Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo
825
BLOG

Nie czyń drugiemu tego, co tobie niemiłe! czyli w oczekiwaniu

Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo Kultura Obserwuj notkę 2

 

                 Ks. kard. Stefan Wyszyński powiedział kiedyś:

„.Nie ma się czego bać ludzi wtedy, gdy się modlą, gdy wierzą, gdy miłują.

Trzeba się bać ludzi wtedy, gdy przestaną wierzyć,

gdy przestaną się modlić i gdy już nie będą miłowali.

Tacy ludzie są groźni”.

               Tę radę przekazuję pod rozwagę i naszym tymczasowym władcom z PO i naszym przyszłym władcom też.

 

           Ja mogę zrozumieć, że ktoś nie rozumie symboliki krzyża. Ja mogę zrozumieć, że ktoś nie lubi, nie szanuje, nie chce w ogóle patrzeć na krzyż. Ja mogę nawet zrozumieć, że ktoś chciałby z jakichś tam, jemu tylko wiadomych powodów, żeby krzyża nie było w Sejmie, w szkole, w klubie sportowym, na ulicach, w ogóle, żeby krzyża nie było nigdzie na świecie, nawet na cmentarzach i na wieżach kościelnych.

           To wszystko jestem w stanie zrozumieć. Ale w tym przypadku chciałbym też, żeby ten ktoś zechciał zrozumieć i uszanować to, że ja i jeszcze ‘kilka osób’ chciałoby czegoś zupełnie odwrotnego.

           I co wtedy? Czy ma dojść między nami do bitwy, czy może w demokratycznym i cywilizowanym państwie można ten problem rozwiązać inaczej?

Ten krzyż ma dla mnie i dla tych ‘kilku osób’ wielkie znaczenie, to jest symbol naszej wiary. Ja i tych jeszcze ‘kilka osób’ chce, żeby ten krzyż był we wszystkich tych w/w miejscach, bo on pomaga nam żyć, on pomaga nam być lepszymi ludźmi. On pomaga nam myśleć o Bogu i o drugim człowieku z należnym im szacunkiem i respektem.

Ten krzyż uczy nas starej i powszechnie uznawanej zasady – Nie czyń drugiemu tego, co tobie nie miłe!

Ten krzyż uczy nas miłować naszych nieprzyjaciół!

Ten krzyż uczy nas pełnej prawdy, nie tylko jej fragmentu - zgoda buduje, niezgoda rujnuje!

Ja chcę go tam nie po to, żeby kogoś denerwować, żeby komuś robić coś na złość, ja chcę go tam dla siebie, dla mojego dobra, dla dobra mojej rodziny, dla dobra mojej Ojczyzny.

Ten krzyż nikogo nie poniża, nikogo nie obraża, nie służy niczemu złemu. Ja tym krzyżem nikomu nie grożę, ja z tym krzyżem nikomu nie zagrażam. Nie występuję przeciwko nikomu i niczemu. To jest mój/nasz krzyż i tak, jak ja nie dotykam twoich świętości, tak tobie nie wolno dotykać moich. To jest podstawowa zasada współżycia między ludźmi, między kudźmi.

Zamiast krzyża możemy tu analogicznie rozpatrywać przykład Biblii, jako księgi świętej dla mnie i jeszcze dla ‘kilku osób’. Ja nie robię tutaj nic na złość komuś. To ktoś chce zrobić coś mi na złość. Wie, że dla mnie krzyż, czy Biblia znaczy wiele. Dla niego to nie znaczy nic. Ale to jest jeszcze dla niego za mało. On jeszcze chce usunąć te przedmioty z mojego życia, z naszego polskiego życia,  z nienawiści.

W tym przypadku wystarczy zrozumieć, że przez tego człowieka przemawia złość i nienawiść i zabronić mu trzeba manifestowania tych wrogości wobec innych ludzi.

To jest jakby jedna warstwa problemu.

Ale jest jeszcze i warstwa następna. O wiele poważniejsza.

Ten ktoś, od razu dodajmy skrótowo ‘nie nasz człowiek’, bierze w swoje ręce nasz krzyż, czy Biblię, symbole naszej wiary, przedmioty dla nas święte i poważne i zaczyna robić sobie drwiny, bezcześci je w miejscu publicznym. Robi to specjalnie w mojej obecności, aby mi dokuczyć, aby zakpić sobie ze mnie, ale także z mojej wiary. Szczytowym tego przykładem były ekscesy z krzyżem pod pałacem prezydenckim w Warszawie i bezczeszczenie Biblii podczas koncertu.

Pomysł tych zajść ‘podsunął’ sam prezydent Polski p. Komorowski a przyzwolenie dała partia o nazwie PO.

Ci ludzie drwią sobie nie tylko z krzyża czy z Biblii, ale także i z nas. Poniżają, lżą, obrażają nas. Policzkują nas tak, jak żydzi policzkowali Jezusa. Biczują nas tak, jak żydzi biczowali Jezusa. Wyciskają z naszych oczu łzy, i sprawiają, że nasze serca biją mocniej.

A tam pod harcerskim/smoleńskim krzyżem modlą się ludzie. Nie mogą się modlić w ciszy i w spokoju, bo obok zbiera się zgraja złoczyńców, aby im w tym przeszkadzać. Mało, nie tylko przeszdadzać, ale kpić sobie z nich, poniżać, a nawet potrącać.

Jakim prawem pytam?

Czy w tym samym miejscu ta zgraja złoczynców miała zarezerwowane miejsce na swoje spotkanie w tym samym czasie? Czy ci, spokojni i modlący się ludzie zebrali się tam, aby komuś przeszkadzać, aby sobie z kogoś kpić, drwić i poniżać?

Pytam, dlaczego tym ludziom nie zabezpieczono spokoju modlitwy za zmarłych?

Czy oni nie mieli prawa tam się zgromadzić i modlić?

Można nie przyłączyć się do tej modlitwy, można tego nie lubić. Ale kto dał tym złoczyńcom prawo, aby się znęcać nad tymi modlącymi się ludźmi, aby wyciskać łzy z ich obolałych oczu?

To jest jawna i okrutna dyskryminacja ludzi wierzących. Co ma zrobić starsza kobieta, która jest tego świadkiem? Co zostanie w pamięci małego dziecka, czy młodego człowieka, który ogląda takie sceny? I co gorsza, widzi obok stojących stróżów porządku publicznego, którzy nie reagują na te wybryki. Widzi kamery telewizyjne, które też nie pojawiły się tam chyba przypadkiem? Co więcej, słyszy potem z ust ‘władców’ i ‘mędrców’, że to był jakiś happening, lub w przypadku darcia i ośmieszania Biblii, że to jest ‘artystyczny wyraz’ pomysłu wolnego artysty.

Czy na takie ekscesy nie ma już w Polsce prawa? Czy w katolickiej Polsce można bezkarnie deptać naszą tysiącletnią wiarę, naszą chrześcijańską kulturę, nasze katolckie uczucia? Czy można bezkarnie kpić z naszej katolickiej wiary, kpić z Boga? Czy można profanować krzyż, Biblię, poniżać ludzi żywych a nawet drwić sobie z ludzi zmarłych? W jakim my kraju żyjemy? Dlaczego w tym kraju nie są respektowane podstawowe prawa człowieka? Dlaczego w tym kraju toleruje się dyskryminację z powodu wiary, religii? Kto jest za to odpowiedzialny, że nie zabroniono, że nie ukarano tych złoczynców? Kto jest winien za to, że ci złoczyńcy cieszą się większym bezpieczeństwem, niż sponiewierani ludzie?

U nas w Kanadzie, a nade wszystko w Toronto, mamy chyba wszystkie narodowości świata, wszystkie kolory skóry i chyba wszystkie religie. Ale takich ‘akcji’, jakie miały miejsce pod krzyżem przed pałacem prezydenckim w Warszawie nie podjąłby się nikt. Bo tutaj respektowane jest prawo. Bo tutaj egzekwowane jest prawo. Bo tutaj władza czuwa nad bezpieczeństwem swoich obywateli. Bo tutaj szanuje się i respektuje przekonania drugiego człowieka. Bo tutaj nikt nie może bezkarnie podnieść ręki na drugiego człowieka. Bo tutaj obowiązują określone granice tolerancji, kultury. Bo tutaj nie wolno nikomu dyskryminować i poniżać drugiego człowieka ze względu na religię i przekonania. Bo tutaj nie tylko premier, ale nawet zwykły obywatel, nie nazwałby chuligańskich, żeby nie powiedzieć bandyckich zachowań przed pałacem prezydenckim w Warszawie, że to jest happening!

Ciekawe co by to było, gdyby tak dzisiaj na Placu Czerwonym ktoś zaczął sobie w analogiczny sposob drwić z gwiazdy czerwonej i dzieł Lenina. To nie są przedmioty święte, ani czci godne nawet dla komunistów. Ale ciekawy jestem jaka była by reakcja władz miejskich na Placu Czerwonym na takie wybryki?

To co się dzieje w ostatnim czasie w Polsce, to wstyd i hańba, dla narodu i państwa polskiego! To wstyd i hańba dla władzy w Polsce!

To się musi skończyć!

Winni tych skandali i ich protektorzy muszą zostać wykryci i ukarani!

Wzywam nowowybranych posłów Sejmu polskiego i senatorów, aby bezzwłocznie zajęli się tą sprawą. Aby nie dopuścili do kolejnego ... happeningu, tym razem na Sali sejmowej.

Wzywam prokuraturę polską, aby poważnie i bezzwłocznie zajęła się raz jeszcze, tym razem poważnie, tym problemem.

Nie może zgraja złoczyńców, kto by za nią nie stał, kto by jej nie ochraniał, obrażać katolickiego narodu polskiego, lżyć sobie bezkarnie z ludzi żywych i ze zmałych, ośmieszać Polskę na arenie międzynarodowej. Dewastować przeszło tysiącletnią kulturę i tradycję katolickiego narodu.

Dla mnie człowiek, to c+u+d, czyli ciało + umysł + dusza. I o tych sprawach myślę i piszę od czasu do czasu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura