Gorące tematy:

Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
369 notek
261k odsłon
253 odsłony

Polaków kolejna nieodrobiona lekcja z Historii

przyjęcie kapitulacji III Rzeszy / Google A.I.S.y
przyjęcie kapitulacji III Rzeszy / Google A.I.S.y
Wykop Skomentuj3

„Wam, panowie, kury szczać wyprowadzać, a nie politykę robić”!
brygadier Józef Piłsudski.


       Tymi, co tu ukrywać,  dosadnymi słowy, miał przywitać swoich partyjnych współpracowników po powrocie z internowania w Magdeburgu ówczesny brygadier Piłsudski, widząc jak bardzo pozostawieni bez nadzoru  zniweczyli jego zabiegi o, nie tylko restytucję Polski, ale o to, aby restytuowana Rzeczpospolita była krajem mogącym sprostać ówczesnym wyzwaniom cywilizacyjnym.
Po prostu czas w którym Józef Piłsudski, po tak zwanym kryzysie przysięgowym, spędził w magdeburskiej twierdzy został przez jego współpracowników koncertowo zmarnowany na mało istotne partyjne przepychanki, a nie, jak oczekiwał brygadier Piłsudski, na stworzenie trzonu kadrowego przyszłego państwa.
Aby zdyscyplinować coraz bardziej warcholące elity II Rp, Józef Piłsudski próbował wszystkiego, od perswazji, po dyktaturę, niestety bez efektów, a na domiar złego, jego następcy „jakoś tak nie zauważyli” zagrożenia, jakie niosły rządy mistyka Hitlera w Niemczech, przemianowanych na III Rzeszę.
       Kiedy załatwiwszy sobie w Sejmie stopień marszałka Polski,
(Z racji braku wojskowego wykształcenia akademickiego, Józef Piłsudski i to tylko w obliczu niekwestionowanych zasług w tworzeniu Wojska Polskiego, mógł zostać w Wojsku Polskim zweryfikowany co najwyżej w stopniu generała dywizji, więc specjalnie dla niego mający w Sejmie większość kumple z konspiry w PPS ustanowili stopień marszałka Polski, jako klasyczny odpowiednik stopnia generalissimusa właściwy dyktatorom);
marszałek Piłsudski ruszał na Kijów, najlepszy ówczesny polski dyplomata, czyli Roman Dmowski cierpko zauważył:
„Rządzący Polską bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę”!
A nikt inny od Romana Dmowskiego, który po mistrzowsku reprezentował interesy Polski podczas Konferencji Wersalskiej, nie był bardziej świadomy tego faktu, iż z wyjątkiem USA, Zwycięskie Mocarstwa, a zwłaszcza Imperium Brytyjskie, były przeciwne powstaniu silnej gospodarczo i niezależnej  politycznie Polski.
I wcale powodem takiego stanowiska nie była jakaś niechęć do Polaków i Polski
ale brutalny interes gospodarczy zrujnowanych wojną państw Ententy!
Państwa te nałożyły na pokonane Niemcy praktycznie nie do spłacenia reparacje, więc KAŻDE uszczuplenie potencjału gospodarczego Republiki Weimarskiej, było klasyką „strzału we własną stopę” i basta.
Bądźmy realistami, gdyby nie zwycięstwo Rewolucji Październikowej w Rosji, o restytucji Polski W OGÓLE NIE BYŁOBY MOWY!
Polska, w sytuacji geopolitycznej po objęciu w Rosji władzy przez towarzysza Lenina i spółkę, powstała tylko temu, że państwom Ententy potrzebny był bufor, który powstrzyma import wojującego komunizmu, dokładnie tak jak to miało miejsce podczas wojny polsko-bolszewickiej, a po uspokojeniu rewolucyjnych nastrojów miała docelowo zostać PONOWNIE rozdzielona pomiędzy imperia: niemieckie i rosyjskie!

Tak przynajmniej kalkulowano w Londynie i Paryżu w 1919 roku, gdzie uważano, że podział świata na kilka wielonarodowych imperiów jest lepszym rozwiązaniem od skaczących sobie do gardeł o sporne terytoria małych państw narodowych. Dominował pogląd, że imperia są bardziej przewidywalne w swoich działaniach, bo znikają prowadzące do wojen lokalne roszczenia.
        Polska znowu stała się potrzebna w roli klasyki piona gambitowego Brytyjczykom i Francuzom po Układzie Monachijskim, kiedy zdano sobie sprawę z tego, że Hitler owszem, uderzy na ZSRR, ale po przejęciu potencjału gospodarczego Europy Zachodniej!
Cóż, Hitler był mistykiem, ale nie idiotą!
Wiedział, że czołgi, pojazdy pancerne, samoloty, mundury i racje żywnościowe i amunicja powstają w fabrykach, więc aby można było wygrywać kampanie, na potrzeby  każdego żołnierza walczącego na froncie, MUSI pracować przynajmniej trzech robotników, produkujących potrzebne na froncie materiały.
ZSRR to przede wszystkim był  ogromny obszar, do podbicia i potem okupowania którego potrzeba było przynajmniej 5 milionów żołnierza i do tego przynajmniej 10 milionów w służbach okupacyjnych
W 1939 roku III Rzesza miała blisko 70 milionów mieszkańców, czyli po odliczeniu potrzebnych sił dla wojska i sił okupacyjnych dysponowała nie więcej niż 20 milionów robotników,
czyli przynajmniej 2 razy za mało, aby unieść ciężar wojny z ZSRR!
Do tego potrzebował robotników wykwalifikowanych, techników i inżynierów, a tacy byli do pozyskania w potrzebnej ilości TYLKO na Zachodzie.

Oczywiście skutecznym przeciwdziałaniem  byłoby uderzenie prewencyjne,
problem w tym, że w 1939 roku ani Francja, ani Imperium Brytyjskie nie były w stanie takiego uderzenia wyprowadzić!
Francuzi zakładali działania defensywne w oparciu o Linię Maginota, więc ich dywizje nie były ani wyposażone, ani tym bardziej przeszkolone do działań ofensywnych.
Anglicy W OGÓLE nie posiadali znaczącego korpusu wojsk lądowych mogącego podjąć na lądzie walkę z Wermachtem, a ich wojsko ledwo sobie radziło w walkach kolonialnych. Owszem, w odwodzie byli bardzo waleczni Australijczycy i Kanadyjczycy, ale oni byli daleko za oceanami i do tego niezmobilizowani.
        Jedynym skutecznym rozwiązaniem
było skierowanie agresji Hitlera na ...Polskę, wiążąc ją egzotycznymi sojuszami, zakładającymi automatyczny atak na III Rzeszę w przypadku kiedy ta zaatakuje któregoś z sojuszników.
Niestety, ani Brytyjczycy, ani Anglicy nawet nie zamierzali atakować III Rzeszy w przypadku agresji na Polskę!
Poprzestali na wypowiedzeniu III Rzeszy wojny, mniemając, że Hitler zrozumie aluzję i zarzuci plany podboju Europy Zachodniej, zadowalając się zajęciem Polski.

