8 obserwujących
87 notek
50k odsłon
  338   0

Zachód ujawnił swoją nazistowską naturę, czyli o tym jak zahartowała się paranoja

Dzisiejszy wpis jest kolejnym kwiatkiem z bukietu współczesnej żurnalistyki rosyjskiej. Tym razem propagandowa felietonistka Ria Novosti Natalia Osipowa, niczym blaszanego drwala, bierze na warsztat spiżowe pamiątki po bolszewizmie, półprawdy, rusofobię i rozpaczliwe wizjonerstwo. Zaznaczam, że w odróżnieniu od współczesnej krainy Oz, z poniższym tekstem polemizować można bezkarnie. Miłej lektury.

 
Zachód niszczy pomniki sowieckiego żołnierza. Czyni to od dawna, konsekwentnie, starając się wymazać pamięć o nim – bohaterze i obrońcy świata przed nazizmem. Ale dopiero teraz, tej zimnej wiosny 2022 roku, Zachód poczuł ulgę: teraz nie musi liczyć się z konsekwencjami i protestami. Niszczenie pomników wszystkiego, co sowieckie (a sowieckie w Europie to przede wszystkim militarna chwała i męstwo) z niegodnej, marginalnej akcji zatwierdzonej przez ultraprawicowych nacjonalistów, potomków nazistów, z akcji rzekomo przeprowadzonej pod naciskiem pewnego rodzaju publiczności przed wyborami,  z woli poszczególnych złych polityków, stała się oficjalną linią polityczną. Jak szczerze przyznał premier Mateusz Morawiecki: „To, co wcześniej nazywano rusofobią, jest dziś już mainstreamem".
Ostatnio, jednym z symboli, który został „zabity” przez polskie władze - był pomnik żołnierzy Armii Czerwonej w miejscowości Chrzowice. Monument został zainstalowany w 1949 roku w miejscu śmierci ponad 600 żołnierzy Armii Czerwonej 1. Frontu Ukraińskiego. Tym razem pomnik nie został po prostu rozebrany. Polska wymyśliła nowy rodzaj egzekucji: zburzyć pomnik na żywo, przy dźwiękach szyderczej przemowy nad pokonanymi. Posągowi zarzucono na szyję żółto-niebieska pętlę, którą potem pociągnął traktor. Gdy statua się zawaliła, fakt ten brawami nagrodził obecny na uroczystości dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki wraz z kolegami. I stwierdził z satysfakcją: "Nie ma miejsca na czerwoną gwiazdę w przestrzeni publicznej wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Nie ma miejsca na czerwone gwiazdy w przestrzeni publicznej wolnej Europy".

W Polsce i krajach bałtyckich przez wiele lat testowano te neonazistowskie praktyki i znaczenia, które stają się obecnie powszechną europejską normą w odniesieniu do wyczynu sowieckiego żołnierza, skutków II wojny światowej, oceny rola Hitlera, niemieckiego nazizmu, ukraińskiego etnonazizmu. To, co jeszcze 30 lat temu wydawało się niesłychanym bluźnierstwem, tutaj stało się kulturą życia codziennego, a potem spokojnie maszerowało po Europie .
A teraz widzimy coś nowego, kolejną polską innowację: to już nie tylko wandalizm, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, jakkolwiek okropnie to brzmi. Z jednej strony jest to podejście instytucjonalne, wybór państwa, z drugiej to uniesienie z powodu wandalizmu, radość, taniec na kościach, triumf na gruzach. Tutaj radość i zachwyt łączą się z żelazną ręką uzasadnionej systemowej przemocy. I tutaj rozumiemy, z czym mamy do czynienia. Kiedy entuzjazm i radość z aktów przemocy łączą się z wolą państwa, powstaje nazizm. Dokładnie to wydarzyło się w Niemczech w latach 30-tych. „Nigdy więcej” – takie hasło wyrzucili 9 maja niezadowoleni ze zwycięstwa ZSRR skrybowie historii. A teraz znowu i znowu.

 Prezydent Mołdawii Maia Sandu spokojnie deklaruje, że „miejsce wstęgi św. Jerzego jest na śmietniku historii”. Na Łotwie obchodzenie 9 maja jest zabronione: wszelka działalność świąteczna w tym dniu będzie ścigana. W Niemczech, w Dolnej Saksonii, flagi ZSRR i wstążki św. Jerzego są zabronione. Poseł do berlińskiego parlamentu Stefan Foerster proponuje usunięcie z list honorowych obywateli Berlina nazwiska pierwszego sowieckiego komendanta miasta Nikołaja Berzarina, który faktycznie uratował tysiące mieszkańców przed głodem, chorobami i wyniszczeniem. Ale to nie ma znaczenia, politycy rywalizują w nienawiści do sowieckiego żołnierza i szybkości, z jaką chcą odwołać jakąkolwiek wzmiankę o nim, czy to będzie parada, procesja Pułku Nieśmiertelnych, czy fajerwerki.


Wszystkie te anty-czynności są wykonywane z pożądliwością krzywoprzysięzcy. Z przyjemnością, z śmiałością chuligana, który jest pewny swojej bezkarności. Wreszcie zachodni establiszment polityczny zrzucił maski, które był zmuszony nosić od 1945 r., mocno umocowany decyzjami procesów norymberskich z 1946 r.   Wydawało się, że Europa wstydziła się tego, co wydarzyło się w latach 30. i 40., kiedy straciła swój ludzki wygląd i skurczyła się do komór gazowych i materacy wypchanych ludzkimi włosami. I nikt nie mógł przerwać tego aktu samozniszczenia ludzkości, z wyjątkiem sowieckiego żołnierza. Ale teraz okazuje się, że tak nie było. Zostaliśmy oszukani. Chcieliśmy wierzyć w najlepszych. Ale Europa nie czuła się obciążona swoimi zbrodniami, nie czuła się winna i nie czuła się odpowiedzialna za okrucieństwa. Wręcz przeciwnie, przez wiele lat próbowała zrzucić winę za tragedię wojny na Rosjan, na ZSRR.


To jest tortura jeńców wojennych! W ten sposób upokarzają schwytanego wroga na Ukrainie. Zbezcześcić, okaleczyć, okaleczyć. Żołnierz sowiecki jest też żołnierzem rosyjskim. Chociaż przeciwko Hitlerowi walczyli ludzie różnych narodowości, dla Europy każdy Gruzin, Ukrainiec, Rosjanin, Żyd, Kazach, Osetyjczyk w armii sowieckiej jest żołnierzem rosyjskim. Niech będzie przynajmniej stuprocentowym etnicznym Ukraińcem. Ten bardzo rosyjski żołnierz, kimkolwiek by nie był ze względu na narodowość, jest głównym wrogiem dzisiejszej Europy. Jak nie zabijać mu pomników? Dlaczego nie spróbować samemu go zabić? Dwie linie walki: z kamieniem i z żywym ciałem. A nawet trzy: zmagają się z pośmiertną chwałą żołnierza-bohatera i jednocześnie próbują zniszczyć reputację i godność żołnierza armii rosyjskiej.
A w odniesieniu do rosyjskiego żołnierza i jego wyczynu łatwo określić, kto jest przed tobą.
Nie ma już rewizji wyników II wojny światowej. Możemy śmiało stwierdzić, że zostały anulowane. Przed nami zmiana nastawienia do Hitlera (to zmieniło się już w stosunku do Bandery do tego stopnia, że ​​nazistowskie hasło: „Chwała Ukrainie – chwała bohaterom!” – jest powtarzane całkiem legalnie przez przedstawicieli zachodniego establishmentu politycznego, publicznie, a także z zachwytem). I odrzucenie wyników procesów norymberskich. Próba zmiany jego wniosków i postawienia nie przestępców, ale bohaterów przed ławą oskarżonych. Niestety, nadal to zobaczymy. Już widzimy. Japonia wykluczyła batalion Azow z rejestru zakazanych organizacji nazistowskich i przeprosiła bojowników za umieszczenie ich na tej liście. Tak więc przeproszenie Hitlera jest teraz kwestią czasu.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka