136 obserwujących
47 notek
386k odsłon
14084 odsłony

Na drugi krąg odchodzić zaczął, potem przepadł...

Wykop Skomentuj79

STENOGRAM z wieży lotniska Siewiernyj (za MAK)

www.mak.ru/russian/investigations/2010/files/tu154m_101/open_micr.pdf


     Obecność pułkownika Krasnokutzkiego na wieży od początku budziła duże kontrowersje. Kiedy dziś patrzę na "stenogramy", które opublikował MAK w odpowiedzi na konferencję komisji ministra Millera na której zaprezetowano nagrania z wieży - dochodzę do wniosku, że MAK po prostu "puszcza farbę" nie zamierzając dłużej kryć prawdziwych przyczyn dla których polski samolot znalazł się w smoleńskim błocie. MAK puszcza farbę "publikując wszystko", bo wie, że Polacy mają nagrania z wieży i odczytali je, a zatem dalsze zatajanie tych nagrań jest bezcelowe i szkodliwe dla wizerunku MAK (i ich dotychczasowych dokonań). Ponadto specjaliści z MAK wiedzą doskonale, że domek z kart w postaci teorii "nacisków i presji" oraz teorii "nie powinni lądować w takiej mgle" wali się z hukiem, MAK wie również po ostatnich komunikatach władz Federacji Rosyjskiej, że nie da się dłużej kryć tego co zdarzyło się pod Siewiernym 10 kwietnia 2010r. Skoro "stanowisko FR nie jest tożsame ze stanowiskiem MAK i do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego nie będzie komentowane przez władze" - to MAK "publikuje wszystko" i umywa ręce...
    Wygląda na to, że pułkownik Krasnokutzkij przychodząc na wieżę miał wykonać pewne zadanie, które zresztą wykonał znakomicie. W dodatku na koniec odegrał piękną scenkę rodzajową rzucając obficie mięsem (siedmiokrotnie w czasie niespełna minuty), przekrzykując się z kierownikiem lotu na "bladzie" już po upadku samolotu i generując w ten sposób potężną panikę i chaos wśród wszystkich obecnych na wieży, co w bardzo skuteczny sposób zabija w każdym zdrowy rozsądek i zdolność do samodzielnej oceny bieżących wydarzeń. Jednak mimo tej "podkręcanej" atmosfery pod koniec stenogramu o 08:42:56 pada BARDZO WAŻNE ZDANIE!!! Zdanie to wypowiada osoba nieokreślona (anonim), a jest ono próbą syntetycznego streszczenia przebiegu zdarzeń. Ale po kolei - przeanalizujmy najpierw kilka wypowiedzi pułkownika Krasnokutzkiego:


płk. Krasnokutzkij:

8:26:17: "Paweł, doprowadzasz do 100 metrów. Bez dyskusji!"
img573.imageshack.us/img573/1063/bezdyskusji.png

8:32 34: "To decyzja międzynarodowego numer jeden, on tam sam..."
img98.imageshack.us/img98/2669/decyzjamidzynarodowego.png

8.33:52: "Towarzyszu generale, podchodzi do trawersu. Wszystko włączone, wszystko gotowe"
img811.imageshack.us/img811/2725/towarzyszugenerale.png

8.37:42: "Przede wszystkim przygotuj go na drugi krąg. A... na drugi krąg. A dalej... Sam podjął decyzję, niech sam dalej..."
img577.imageshack.us/img577/5174/niechsobieradzi.png



     Jak widać pułkownik Krasnokutzki nalega tonem nie znoszącym sprzeciwu by samolot został sprowadzony przez kontrolera na wysokość decyzyjną 100 metrów, czyli tak blisko ziemi jak to tylko możliwe. Widzimy również, że w akcji biorą udział wysoko postawione osobistości; a to "międzynarodowy numer jeden", a to tajemniczy "towarzysz generał"... Po rozmowach z nimi Krasnokutzki raportuje generałowi, że wszystko już jest włączone i gotowe na "powitanie" polskiego samolotu... O jakie tajemnicze instalacje chodziło Krasnokutzkiemu? Z czwartej wypowiedzi wnioskujemy, że po zejściu Tutki na wysokość decyzji 100 metrów nikt nie przewiduje aby lot miał trwać dalej. Czy zakładano, że samolot wyląduje? Nieee... Wiadomo doskonale, że warunków do lądowania nie ma, nie ma również żadnych samochodów, ani komitetu powitalnego na lotnisku. Czy zatem zakładano, że samolot odleci na zapasowe lotnisko? Również nie, ponieważ nie ma żadnej decyzji ani informacji dla załogi o zapasowym lotnisku. Zatem jaki scenariusz był przewidziany dla naszego statku powietrznego - czyżby taki, jaki się własnie chwilę później zrealizował?
     Czy Krasnokutzkij miał świadomość tego co za chwilę się stanie? Tej tezie wydaje się przeczyć następująca sekwencja ze stenogramu:

10:33:12: Krasnokutzkij: "Słuchaj, a ten meteo to co, niepoczytalny czy co?"
10:33:14: PN: "On podaje teraz 800 metrów."
10:33:21: Krasnokutzkij: "Taa, jakie 800...???"
10:33:28: Krasnokutzkij: "Teraz on podaje 800 metrów, a tu 200-300 metrów widoczności jest, 200 metrów maksimum!"

img52.imageshack.us/img52/4417/niepoczytalnymeteo.png


     Czy zatem Krasnokutzki był "naprowadzany" przez swoich zwierzchników ("międzynarodowy numer jeden" i "towarzysz generał"), czy też może zręcznie grał swoją rolę? Rolą tą jak widać było sprowadzenie samolotu na minimalny pułap, potwierdza to sfałszowany komunikat o widoczności - przecież gdyby polska załoga dostała z wieży komunikat, że "widać maksymalnie 200 metrów" to istniało "ryzyko", że nie spróbuje nawet jednego podejścia... Lecz skoro usłyszeli od "niepoczytalnego meteo", że "widać 800 m" - to chcieli sprawdzić osobiście warunki jakie są na podejściu i wykonali zejście do wysokości decyzyjnej 100 m (do czego mieli pełne prawo), a gdy okazało się, że "nic nie widać" - padła komenda "odchodzimy" i samolot natychmiast wyrównał lot odchodząc na drugi krąg! Potwierdzają to odczyty wysokości 100m, które pojawiają się kilkukrotnie w tym momencie. I nie są to odczyty z radiowysokościomierza jak chcieliby niektórzy "śmierdzący agenturą ustawiacze opinii publicznej pod tezę o winie pilotów", lecz są to normalne odczyty z wysokościomierza ciśnieniowego, czyli pomiar wysokości względem poziomu pasa. Przyjęcie innej tezy obrażałoby inteligencję załogi w sposób wręcz karykaturalny...

     Co zatem stało się po komendzie odchodzimy i wyrównaniu na 100 metrach? Spójrzmy na kluczową i najważniejszą wypowiedź anonimowego człowieka na wieży kontrolnej, który mimo nagrzanej atmosfery jaka panowała na wieży zachował elementarny zdrowy rozsądek i skomentował to co się stało w najprostrzych słowach:

Anonim:
8:42:56: "Na drugi krąg odchodzić zaczął, potem przepadł"
img529.imageshack.us/img529/3073/nadrugikrag.png

    Przepadł? A może po prostu SPADŁ? Dlaczego? Przypominam, że jeden z członków polskiej Komisji - płk. Grochowski jasno stwierdził, że komenda "odchodzimy" wydana przez dowódcę padła na tyle wcześnie, iż nie powinno być problemu z odejściem na drugi krąg. Czy zatem nagle samolot odmówił posłuszeństwa? Jedne z pierwszych informacji z 10 kwietnia jakie wydostały się do mediów mówiły o "dziwnym manewrze jaki miał wykonać pilot", a manewr ten polegać miał na "gwałtownym zniżeniu lotu i odejściu w lewo z dużym przechyłem. Również płk dr E. Klich w tamtych dniach mówił o "nagłym zakłóceniu lotu" do jakiego miało dojść tuż przed upadkiem samolotu... Co zatem stało się po komendzie "odchodzimy" i rozpoczęciu próby odejścia? To jest właśnie klucz do rozwiązania Tajemnicy Smoleńskiej...

Wykop Skomentuj79
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale