7 obserwujących
100 notek
16k odsłon
  96   2

Pustynia pod miastem

       Zamyślił się, jego myśli szybowały już od dłuższej chwili. Do rzeczywistości przywróciły go dopiero nierówności terenu. „Skąd na obwodnicy takie dziury?” - zastanowił się, po czym spostrzegł, że wcale już nie jedzie obwodnicą Krakowa. „Gdzie ja jestem?”

        Adam nie wiedział, gdzie jest ani jak się tu znalazł. Jechał polną drogą przez pustkowie, choć ostatnim punktem orientacyjnym, jaki mijał był zjazd na Tyniec. Mijał go, ale nie zjechał. Powinien być wciąż na obwodnicy. Tymczasem krajobraz wokół niego stawał się coraz mniej rozpoznawalny i coraz bardziej pustynny. „Chyba jest ze mną gorzej niż sądziłem... Nawet nie mam pojęcia, jak bardzo jestem przemęczony.”

      Zawrócił, licząc na to, że droga sama wyprowadzi go z powrotem na A4, jednak droga się urwała. Wysiadł z samochodu i rozejrzał się. Nawet nie miał na co patrzeć, tak było pusto. Pusto, cicho, płasko, monotonnie i piaszczyście. „To jakiś żart? Kto zrobił pustynię pod miastem?”

- Ja! - odezwał się głos.

- Kto mówi..? - przestraszył się Adam – i po co te sztuczki? Spieszę się do domu, mam obowiązki.

- Ukrywasz się za rodziną i obowiązkami – zagrzmiał głos – dlaczego przestałeś mnie szukać?

- Dlaczego przestałem Cię szukać? Kim jesteś?

- Kiedyś wiedziałeś, mówiłeś do mnie nawet, a dziś wcale o mnie nie pamiętasz. Porzuciłeś mnie wiele lat temu. Jesteś już tak zagubiony, że musiałem wyprowadzić cię na pustynię, i tu do ciebie mówić. Dopiero tu byłeś w stanie mnie usłyszeć! Mnie, twojego przyjaciela...

- Niczego nie rozumiem...

- Jesteś głuchy, Adamie. Ogłuchło twoje serce.

- Jestem tylko człowiekiem...

- Jesteś aż człowiekiem! Nie zapominaj o tym. To zaszczyt być człowiekiem!

- Więc naucz mnie słyszeć...

- Idź, wracaj do domu, a ja zajmę się twym sercem. Nauczę cię słyszeć, ale musisz sobie o mnie przypomnieć, przebywać ze mną i znów za mną tęsknić.


      Adam wsiadł do auta i zaczął płakać. Pierwszy raz od dawna płakał. Kiedy odpalił silnik, pojawiła się przed nim droga. Doprowadziła go do Tyńca, skąd z łatwością wrócił na obwodnicę. Czuł się tak, jakby spotkał samego Boga, ale czy to możliwe? Czy nie wymyślił sobie tego? A jeśli to tylko sen i wymysł wyobraźni, to skąd w nim nagle tyle płaczu, skruchy i wzruszenia? 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości