136 obserwujących
47 notek
386k odsłon
3949 odsłon

Ciekawe wnioski, ciekawe dyskusje...

Wykop Skomentuj181

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Notka ta powstała pod wpływem dyskusji - moim zdaniem bardzo ciekawej - jaka wywiązała się na blogu Mariusza Wiącka, który bardzo celnie zauważa, że pierwsze wypowiedzi kontrolera lotów z Siewiernego o nieznajomości języka rosyjskiego przez polską załogę mogły być wyprzedzającą obroną przed spodziewanym przez kontrolera zarzutem, że proponując załodze Tu-154m zejście na 50 metrów - faktycznie ujawnił swe zamiary sprowadzenia samolotu do kolizji z ziemią:

mariusz.wiacek.salon24.pl/208150,ciekawe-wnioski

W zasadzie zawartość mojej notki, to wybór komentarzy z - moim zdaniem - szalenie ciekawej dyskusji, jaka wywiązała się na blogu Mariusza pomiędzy mną i aborygenem, a także innymi.
Postanawiam zarchiwizować tą dyskusję na swoim blogu, byc może przybliży nas to do ustalenia rzeczywistej godziny wylotu PLF101 z Okęcia. Zamieszczam tylko wybór komentarzy, moim zdaniem najbardziej istotnych dla sprawy - jest to swego rodzaju "wyciąg fortepianowy z partytury na orkiestrę". Jeżeli ktoś zechce prześledzić pełną dyskusję, to polecam zajrzeć na blog Mariusza (link podałem wyżej). Dyskusja dotyczy w głównej mierze ram czasowych lotu do Smoleńska, a w szczególnościgodziny STARTU. Dziękując Mariuszowi i aborygenowi za inspirację do pociągnięcia tematu czasu startu Tupoleva - zapraszam do lektury.

 

 

 



Ja:

Bardzo celne spostrzeżenie!
Ja dodam od siebie jeszcze kolejną uwagę. Kontroler twierdzi, że:

- Zaproponowano im lądowanie na zapasowym lotnisku, a oni odmówili. Widziałem, że pogoda zaczęła się pogarszać. Odpowiedź: "Ilość paliwa pozwala mi zrobić jedno podejście, a jeśli nie wyląduję, to polecę na zapasowe lotnisko."

Tymczasem z "ksera ze stenogramów z nieuwierzytelnionej kopii zawartości czarnej skrzynki parę miesięcy po tragedii" wynika, że paliwa w samolocie było pod dostatkiem, bo 11 lub 12 ton.



Jaki z tego morał? Ano wygląda na to, że są dwie alternatywne możliwości:

1.
Kontroler kłamie jak z nut na zamówienie organizatorów zamachu, co potwierdza Twoją tezę, że broni się w sposób wyprzedzający przed oczywistym zarzutem, że naprowadzał samolot w ziemię.

2.
Samolot faktycznie krążył nad lotniskiem przez brakujące pół godziny, czekając na zmianę pogody (tak jak zapowiadała załoga "możemy powisieć z pół godzinki"), lub nawet lądował na lotnisku Smoleńsk Południowy hamując już za końcem krótkiego pasa (doniesienia o "stojącym na naszym lotnisku polskim samolocie bez kół (czytaj koła zanurzone w krzakach i błocie)" z godziny 8:25, a także pierwsze doniesienia o problemach PLF101 "w zasadzie nic się nie stało, 3 osoby są ranne". Ludzi wyprowadzono z samolotu, a pusty samolot - tylko z załogą - wykonuje przelot techniczny na Siewierny, gdzie zostaje uwalony w znany sposób. Potwierdzają to zeznania Wiśniewskiego i Bahra, że samolot wydawał się być pusty, ciał nie było widać.

Przyjmując taki lub podobne bieg wydarzeń musimy również stwierdzić, że kontroler kręci, a stenogramy są zmontowane w ordynarny i prostacki sposób...




 


molekule:

jeśli stał w błocie i krzakach to jakim cudem wystartował do przelotu na drugie lotnisko???



 


Ja:

Ano właśnie ten samolot tak ma, że można to zrobić:) Tu-154 jest w stanie wystartować w metrowym śniegu.
Powiedzmy, że dohamował się już za końcem pasa - tak jak mówił pan Sasin - ubłocenie kół widoczne na zdjęciach byłoby w ten sposób wytłumaczone.

Proszę zwrócić uwagę na pierwsze relacje ze Smoleńska w TVP-INFO, ścierają się tam wyraźnie dwie wersje zdarzeń. Pierwsza: że były problemy ale nic się poważnego nie stało. A druga, późniejsza - że była to hekatomba i nikt nie przeżył.



 


aborygen:

Czas!!!!
W tych wszelakich rozważaniach bardzo istotny jest CZAS!!.
Czy w końcu poznamy UDOKUMENTOWANĄ godzinę startu z Warszawy- da to obraz czasu i pokonywanej przestrzeni:

PIERWSZA NIEWIADOMA godziny przelotu

BAMSO Z182

dalej powinien wejść w drogę lotniczą 182 do punktu ASLUX


CZYLI POZOSTAJĄ NAM NIE WYTŁUMACZONE PUNKTY:


TOXRY(?) N861


RUDKA UM863


są to pkt na terenie Polski - czy poznamy kiedykolwiek GODZINY potwierdzające przelot w okolicach tych punktów .


DRUGA NIEWIADOMA -- do kogo nadano OSTATNI fax
(KTO BYŁ ADRESATEM FAXU Z GODZINY 8:31)


Kolejność FAX WYSŁANY Z NR 821436 TERMINAL WPL 1SLoT GODZ 5:13

FAX Z NR 0226821615 BOZ VPL 36SPLT GODZ 7:07 (36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego)

FAX WYSŁANY Z NR 821436 TERMINAL WPL SLot DODZ 7:17

NASTĘPNIE FAX Z NR 22 6821615 Z BOZ VPL 36SPLT O GODZ 8:14(36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego)

DALEJ FAX WYSŁANY PRZEZ OFICERA DYŻURNEGO Z NR 4822 6821498 0 GODZ 8:31


MAJĄC WYJAŚNIONE TE INFORMACJE - BĘDZIEMY WIEDZIELI JAKI ZAKRES CZASU TU-154M PRZEBYWAŁ "po za oficjalnie podanym czasem" W TZW "sovieckiej czarnej dziurze czasowej!!!"




 


Ja:

Taaak, czes to klucz do wszystkiego - oni o tym wiedzą i dlatego starannie maskuja wszystkie punkty odniesienia.

Prze pierwsze dwa tygodnie oficjalny czas kontaktu z ziemią to 8:56 po warszawskiemu..
Potem - 8:39 (linia energetyczna). W końcu "odczytano" czarne skrzynki i okazało się, że proponują nam teraz godzinę 8:41.

Dlatego w obliczu tych manipulacji należy zadać sobie pytanie o której samolot wyleciał z Okęcia. Po tragedii była mowa o 30 minutowym spóźnieniu delegacji, jednak nie widziałem żadnego rzetelnego materiału potwierdzającego tę "informację" - dlatego z rezerwą podchodzę do oficjalnego czasu startu (między 7:20 a 7:30). Wiadomo, że samolot trasę tę powinien pokonać w czasie około 70 minut, dlatego sprawcy za wszelką cenę starali się "skrócić" odstęp pomiędzy startem i "posadką".

Dlatego nie wykluczone, że prawdziwa była pierwsza oficjalna godzina tragedii, czyli 8:56, a czas startu - tak jak podawały niektóre media (w czasie przeszłym - post factum!!!) - plasował się w okolicy 6:40 - 6:50. Wymaga to sprawdzenia...

Zakładając wariant ekstremalny, czyli start z Okęcia 6:40 - "posadka" (w błocie na Siewiernym) 8:56 mamy odstęp czasowy 136 minut!!!

136 minut minus 70 minut przelotu, to 66 minut, czyli ponad godzina za długo!!! Co mogło dziać się w tym czasie i gdzie mógł lądować Tupolev aby wysadzić pasażerów (załóżmy, że Wiśniewski i Bahr mieli rację, że na pokładzie nie było prawie setki ludzi) - wie tylko jeden Bóg (plus organizatorzy mistyfikacji z Moskwy i z Warszawy...).

Uchhhhh...



 

Wykop Skomentuj181
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale