, ale Karol był jeden..

Dziewanowski Dziewanowski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

..... raz tylko go zobaczyłem, czytał książkę, nie wspomnę tytułu, ale chyba Arcta. I to go widziałem pierwszy raz płaczącego. Nie chciał pokazywać tych łez, ale płakał.

Nikt nie jest w stanie wynagrodzić krzywd wyrządzonych ludziom, służącym przez lata wojny Ojczyźnie, a którzy sponiewierani przez powojenną rzeczywistość, umierali w zapomnieniu. Przypominać należy dzisiejszemu pokoleniu o ludziach takich jak Karol Pniak, jeden z nielicznych, a jednocześnie jedyny. Wielu mieliśmy świetnych pilotów przed i podczas wojny, ale On był tylko jeden. Człowiek z sercem i głosem, którego nigdy się nie zapomina.

Karol Pniak urodził się 26 stycznia 1910 roku w Jaworznie, w dzielnicy Robak. Karol był trzecim z kolei synem w rodzinie Franciszka i Marii. Pniakowie mieli sześcioro dzieci, dwie córki i czterech synów. Franciszek Pniak pracował jako sztygar w kopalni Piłsudski. Karol rozpoczął naukę w Szkole Powszechnej w Jaworznie. Po jej ukończeniu wstąpił do gimnazjum im. Stanisława Staszica w Chrzanowie. Do szkoły, wraz z kolegami dojeżdżał pociągiem. Już wtedy ciągnęło go do lotnictwa. Jak wspominał jego syn, Karol „od dziecka kochał się w lataniu”. Młodzieńczy wybryk przerwał jednak edukację Karola, który został relegowany ze szkoły. Podczas jazdy pociągiem chłopcy zostali przyłapani przez konduktora na grze w karty. Gorliwy służbista zameldował o tym dyrektorowi gimnazjum, młody Pniak wziął całą winę na siebie. Ojciec chciał, aby kontynuował rodzinną tradycję – pracę w kopalni. Jednakże chłopiec miał swoje marzenia, które chciał za wszelką cenę spełnić. Postanowił wstąpić do lotnictwa. Nie był jeszcze pełnoletni, potrzebował zgody rodziców. Natrafił jednak na twardy opór. Nie chciał jednak ustąpić. 23 października 1928 roku Karol Pniak zgłosił się ochotniczo do wojska. Otrzymał przydział do 2. Pułku Lotniczego w Krakowie. Po przejściu przeszkolenia ogólno-wojskowego w styczniu 1929 roku przeniesiony został do dyonu szkolnego 2. Pułku. Przeszkolenie podstawowe odbywał do maja tegoż roku. W maju otrzymał awans na stopień starszego szeregowego. W grudniu awansował do stopnia kaprala. Piątego maja 1930 roku skierowano Pniaka do szkoły pilotów dla podoficerów mieszczącej się w Bydgoszczy. Ukończył ją w październiku z pomyślnym wynikiem. Po powrocie do pułku skierowano go do 22. eskadry liniowej. W lipcu następnego roku rozpoczął Pniak kurs wyższego pilotażu w Grudziądzu. Ukończył go z pozytywnym wynikiem we wrześniu. Powrócił do 2. Pułku, ale do 122. eskadry, której pilotem był do 15 maja 1939 roku.

25 maja 1933 roku podczas międzynarodowych zawodów lotniczych w Warszawie zorganizowanych prze Aeroklub Warszawski ogromne wrażenie na widzach zrobił pokaz trójki pilotów ze 112. Eskadry Myśliwskiej, w skład, której wchodzili por. Bronisław Kosiński, kpr. Stanisław Macek i kpr. Karol Pniak. Służba w lotnictwie wojskowym to nie tylko pokazy, lecz stała praca w powietrzu. Nie zawsze bezpieczna. Piątego czerwca 1934 roku dwa klucze siódemek ze 121. i 122. eskadry myśliwskiej otrzymały rozkaz przelotu z Krakowa do Lwowa. Podczas przyziemienia na lotnisku docelowym eskadry miały lądować kluczami. Kpr. Leopold Flanek podczas rozejścia się drugiego klucza zaczepił skrzydłem o samolot Karola Pniaka (nr 6.94) . Gdy pilot poczuł uderzenie i zorientował się, że nie opanuje ciężko uszkodzonej maszyny, wyskoczył i wylądował na ziemi na spadochronie. Kolejny groźny wypadek zdarzył się, tym razem Karol Pniak, dzięki doskonałemu opanowaniu sztuki pilotaż uniknął zderzenia z unieruchomionym ma lądowisku Potezem XXVII. Trzeciego października tegoż samego roku Karol Pniak lądował przymusowo w polu, gdy zawiodły świece w silniku jego samolotu.

Od 1935 roku organizowane były Centralne Zawody Lotnictwa Myśliwskiego. Każdy z pułków wyznaczał trójkę pilotów, która brała udział rywalizacji. Piloci strzelali do celów powietrznych, toczyli walki powietrzne, a także sprawdzano ich umiejętności pilotażowe. Podczas pierwszych zawodów bezkonkurencyjna okazała się ekipa z III/2 Dywizjonu Myśliwskiego. W zwycięskiej ekipie z Krakowa jednym z pilotów był plutonowy Karol Pniak. Po pokazach polskiego zespołu akrobacyjnego w Bukareszcie, został odznaczony przez króla Rumunii.

Jako pilot Karol Pniak osiągnął prawie wszystko, a w wciąż był podoficerem. W 1936 roku wstąpił do Szkoły Podoficerów Lotnictwa mieszczącej się ówcześnie w Bydgoszczy. W tym samym roku zdał maturę. W tym samym czasie ożenił się potajemnie z Heleną z domu Paul. W normalnej procedurze musiałby uzyskać pozwolenie swojego dowódcy, a i panna musiała być nie tylko odpowiednio wykształcona, ale i uposażona. Wobec tego Karol odkładał odpowiednie zabezpieczenie ze swojej pensji dla żony, jak wspomina syn: .. tak była umowa między ojcem moim, a dziadkiem – ojca teściem – że ile ojciec odłoży pieniędzy tyle dziadek wpłaci mamie. 19 marca 1936 roku Karol Pniak odznaczony został Brązowym Krzyżem Zasługi po raz pierwszy za zasługi w służbie wojskowej. Szczęśliwy to był rok dla pilota i jego rodziny. Z dniem pierwszym sierpnia 1938 roku awansował do stopnia sierżanta tytularnego. 17 października, ze względu na likwidację Szkoły Podoficerów w Bydgoszczy, został przeniesiony na drugi rok Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Traktowano Pniaka na równi ze wszystkimi podchorążymi, jeśli chodzi o zajęcia teoretyczne, podczas lotów pomagał jako instruktor. 15 czerwca 1939 roku piloci z ostatniego rocznika SPL odeszli na praktykę do pułków. Pniak został skierowany do 4. Pułku Lotniczego w Toruniu. Trafił do 142. Eskadry Myśliwskiej dowodzonej przez kpt. Leśniewskiego. Pierwszego sierpnia 1939 roku został promowany do stopnia podporucznika. Ale o tym miał się dowiedzieć za klika miesięcy, bo pierwszego września wybuchła wojna.

Drugiego września 142. eskadra otrzymała zadanie wymiatania wzdłuż rzeki Osa, od Grudziądza do szosy Łasin – Gruta. Eskadra wystartowała o godzinie 14.30. Na zachód i północ od Chełmży natrafiono na niemieckie formacje. Karol Pniak zestrzelił w tej walce niemieckiego Dorniera. Czwartego września doszło do bitwy powietrznej nad majątkiem Poczałkowo, przeciwko niemieckiej wyprawie bombowej w osłonie myśliwskiej wystartował cały toruński dywizjon. Podczas walki Karol Pniak zgłosił zestrzelenie dwusilnikowej maszyny. Podczas walki zapędził się, aż w okolice Włocławka i wrócił do jednostki następnego dnia o godzinie 12.15.

Podczas walk po polskim niebem Karol Pniak odbył 24 loty bojowe i stoczył 15 walk z samolotami najeźdźcy. W sprawozdaniu napisanym 20 listopada 1939 roku, w Salon we Francji obok nazwiska ppor. Pniaka, dowódca dyonu kpt. Rolski napisał: Zaciętość i odwaga w boju. Koleżeńskość w boju” Wraz z dywizjonem przekroczył rumuńska granicę 18 września.

29 października dotarł do Francji. Tutaj zgłosił się do wyjazdu do Anglii. Już w styczniu 1940 roku zawitał na Wyspach Brytyjskich. Długa bezczynność skończyła się, gdy trafił do 6 OTU w Sutton Bridge. Po przeszkoleniu, jako ochotnik, przeszedł do 32 dywizjonu stacjonującego w Bigin Hill. Wrzała Bitwa o Anglię. Nie od razu zyskał sobie przychylność, według niego formacje Anglików były nie tylko złe, lecz wręcz zabójcze dla dywizjonu i jego pilotów.  W ciągu dwunastu dni od 12 sierpnia do 24 sierpnia p/o Karol Pniak zgłosił zestrzelenie trzech samolotów na pewno, dwa prawdopodobnie i półtora uszkodzenia. 24 sierpnia Pniak omal nie zginął, musiał skakać na spadochronie. Jego Hurricane (V6572) rozbił się w Rhodes Minnis, niedaleko Lyminge. Do dywizjonu powrócił siódmego września. Ze względu na straty dywizjon odszedł na odpoczynek. Wobec czego Pniak poprosił o przeniesienie i trafił 16 września do stacjonującego w Martlesham Heath 257 dywizjonu. 11 listopada, gdy już wygasła Bitwa o Anglię, nastąpił atak lotniczy włoskich sił powietrznych na Wyspy Brytyjskie. W srogiej lekcji udzielonej włoskim lotnikom brał udział Karol Pniak. Zaliczono mu zestrzelenie jednego Fiata BR.20 i drugiego na spółkę z brytyjskim kolegą.

25 listopada pożegnał Pniak angielskich kolegów i przeniósł się do 306. Dywizjonu Myśliwskiego stacjonującego w Tern Hill. 23 grudnia został odznaczony Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari nr 14/40. Loty w polskim dywizjonie rozpoczął dziewiątego stycznia 1941 roku. 18 lutego przeniesiono go do AFDU w Duxford. Pierwszego września awansowano Pniaka do stopnia porucznika. 30 stycznia 1942 roku powrócił do dywizjonu 306. na stanowisko dowodzenia. 31 maja odesłano go na kurs kontrolerów. 14 czerwca powrócił do latania bojowego. Pierwszego grudnia awansował na stanowisko dowódcy eskadry. W związku z tworzeniem zespołu myśliwców, którzy mieli wyjechać do Afryki, Karola Pniak zgłosił akces do tej jednostki. Został zakwalifikowany i 13 lutego 1943 roku udał się do West Kirby. 20 lutego zespół, oficjalnie nazwany Polish Fighting Team, odpłynął na Bliski Wschód. Pierwszego marca awansowano Karola Pniaka do stopnia kapitana. Po prawie miesiącu, 14 marca 1942 , pilot został oficjalnie pilotem 145. dywizjonu myśliwskiego. Po kampanii afrykańskiej i powrocie do Anglii skierowano Pniaka, 22 lipca , do 3. Skrzydła Myśliwskiego. 24 września rozpoczął pracę , jako instruktor w 58. OTU. Od szóstego października do 12 marca 1944 roku pełnił różne funkcje w służbach naziemnych w Northolt. Ponownie wrócił do szkolenia pilotów, tym razem w 61. OTU. 25 września otrzymał „posting” do 84. GSU. 28 listopada objął dowództwo w 308. dywizjonu myśliwskiego, stacjonującego w Ghent. Pierwszego lipca 1945 roku odkomenderowano go do Blackpool. Następnie po pobycie w dowództwie 131. skrzydła, ponownie został dowódcą 308. dywizjonu. 31 października 1946 odebrał, nadane mu przez królową Holandii, wysokie odznaczenie holenderskie. Uczestniczył w rozwiązaniu dywizjonu, które nastąpiło 16 sierpnia 1946 roku. Podczas działań wojennych, w latach 1940 – 1945 Karol Pniak odbył 212 lotów bojowych, w czasie 281 godzin i 30 minut.

Po zakończeniu wojny sprowadził z kraju swoją żonę. Karol Pniak pragnął wrócić do kraju, mimo, iż jako jeden z kilku pilotów otrzymał propozycję pozostania w lotnictwie brytyjskim, zdecydował się na powrót. Żona ostrzegała go, iż w kraju nie dzieje się dobrze, lecz on walczył o Polskę i ciągnęło do niej. Twierdził: ...30 milionów żyje to ja też się zmieszczę. Tak, więc znalazł się na pokładzie statku płynącego do Szczecina. Gdy dobijali do portu ktoś ostrzegł Karola żeby pozbył się wszystkiego, co może przysporzyć mu kłopotów. Pozrywał dystynkcje, baretki i Poland’y, schował je do kieszeni. Zaś trzy pistolety, które wiózł ze sobą wylądowały w wodach zalewu.

Do 1956 roku praktycznie pozostawał bez pracy. Gdy tylko udawało mu się znaleźć zatrudnienie to i tak po kilku dniach zwalniano go argumentując, iż „czynniki miejscowe nie wyrażają zgody” na jego zatrudnienie w danym zakładzie. W pewnym okresie znalazł pracę przy budowie Elektrowni Jaworzno II, lecz i tym razem lokalne ROP i UB wymusiły na dyrekcji zakładu, aby zabronić mu wstępu na teren budowy. Kierownictwo przedsiębiorstwa zaproponowało: „... siedź w domu, a my ci będziemy płacić.” Nie zgodził się, to godziło w jego honor, zwolnił się na własną prośbę.

Pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa uprzyjemniali mu życie zatrzymując go na 48 godzin bez powodu. Przesiadywał, więc niejednokrotnie cały ten czas w oczekiwaniu na korytarzu, bez przesłuchania, po czym wypuszczano go do domu.

Karol .Pniak i Władysław Różycki obiecali sobie jeszcze w  Anglii, że komu się pierwszemu urodzi po wojnie dziecko to drugi z nich zostanie ojcem chrzestnym. Jako że w czasie wojny Różyckiemu urodził się syn, to Karol nie mógł zostać jego chrzestnym, więc gdy po wojnie, w 1950 roku urodził się Karol Pniak-junior, to umowy chciał dotrzymać. Ale na przeszkodzie stanęła odległość. Różycki był na emigracji w Stanach a później chyba w Kanadzie. Tak więc faktycznie do chrztu Karola-juniora trzymał jego wujek ale w papierach zapisany jest jako chrzestny - Władysław Różycki.

Przyszedł rok 1956, nastąpiła odwilż, Karol dostał wreszcie normalną pracę. Pracował w Krakowie dla dużego przedsiębiorstwa budowlanego. Jeździł po budowach w Olkuszu, Skawinie i był odpowiedzialny za sprzęt budowlany.

W 1959 roku w trakcie rutynowych badań lekarskich stwierdzono u niego przebytą gruźlicę, która pozostawiła ślady na płucach. Lekarz nie podpisał zgody na dalszą pracę. Karol dostał rentę i leczył się w sanatoriach. Bywał w Zakopanem, w sanatorium, gdzie korzystając z okazji odwiedzał swojego kolegę z 308. dywizjonu – Tadeusza Schiele.

W 1961 w lipcu do Polski przyjechał do niego Aleksander Gabszewicz. Spotykali się na Jasnej Górze w Częstochowie. Było to bardzo wzruszające spotkanie po latach, jak wspomina syn Karola.

W 1962 doszło do spotkania z Mierzejewskim. Miało to miejsce na Targach Poznańskich gdzie Mierzejewski przybył jako przedstawiciel jednej z wystawiających się firm.

W okresie tym Pniak odwiedzało wielu jego przyjaciół z czasów wojny. Wielu pilotów: Witold Retinger z żoną i synkiem, Władysław Różycki , Bronisław Malinowski, Wacek Stański, Stanisław Bochniak, Witold Łokuciewski, Tadeusz Nowierski i Bohdan Arct.

21 stycznia 1964 roku umarła na raka żona Karola Pniaka. Śmierć tą przeżył bardzo mocno. Przechodził załamanie nerwowe, praktycznie już nie wrócił do dawnych sił. Podupadł na zdrowiu. Pozostał mu tylko syn, na którego chce przelać całą swoją miłość. Był dla niego ojcem i przyjacielem.

Od 1976 roku Karol Pniak zaczął coraz poważniej chorować, miał kłopoty z sercem. coraz częściej przebywał w szpitalach. W 1980 roku stał jego zdrowia był zły . Do końca jednak zachował swój temperament, żartował, kazał sobie przynosić do szpitala papierosy i coś na wzmocnienie. Umarł na wylew w szpitalu wojskowym w Krakowie przy ul. Wrocławskiej, 17 października 1980 roku. Pogrzeb odbył się w Jaworznie-Szczakowej. Został pochowany na cmentarzu w dzielnicy Pieczyska. Tadeusz Nowierski, mimo złego stanu zdrowia, wprost ze szpitala przybył na jego pogrzeb Karola Pniak wynajętą w Warszawie taksówką. Wszyscy bracia Karola Pniaka brali udział w zmaganiach wojennych. Józef zginął służąc na Gromie, Stanisław służył do końca wojny na Burzy. Najmłodszy, Bolesław, uczestniczył w ruchu oporu w kraju, jako żołnierz Armii Krajowe. 

Te kilka słów o tym wspaniałym pilocie i człowieku nalepie zakończą słowa, Stanisława Bochniaka: Nas, pilotów było wielu, ale Karol Pniak był jeden – największy i powszechnie kochany.

 

Artykuł powstał dzięki pomocy pana Karola Pniaka – syna mjr Karola Pniaka.

Zobacz galerię zdjęć:

Piloci 112 Eskadry Myśliwskiej z pucharem. K.Pniak pierwszy z lewej.
Piloci 112 Eskadry Myśliwskiej z pucharem. K.Pniak pierwszy z lewej. Karol Pniak drugi od prawej. Karol Pniak w P7a. Karol Pniak w P7a, inne ujęcie. W Polish Fighting Team. Po wojnie.. w kraju...

Nick "Dziewanowski" bardzo znamienny, ale tylko dla tych którzy wiedzą...

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura