www.rogala.pl
Pomocny Poprzez Edukowanie
6 obserwujących
380 notek
273k odsłony
  299   0

Dlaczego nie jestem ateistą

Wszyscy otrzymują jednoznaczny dowód istnienia Boga. W tle

pojawiają się sugestywne obrazy ukazujące marność wszystkiego,

co ludzie uważali za swój wielki wspólny dorobek,

za wielką wartość: rozwoju ludzkości, rozwoju myśli, dokonań

sławnych ludzi, postępu i tak dalej. Oczywiście w tej chwili

liczy się tylko jedno i widz także zdaje sobie z tego sprawę:

każdy człowiek z osobna, tylko on, tylko to, czy jego imię jest

zapisane w Zwoju Życia. Ostatnie pięć minut melodramatu to scena pokazująca ostateczne rozstanie dwojga bohaterów:

męża, który spełnia swoją obietnicę i wyznaje: Tak, miałaś

rację, myliłem się. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, i który godzi

się ze śmiercią – bo nie ma innego wyjścia, bo wie, że wąska

brama nie jest dla niego i nic już tego nie zmieni. Ale jednocześnie

odczuwa ogromny ból, straszliwie cierpi na myśl o tym,

że dosłownie za chwilę rozstanie się ze swoją ukochaną żoną,

ze swoimi dziećmi na całą wieczność, choć to nie było konieczne.

Ale jest już za późno. Jednak w pewnej chwili „pęka”. Płacze

jak małe dziecko. Zaczyna błagać o jeszcze jedną szansę. Lecz

nie budzi współczucia, tylko politowanie. Każdy widz mówi

sobie: ale był ślepy, jakim był fanatykiem. Jedyną, zupełnie nieoczekiwaną

bohaterką filmu staje się małżonka, która z jednej

strony jest szczęśliwa, bo wierzyła, bo wierzyła prawdziwie

i tak mocno, że otrzymała najwspanialszą nagrodę nie tylko dla

siebie, ale także dla swoich dzieci. Otrzymuje zaproszenie od

Boga do przekroczenia progu nieśmiertelności. Po chwili

niepewności okazuje się, że zaproszenie jest skierowane także

do jej najstarszego syna. Ale z drugiej strony widz czuje i widzi

jej ból wynikający ze świadomości rozstania się z ukochanym

mężem, na zawsze. Jednak w tym momencie nikt nie żałuje

męża, ale właśnie skupiony jest na małżonce, nawet jej trochę

współczuje. Ostateczne rozstanie, druga śmierć męża (w tym

wyjątkowym przypadku – pierwsza) to ostatnia scena melodramatu.

Koniec.

Myślę, że większość osób wychodząc z seansu takiego filmu

miałaby bardzo poważne wątpliwości, przynajmniej do końca

dnia, czy rzeczywiście są ateistami, czy jest jakikolwiek sens

ponosić tak ogromne ryzyko pomyłki; oczywiście z drugiej strony

wiem, że żaden ateista nie zgodzi się z moimi przypuszczeniami.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo