Jan Karol Chodkiewicz żył w czasach świetności Rzeczpospolitej Obojga Narodów, w latach 1570/71 – 1621. Był najsłynniejszym hetmanem wielkim litewskim obok współczesnych mu słynnych hetmanów wielkich koronnych Jana Zamoyskiego i Stanisława Żółkiewskiego. Wygrywał liczne bitwy, które przeszły do historii.
Ród Chodkiewiczów pochodził z okolic Białegostoku. Ojciec Jana Karola był gubernatorem Inflant, a brat dziadka pierwszym w rodzie hetmanem wielkim litewskim. Matka Krystyna Zborowska była siostrą zamordowanego później Samuela Zborowskiego.
W latach 1583 – 86 studiował w kolegium jezuickim w Wilnie, a następnie wraz z bratem Aleksandrem udał się w podróż i dalszą naukę do Europy. Obaj studiowali filozofię i prawo w akademii jezuickiej w Ingolstadt, a następnie przez Augsburg i Weronę wyruszyli do Padwy i Wenecji. Jan Karol odwiedził też Maltę, gdzie podczas pobytu w Zakonie Kawalerów Maltańskich uczył się o fortyfikacjach, broni, taktyce. Po powrocie do kraju zyskał wsparcie króla Zygmunta III, asystował podczas ślubu monarchy z Anną Habsburżanką. Sam ożenił się w roku 1593 z Zofią Milecką córką wojewody podolskiego, z którą miał trójkę dzieci, ale tylko córka Anna dożyła wieku dorosłego i została wydana za marszałka nadwornego litewskiego Jana Sapiehę.
Jan Karol swoją karierę wojskową rozpoczął w 1596 roku pod dowództwem Stanisława Żółkiewskiego od udziału w tłumieniu powstania kozackiego Nalewajki. W W 1600 roku wziął udział w zwycięskiej wyprawie hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego na Wołoszczyznę. Uczył się więc sztuki wojennej od najlepszych dowódców.
W 1601 roku król Zygmunt III Waza mianował go hetmanem polnym litewskim. W tym samym roku rozpoczęła się wojna inflancka ze Szwedami. Wojna o Inflanty nastąpiła po detronizacji Zygmunta III Wazy przez szwedzki parlament i powierzeniu korony szwedzkiej Karolowi Sudermańskiemu. Pozbawiony korony szwedzkiej Zygmunt postanowił spełnić swoją dawną obietnicę i podczas obrad sejmu odstąpił Estonię Rzeczypospolitej. Spowodowało to ofensywę wojsk szwedzkich w Inflantach.
Chodkiewicz początkowo walczył pod dowództwem hetmana wielkiego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, ale już w 1602 roku objął naczelne dowództwo po Zamoyskim, potwierdzone rok później uniwersałem królewskim. W Inflantach zasłynął zwycięstwami przeciwko przeważającym siłom wroga wykorzystując siłę husarii. Odniósł zwycięskie bitwy pod Kokenkausen, Białym Kamieniem, obronił Rygę, odebrał Szwedom Dorpat.
Najsłynniejszym zwycięstwem Chodkiewicza była bitwa pod Kircholmem w 1605 roku, zaliczana do największych taktycznych zwycięstw w historii. Jego niespełna 4-tysięcznej armii udało się wówczas pobić ponad trzykrotnie liczniejsze wojsko wroga. Zwycięstwo przyniosło Chodkiewiczowi buławę hetmańską wielką litewską, a także niesamowitą popularność. Gratulował mu nie tylko król polski, ale także król angielski Jakub I Stuart, cesarz Rudolf II Habsburg, papież Paweł V, a nawet sułtan osmański Ahmed I.
Tryumf pod Kircholmem nie został jednak wykorzystany. Oddziały z powodu niewypłacanego żołdu zaczęły się buntować i odmawiały dalszej walki. Korzystając z okazji, Szwedzi rozpoczęli skuteczną ofensywę, odbierając Polakom ich niedawne zdobycze.
Chodkiewicz został odwołany z Inflant ponieważ kraj pogrążył się w wojnie domowej z powodu rokoszu Zebrzydowskiego. Hetman stanął po stronie króla Zygmunta III Wazy i w bitwie pod Guzowem 5 -6 lipca 1607 roku dowodził prawym skrzydłem wojsk królewskim. Bitwa zakończyła się klęską rokoszan, a Chodkiewicz wrócił do Inflant odbierając powoli Szwedom twierdze i miasta, które Rzeczpospolita straciła kilka lat temu. W 1609 roku Chodkiewicz zajął Rygę, wykorzystując statki zdobyte wcześniej w Parnawie. Była to jedyna w historii bitwa stoczona przez hetmana na wodzie. Jego sukcesy sprawiły, ze Szwedzi podpisali rozejm w 1611 roku.
Zakończywszy wojnę ze Szwedami w Inflantach powrócił do Ojczyzny i wkrótce we wrześniu 1611 roku stanął na czele wyprawy na Moskwę, mającej pomóc polskiej załodze obleganej na Kremlu. Była to jednak pierwsza porażka hetmana. Nie udało mu się dotrzeć do polskiej załogi na Kremlu, gdzie miał dostarczyć żywność.
Sukcesem okazała się za to obrona Smoleńska, którą dowodził w latach 1613-1615. Dzięki jego działaniu miasto pozostało w granicach Rzeczpospolitej.
W 1617 r. stanął na czele wyprawy na Moskwę mającej przynieść koronę carską królewiczowi Władysławowi Wazie. Po kilku nieudanych szturmach odstąpiono od oblężenia miasta, a traktat w Dywilnie zawarty pod koniec 1618 roku, na mocy którego Rzeczpospolita uzyskała ziemię siewierską i czernihowską zakończył polsko-moskiewskie zmagania.
Gdy w 1620 roku wybuchła wojna polsko-turecka Chodkiewicz – mimo że miał wówczas liczne problemy ze zdrowiem – otrzymał 5 grudnia 1620 roku dowództwo naczelne nad wojskiem koronnym, powierzone mu przez sejm w trybie nadzwyczajnym po klęsce pod Cecorą, w obliczu śmiertelnego zagrożenia Rzeczpospolitej ze strony tureckiej. Wkrótce potem - wraz ze swoją armią liczącą około 65 tysięcy ludzi - stanął pod Chocimiem, gotując się do stoczenia bitwy z ponad dwukrotnie liczniejszym wojskiem Imperium Osmańskiego. Walki z Turkami toczyły się o wpływy w w Hospodarstwie Mołdawskim. Dla Rzeczpospolitej była to strefa buforowa między nią i Turcją, a Osmanowie potrzebowali Hospodarstwa po to, aby łatwiej było im atakować Europę Środkową.
Kwestia wpływów w Mołdawii miała rozstrzygnąć się w 1620 roku. Król Zygmunt III Waza wysłał do Mołdawii wojska, które starły się z Turkami w bitwie pod Cecorą. Polskie siły pod dowództwem Stanisława Żółkiewskiego nie zdołały pokonać wojsk sułtana. Wycofanie z pola bitwy przerodziło się w chaotyczną ucieczkę. Hetman Żółkiewski poległ w trakcie walki, a jego głowa została przez Turków triumfalnie zawieziona do Stambułu.
Turcy byli przekonani, że polska armia jest słaba i w sile 150 tysięcy żołnierzy wyruszyli spod Adrianopola w czerwcu 1621 roku. Byli pewni zwycięstwa. Hetmana Chodkiewicza wsparł swoimi chorągwiami hetman polny koronny Stanisław Lubomirski i syn króla Władysław.
Walki pod Chocimiem trwały od 2 września do 9 października 1621 roku. Wojska Rzeczpospolitej broniły się w umocnionej twierdzy przed armią turecką, którą dowodził sułtan Osman II. Turkom nie udało się przełamać polskiej obrony, a ataki polskiej husarii dawały im się we znaki. Tymczasem w obozie Chodkiewicza zaczęły się szerzyć choroby. Choroba dosięgnęła wkrótce samego hetmana. Czując zbliżającą się śmierć przekazał buławę Stanisławowi Lubomirskiemu. Zmarł na zamku chocimskim 24 września 1621 roku.
W bitwie chocimskiej trudno było obu stronom o rozstrzygnięcie, dlatego też doszło do podpisania rozejmu 9 października 1621 roku. Polska uznała tureckie zwierzchnictwo nad Mołdawią i zobowiązała się powstrzymywać Kozaków przed wyprawami na Turcję. Sułtan miał zabronić Tatarom ataków na Rzeczpospolitą. Granicą rozdzielającą państwa pozostał Dniestr. Choć nasze wojska nie odniosły spektakularnego sukcesu, to dzięki tej bitwie Turcja została zatrzymana, a Polska utrzymała swoją granicę na Dniestrze.
Hetman Chodkiewicz cieszył się wielką sławą już za życia. Na jego cześć Chryzostom Gosiewski ułożył "Pieśń nową Calliopy Sarmackiej" a Piotr Skarga napisał „Żołnierskie Nabożeństwo”.
Śmierć nie oznaczała spokoju dla ciała hetmana wielkiego litewskiego. Kilkukrotnie dokonywano pochówku Chodkiewicza. Miało to miejsce nawet ponad 100 lat po jego śmierci. Ostróg, Wołczew, Jarosław, do dzisiaj nie ma pewności, bo trumny hetmana i jego drugiej żony zaginęły w czasie II wojny światowej.
Jan Karol Chodkiewicz należy do grona najzdolniejszych polskich dowódców. Potrafił zaskakiwać przeciwnika błyskawicznymi uderzeniami rozstrzygającymi o wyniku walki. Dzielił ze swymi podkomendnymi trudy żołnierskiego życia a pokonanym nieprzyjaciołom okazywał szacunek. Był Polakiem chociaż wywodził się z litewskiego rodu, który z czasem uległ polonizacji. Pojawiał się jako przykład patrioty na kartach licznych dzieł literackich, a imię jego sławiło również wojsko. W 1936 roku imię hetmana otrzymał 26 Pułk Ułanów Wielkopolskich stacjonujący w Baranowicach. Istniejący w latach 1998–2010 Polsko-Ukraiński Batalion Sił Pokojowych na pamiątkę obrony Chocimia przyjął za patronów hetmanów Jana Karola Chodkiewicza i Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego.

Zamek w Chocimiu nad Dniestrem
Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
PS
Okresy złotego wieku Jagiellonów i srebrnego Wazów z wielkimi hetmanami Chodkiewiczem i Żółkiewskim kończą się w połowie XVII wieku. Rzeczpospolita wchodzi w okres ciężkich wojen kozackich, moskiewskich, szwedzkich, tureckich. Osłabiona i wyniszczona ekonomicznie i militarnie staje się łupem państw rozbiorowych w XVIII wieku. Znika z mapy świata na 123 lata.
XVII i XVIII wiek w Europie to szczególny czas. Lata 1618 - 1648 to wyniszczająca wojna trzydziestoletnia, w której szczególnie ucierpiało cesarstwo Habsburgów. Polska trzymała się od zmagań z daleka, ale otrzymała cios po zakończeniu tej wojny.
Wojna na Ukrainie z Chmielnickim, potem z Moskwą i potop szwedzki. Próba rozbioru Rzeczpospolitej w 1656 roku (traktat w Radnot) pomiędzy Szwedów, Kozaków, Siedmiogród i Brandenburgię nie powiodła się. Powiodła się ponad 100 lat później.
II połowa XVII wieku to również rewolucja w Anglii. I wiek XVIII, upadek Rzeczpospolitej, rewolucja francuska.
Jeżeli spojrzy się na te dwa wieki trochę z lotu ptaka, to widać, że walka religijna i polityczna o panowanie w Europie miała na celu zniszczenie potęg państw katolickich. Rzeczpospolita, Habsburgowie, potem Francja, a w XX wieku prawosławna Rosja.
Nic nie dzieje się samo. Za wojnami, zniszczeniami państw i ludzi, rugowaniem chrześcijaństwa, stoją kreatorzy tych wydarzeń. Historia wciąż się powtarza w różnych odsłonach, które są aktami tego samego przedstawienia: walki dobra ze złem.
Nasza historia, państwa będącego potęgą europejską, które tak łatwo straciliśmy, powinna być bardzo dobrze rozpoznana. Tak samo jak historia Europy, bo to się wszystko zazębia. Dziel i rządź to metoda stosowana z sukcesem od wieków i co widać we współczesnej Polsce bardzo wyraźnie. Nie dać się podzielić, zachować wartości, dzięki którym przetrwaliśmy ponad 1000 lat trudnej historii, cenić swoich bohaterów, bo mamy ich wielu w dalszej i niedalekiej przeszłości, a nawet teraźniejszości, to nasza społeczna, obywatelska racja stanu. Ta, która ma wspierać tę rację polityczną, którą dobrze muszą rozpoznać nasze elity.
My mamy kogo upamiętniać. Wielcy hetmani, dzielni żołnierze, mądrzy królowie, nasi uczeni i prawdziwi artyści i literaci, ludzie Kościoła i służby publicznej. Ale historia musi nas nauczyć, jak nie stracić znów pięknego, bogatego kraju, który jest domem dla nas i tych, którzy chcą tu zamieszkać, podzielając nasze wartości.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)