        Przejdźmy do sedna,
w nocy z 8 na 9 maja minęła 75 rocznica przyjęcia przez III Rzeszę bezwarunkowej kapitulacji, co było równoznaczne z upadkiem III Rzeszy i początkiem okupacji Niemiec przez USA, Wielką Brytanię, Francję i ZSRR.
Kiedy do złożenia podpisu na traktacie pokojowym przystępował reprezentujący Francję generał Jean de Lattre de Tassigny, feldmarszałek Keitel  zaproponował, aby czyniąc zadość Prawdzie historycznej, reprezentant Francji podpisał akt kapitulacji PO OBU STRONACH, jako, że więcej Francuzów walczyło w czasie 2 wojny  po stronie Państw Osi lub czerpało wymierne korzyści z kolaboracji z reżimem III Rzeszy, niż walczyło w szeregach Wolnych Francuzów gen de Gaulle!
Pikanterii całej ceremonii dodaje fakt, iż generał de Lattre wręcz szantażem wprosił się na uroczystość, grożąc, iż jeśli Francja zostanie pominięta przy ceremonii, popełni samobójstwo.
Ale wśród reprezentantów zwycięskiej koalicji ZABRAKŁO MIEJSCA dla reprezentacji Polski!!!
I wcale nie z powodu, że tego sobie nie życzyli Alianci, ale Z POWODU KARCZEMNEJ KŁÓTNI o to, kto ma  Polskę reprezentować.
Pierwotnie przy stole zwycięzców miał zasiąść reprezentant Polski, jako JEDYNEGO z podbitych przez Hitlera państw, które NIGDY nie zhańbiło się kolaboracją z III Rzeszą.
Na złożenie takiego podpisu miał ogromną oskomę gen Anders, problem w tym, że rezydował w Wielkiej Brytanii i nie był w stanie dotrzeć na czas do Berlina. Ale na miejscu byli dowódcy LWP, których z kolei nie uznawał Rząd Emigracyjny.
Tak więc polskie piekło wykorzystali …Francuzi, kreując się kosztem durnych Polaków na pogromców hitlerowskiej III Rzeszy, co z kolei dało argument Stalinowi do przeforsowania stanowiska, że bez kurateli warcholące „polskie pany” znowu narobią w mozolnie poukładanej powojennej Europie jakiegoś bałaganu, a nikt inny jak oddelegowani przez niego do powojennej Polski bolszewiccy opryczniny  lepiej warcholących „Polaczków” nie zdyscyplinują.
       No cóż, o tym kto tak naprawdę wygrywa wojny
wcale nie decydują wygrane bitwy, ale to, jak skutecznie rządy uczestników kampanii militarnych potrafią skonsumować militarne rozstrzygnięcia!
Bo jak pokazał kazus udziału Polski w 2 wojnie światowej, można być po stronie zwycięskiej, ale, per saldo, ponieść większe szkody od pokonanego!
To, że powojenna Polska straciła około 1/3 swego obszaru, było najmniejszą stratą, bo w rozliczeniu otrzymała tereny o kilka pokoleń bardziej rozwinięte gospodarczo.
Mało tego, na przekazanych Polsce terenach dokonano za porozumieniem Wielkiej Trójki klasycznej czystki etnicznej, zmuszając żyjących na tych terenach Niemców do pozostawienia większości dobytku, co w przypadku Niemców było klasyką sprawiedliwości dziejowej, jako, że to oni pierwsi zbójecko wywłaszczali z majątków Polaków, dając im niekiedy „całe 15 minut” na spakowanie potrzebnego dobytku.
Pozostały więc dla Polaków nie tylko zagospodarowane poniemieckie domostwa, ale PRZEDE WSZYSTKIM fabryki, które to dobra zostały koncertowo rozszabrowane, solidarnie, przez trofiejszczyków z Armii Czerwonej i wywodzących się głównie z pozostawionych bez dowództwa, i unikających wcielenia do LWP  oddziałów: AK, NSZ i BCh, szabrowników.
A jakby tego było mało, Polaków czekała jeszcze bardziej krwawa i okrutna od tej z III Rzeszą wojna domowa. Wojna w której zginęło WIĘCEJ ludzi niż w wyniku działań zbrojnych w czasie całej 2 wojny światowej!
Więc  kiedy w Europie ludność świętowała koniec wojennego koszmaru i powoli bratała się,  Polacy po obu stronach politycznej barykady układali mozolnie listy osób przewidzianych do pilnego unicestwienia.
Bo zblazowani gen Anders i reszta Rządu Londyńskiego jakoś tak nie zauważyli, albo zauważyć nie mieli ochoty, iż analogicznie jak w 1939 roku, ani USA, ani Wielka Brytania nawet nie kiwną palcem, a co dopiero wywołają kolejną wojnę, tym razem z silniejszym ZSRR, w obronie szykanowanych przez siepaczy Stalina politycznych bankrutów.
Co najwyżej wystosują jakiś „ostry protest”, pilnie bacząc, aby nim nie sprowokować towarzyszy z Kremla do zbrojnej odpowiedzi.

        Kiedy Hans Frank obejmował stanowisko generalnego gubernatora okupowanych ziem wschodnich, przedstawił taki oto plan swojej misji:
„Planujemy, że za około 50 lat, jeśli będzie żył na tym terenie Polak, to będzie on pozbawionym świadomości narodowej niewolnikiem Tysiącletniej Rzeszy, posiadającym tylko podstawowe wykształcenie z zakresu czytania i liczenia do 1000”.
Jak wiemy, plany gubernatora Franka, mimo usilnych i metodycznych starań nie odniosły sukcesu, bo mimo zagrożenia karą śmierci, funkcjonowało kształcenie na poziomie średnim, a nawet wyższym, w ramach tak zwanych tajnych kompletów.
PARADOKSALNIE to czego nie dokonali siepacze gubernatora Franka, skutecznie dokonali ...sami Polacy! Ba nawet posunęli się dalej!
Dziś przystępujący do Matury statystyczny młody Polak Z WIELKIM TRUDEM potrafi przyswoić sobie słowo pisane, jego umiejętność pisania jest na poziomie nieczytelnych bazgrołów, których po kilku miesiącach sam autor nie jest w stanie rozszyfrować. Rachować w pamięci praktycznie nie potrafi, tabliczkę mnożenia jeśli zna, to tylko ze słyszenia, zaś jego wiedza interdyscyplinarna jest tak rozległa, jak dostęp do internetu.
A kiedy padnie na dłużej  sieć internetowa, zginie bezsilny w realiach życia.
Jego celem w życiu jest za wszelką cenę zdobywanie i rozpasana konsumpcja  tandetnych dóbr. Jednym zdaniem gubernator Frank powinien być zadowolony ze stanu degradacji Polaków jako narodu.
Ale najgorsze jest to, że dziś często potomek niezłomnego i dumnego żołnierza polskiego podziemia z lat 1939-45 jedzie do Niemiec lub Austrii, by tam taniej od innych imigrantów opiekować się byłymi zbrodniarzami swojego narodu, którzy mimo przegranej wojny, w luksusach dożywają swoich dni, płacąc pozbawionym honoru Polakom pieniędzmi, które wcześniej zrabowali Polakom w czasie wojny.

Co do okazania było. Amen.
Zorro

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale