Tylko prawda nas wyzwoli
Salon24 od kilku dni ujawnia szczegóły sprawy, która wstrząsnęła Kłodzkiem i całą Polską. Pisaliśmy o ustaleniach śledczych, które jeżą włos na głowie. Rozmawialiśmy też z skazaną Kamilą L., byłą działaczką Platformy Obywatelskiej w Kłodzku, której mąż Przemysław został skazany na 25 lat więzienia za gwałty na dzieciach. Sama kobieta usłyszała wyrok 6,5 roku więzienia za przestępstwa seksualne i zoofilię.
Sprawa ma wyraźny wymiar polityczny. Kamila L. przez lata była aktywną działaczką kłodzkiej Platformy. Jeszcze wiosną 2024 roku, gdy jej mąż siedział już w areszcie z pedofilskimi zarzutami, pełniła funkcję pełnomocnika komitetu wyborczego kandydatki KO na burmistrza Kłodzka.
W tej sytuacji cisza ze strony prominentnych polityków partii jest, jak mówi Borys, po prostu niezrozumiała.
"Tylko prawda nas wyzwoli. I życie w prawdzie, pokazanie tej prawdy jest najważniejsze. Nie mogą czuć się osoby, które krzywdzą dzieci osobami bezpiecznymi" - powiedział radny w rozmowie z Marcinem Torzem.
Obejrzyj rozmowę Marcina Torza:
Borys: Koalicja Obywatelska nie potrafi stanąć w prawdzie
Borys nie ukrywa rozczarowania postawą własnej partii. Podkreśla, że jest jednym z nielicznych polityków KO, którzy zdecydowali się mówić o tej sprawie publicznie. Chwali wicepremiera Tomasza Siemoniaka, który wyjaśnił swoją znajomość z Kamilą L. i potępił zbrodnie. Ale reszta partyjnych kolegów, jego zdaniem, chowa głowę w piasek.

"Jestem bardzo mocno zszokowany, że nawet taka partia jak Koalicja Obywatelska nie potrafi stanąć w prawdzie" - stwierdził radny. "Część działaczy chyba udaje, że tematu nie ma."
Borys zaznaczył, że hejt, który po ujawnieniu sprawy wylał się na wszystkich członków KO w internecie, nie odzwierciedla tego, kim naprawdę jest ta formacja. Ale milczenie prominentnych polityków partii ten hejt napędza.
Żądanie wobec Wielichowskiej i Wierzenia
Radny postawił sprawę jasno. Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska i były wojewoda dolnośląski Maciej Wierzenia powinni wydać oficjalne stanowisko. Powiedzieć, kim była Kamila L. w lokalnych strukturach partii i jak do tego doszło, że przez lata działała w KO bez żadnych przeszkód.
"Ja bym po prostu stanął w prawdzie i powiedział jak było. Kim była ta pani Kamila, co robiła w strukturach" - ocenił Borys. Pytania o to padają dziś, jak przyznał radny, nawet w kuluarach samego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego wśród radnych KO.
Borys zaznaczył, że inspiracją dla Wielichowskiej powinny być słowa samego premiera Donalda Tuska, który na posiedzeniu Rady Ministrów powiedział wprost: nieważne skąd oni są i kim są. Jeżeli krzywdzą dzieci, spotka ich surowa kara.
"Takie stanowisko powinna zająć pani Monika Wielichowska i pan Maciej Wierzenia. Bo to rodzi tylko niepotrzebne dyskusje i jakieś dziwne podteksty" - powiedział radny.
Co ze strukturami KO w Kłodzku?
Borys nie chciał wprost wnioskować o rozwiązanie kłodzkich struktur partyjnych. Zostawił tę decyzję w gestii działaczy powiatowych. Powiedział jednak wyraźnie, że gdyby analogiczna sytuacja zdarzyła się w jego rodzinnym powiecie lubińskim, rozwiązałby strukturę w trybie natychmiastowym.
"Ale przede wszystkim zajął oficjalne stanowisko w tej sprawie" - dodał.
Temat trudny? Tylko dlatego, że nie chcemy uwierzyć
Na koniec rozmowy Borys odniósł się do określenia "trudny temat". Stwierdził, że trudny jest on tylko dlatego, iż ludzie nie chcą uwierzyć, że takie rzeczy w ogóle mają miejsce. Gdy tylko zrozumiemy, że krzywdzenie dzieci jest realnym zjawiskiem, temat przestaje być "trudny", a staje się pilny.
"Jeżeli uwierzymy, że te rzeczy mają miejsce i następuje krzywdzenie dzieci, to to nie jest trudny temat. Tym tematem trzeba się jak najszybciej zająć i ten temat piętnować" - zakończył radny.
Marcin Borys z Lubina jest radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego i przewodniczącym komisji ds. środowiska naturalnego. Rozmowę przeprowadził Marcin Torz.
Red.
Fot: Marcin Borys z Koealicji Obywatelskiej domaga się prawdy od Moniki Wielichowskiej




Komentarze
Pokaż komentarze (26)