Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
22 obserwujących
404 notki
286k odsłon
  193   0

Strategia powalania wroga ...śmiechem.

afery, wyciek informacji, wojsko polskie

Jedyny odpór jaki dziś  może dać najeźdźcy polska armia,
to zabić go śmiechem.


        Niedawno polskojęzyczne media lotem błyskawicy i to w sensie stricte, (bo ledwo się pojawił, momentalnie zadbano o jego wyciszenie), obiegł news, jakoby mimo czujności służb wyadomych,
tak groźnych i skutecznych , że wrogowi na samą ich nazwę w popłochu posrane ze strachu gacie opadają,
samowolnie wyciekły poufne i tajne, nawet te ściśle tajne, dane na temat całego spektrum logistyki Wojska Polskiego.
W zasadzie pisanie i jakimś tam „wycieku” jest skrajnym eufemizmem, bo DOKŁADNIE, mamy do czynienia z niekontrolowanym i kompleksowym wypływem tychże danych,

obejmujących  WSZYSTKO, od zapotrzebowania na gacie i onuce, po zapotrzebowanie eksploatacyjne najbardziej zaawansowanego uzbrojenia i oprogramowania obsługi pola walki, zarówno będącego na stanie, jak i planowanych zakupów.
       Póki co wiadomo na bank, że tę informację zakupiły i to całkiem niedrogo, Rosja, Chiny, Turcja, oczywiście Izrael i cholera wie kto jeszcze.
USA nie skorzystały, no bo oni doskonale i bez tego wiedzą co ma na stanie i co chce kupić Polskie Wojsko. No bo zwierzchnicy, czy to polityczni, czy mundurowi, zanim coś pomyślą, biegają po wskazówki i sugestie do Hu… (Wróć!), Wuja Sama, no bo to zawsze kilkaset dolców padnie diety ekstra.
Tylko Rosja szarpnęła się na ten wydatek tylko z powodów planowania strategicznego, bo mając wgląd w RZECZYWISTY potencjał bojowy Wojska Polskiego może ocenić poziom ewentualnego  zagrożenia atakiem zbrojnym,, no bo TYLKO Polactwo jest tak durnym narodem, aby planować wojnę tylko z tego powodu, aby kilku inwalidów intelektualnych mogło dostać jakieś lukratywne posady w NATO.
Reszta państw i koncernów  kupiła tę bazę danych z powodów stricte komercyjnych,
aby wiedzieć z wyprzedzeniem jaką ofertę handlową przygotować, bo tu gra idzie o miliardy dolarów lub euro, więc warto się przyłożyć do zwykle ustawianych przetargów MON, aby zanim przetarg w ogóle zostanie ogłoszony, redagujący jego specyfikacje napisali je tak, aby pasowały konkretnemu dostawcy, a innym już mniej.
       Pozostaje też „oczywistą oczywistością”,
że również ta monstrualna obsuwa zdewastowanego przez druha Macierewicza MON nie doczeka się nawet prób rzetelnego wyjaśnienia,
bo, motyla noga,
nie po to ktoś właził kapelanom i harcerzykom od Macierewicza latami w, excusez-moi, dupy, aby z tak błahego powodu stracić widoki na kolejne generalskie szamerunki!

 MOMENTALNIE POZNALIŚMY POLITYCZNIE WŁAŚCIWE WYJAŚNIENIE AFERY!

To oczywiście wredne Ruskie nasłały szpionów i hakerów,
którzy to złoczyńcy sobie tylko wiadomymi sposobami tak  otumaniły kilkaset mających do tych danych dostęp służbowy, że ci z czystego lenistwa zarzucili nawet elementarne zasady chronienia informacji poufnych, o tajnych nawet nie wspominając.

       Zacznijmy od ukazania rzeczywistej skali szkód, jaki spowodowała karygodna niekompetencja kierownictwa MON.
Laikom wydawać by się mogło, że informacja o tym z jakiej bielizny oraz mundurów korzysta i czym się posila konkretna armia, to niewiele znacząca duperela, utajniona tylko z powodu ciasnoty umysłowej twardogłowych generałów.
NIC BARDZIEJ MYLNEGO!
Bo jak mawiał sam Napoleon Bonaparte: „Każda armia maszeruje na żołądkach”!
Wiec dla planujących konflikt zbrojny strategów pola walki ważne jest to,
z jak wyekwipowanym przeciwnikiem przyjdzie się jego armii zmierzyć!
Zaś o wadze tych informacji niech najlepiej świadczy skala początkowych sukcesów, jakie odnotowała armia Cesarstwa Japonii nad siłami brytyjskimi i amerykańskimi w czasie 2 wojny światowej.
Natomiast informacje o ilości i typie zużywanej amunicji INFORMUJĄ O SKALI WYSZKOLENIA przeciwnika!
Zasada jest banalna, im większe zużycie amunicji i sprzętu, tym intensywniejszy jest reżim szkolenia taktycznego, więc tym groźniejszym w bezpośrednim starciu będzie potencjalny wróg.
Jeszcze ciekawsze informacje może dać analitykom strategicznym odpowiednia analiza ruchu części zamiennych, bo informuje o poziomie niezawodności ekwipunku oraz o stanie wyszkolenia, zarówno formacji liniowych, jak i personelu technicznego.
        Pozostaje tylko ustalić,
czy wypływ tak szerokiej bazy informacji był wynikiem ataku hakerów, czy tylko braku stosowania się do elementarnych reguł ochrony poufnych lub tajnych informacji.
Oczywiście NIE MOŻNA WYKLUCZYĆ, że nałożyły się działania hakerów i pospolitej głupoty oraz braku wyobraźni
ALE RACZEJ NIE BYLI TO HAKERZY SŁUŻB WYWIADOWCZYCH,
a tym bardziej rosyjskich!
Gdyby za atakiem stały służby specjalne NIE CHWALIŁYBY się takim sukcesem, a tym bardziej nie handlowałyby tak cennymi informacjami na ogólnie dostępnych  giełdach handlujących informacjami handlowymi.
       Pora na podsumowanie,
niestety budujące ono nie będzie.
Armie na całym świecie stosują wprawdzie różne techniki ochrony informacji niejawnych, ale
kardynalne zasady są takie same!
Nadrzędną zasadą  pozostaje korzystanie  przez pracujących na informacji WYŁĄCZNIE ze sprzętu pozbawionego systemowo możliwości kopiowania plików! Jeśli taka potrzeba zaistnieje, wówczas kopię wykonuje się na tak zwanym bezpiecznym komputerze, którego system operacyjny jest na bieżąco monitorowany pod kątem możliwości włamania.
Dodatkowo należy KONIECZNIE korzystać z pewnych linii, czyli takich do których nie można się włamać bez aktywowania alarmu.
Podstawową zasadą jest ROZPROSZENIE  INFORMACJI w taki sposób, aby nie było żadnej możliwości uzyskania szerszej informacji w efekcie jednorazowego przechwycenia. Bo trzeba brać pod uwagę również losową utratę kontroli nad informacją.
Następną  jest zbudowanie hierarchii dostępu, czyli takie zorganizowanie obiegu informacji, aby osoba bezpośrednio pracująca na konkretnej bazie informacji, nie miała żadnej możliwości pobrania informacji spoza obszaru zadania. Ta rutyna powoduje też to, że konkretna osoba może JEDNOCZEŚNIE pracować TYLKO nad jednym zadaniem, a po zakończeniu pracy bezpiecznie zdeponować stary i nowo wytworzony materiał.
A wszystko uzupełnia zakaz korzystania ze stron wykorzystujących pliki cookies, czyli praktycznie wszystkich witryn dostępnych w powszechnej sieci internet. Pliki cookies mają za zadanie śledzić preferencje użytkownika, więc za ich pomocą bardzo łatwo zorientować się jakiego produktu konkretny użytkownik oczekuje.
Nie można więc wykluczyć, że to dokładnie poprzez odpowiednie wykorzystanie plików cookies  namierzono komputery pracujące na rzecz Wojska Polskiego i nawet ich nie musiano hakować, aby przechwycić obrabiane w nich bazy danych! WYSTARCZYŁO, POCZEKAĆ aż któryś  mało rozgarnięty użytkownik  równocześnie otworzył stronę internetową, a nie daj Boże  jakąś  grę on line, i objęty klauzurą tajności plik, aby bez wzbudzania uwagi pobrać jego treść.
I nie ma znaczenia czy sprawa tyczy onuc, czy systemów kontroli pola walki planowanych do zainstalowania na nielicznych, zdolnych do wykonania misji bojowej polskich F-16!
Jak więc widać, praca nad niejawnymi bazami  wiąże się z dość dużymi uciążliwościami, takimi jak totalny zakaz posiadania przez personel JAKICHKOLWIEK prywatnych środków łączności a tym bardziej smartfonów lub laptopów! Odpada też łączność bezprzewodowa, a tym bardziej wykorzystywanie sieci WI-Fi do przesyłu danych. Zabronione też powinno być „zabieranie pracy do domu” w tym praca zdalna.
        No cóż,
druh Antoni Macierewicz może sobie zapisać kolejny sukces w pokazowym dewastowaniu resortu siłowego!
Bo pierwszym jego sukcesem było stworzenie wręcz idealnych warunków dla rozwoju dyktatury gangów, które terroryzowały Polskę w latach 90. XX. W, a która „odbija się Polakom  czkawką” jeszcze dziś, ilekroć media donoszą o kolnych przypadkach „dziwnej i zastanawiającej” opieszałości policji i prokuratury wobeł jawnych przewałów.
Antoni Macierewicz w rewolucyjnym obłędzie hurtem wywalił ze służby funkcjonariuszy SB, zapominając, że ta służba  jeszcze w 1990 roku również reglamentowała przestępczą działalność „chłopców z miasta”, będąc nierzadko w towarzyskich układach z ferajną. Ci funkcjonariusze, ekspresowo wywaleni ze służby, wobec braku perspektyw znalezienia sobie satysfakcjonującego ich zajęcia, często wręcz wstępowali w struktury gangów, wnosząc bardzo cenne dla przestępczego procederu informacje na temat słabych punktów nowego układu władzy w Polsce.
Podobnie uczynił po przejęciu MON w obecnym układzie władzy, doprowadzając do odejścia praktycznie wszystkich oficerów wykształconych w czasach PRL.
Niestety BYLI TO OSTATNI RZETELNIE WYKSZTAŁCENI  OFICEROWIE, więc  efekty tej iście bolszewickiej czystki były tylko kwestią czasu!

        Gdyby starannie „zamiatana pod dywan” obsuwa miała miejsce w szanującej się armii, mielibyśmy do czynienia z prawdziwym kadrowym tsunami, zaczynając od dymisji CAŁEGO gabinetu MON, a nie tylko ministra, na degradacjach odpowiedzialnych  za bezpieczeństwo niejawnych informacji oficerach,  oraz na kilku samobójstwach, będących ucieczką przed sądem wojskowym, skończywszy.
Tymczasem przyspawany do przywilejów Komitet Centralny PiS zaśpiewał znaną śpiewkę: „Polacy nic się nie stało”
koncentrując energię nie na wykryciu i usunięciu żenującej niekompetencji, ale na znalezieniu tego „parszywego skurwiela”, który o  kompromitującej  dyktaturę PiS aferze powiadomił opinie publiczną!

Co do okazania było. Spooczniij! Amen.
Zorro



Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale