Coraz czesciej słyszę pretensje w kierunku hierarchi koscielnej ,ze zostawiła swoich wiernych..., ze w walce o Krzyż pod pałacem nie występowali biskupi w ich obronie itd...Dzis dobrał sie do koscioła także niezawodny Aleksander Ścios... Chwile poczytałem ale odpadłem -nie to ,ze mysle ,ze koscioł to instytucja idealna i nie zgadzam sie ,ze pewne sprawy są tam niepozałatwiane, tylko dlatego , ze nawet jak sie czasem zgadzam z opisem rzeczywistosci autora tak z wnioskami juz rzadko lub nigdy. No i troche nie ukrywam nudzi mnie ten ton nieustannej grozy i wszedobylskich spiskow.Odpadłem zatem jako czytelnik Ściosa znów. Ma swoich czytelnikow Pan Aleksander i niech sie dobrze z nimi bawi. Znalazłem jednak wsród kilku komentarzy jeden dość symptomatyczny -autorstwa niezłomnej GINI ,ktora napisała miedzy innymi ...
"...hierarchia odeszla chyba zbyt daleko od wiernych.."
Nic podobnego GINI, hierarchia nigdzie nie odeszła ...Kosciół jest na swoim miejscu i tkwi przy swoich wiernych...Po prostu są wierni ,ktorzy szukają nowych prorokow i coż mozna na to poradzić...
Koscioł radził sobie 2000 lat bez GINI, Sciosa i bez latających z immunitetami pod pałacem pisowskich posłow, to mysle ,ze i nastepne 2000 jakos da sobie rade...:-)
Mnie tam hierarchia nie zostawiła na pastwe losu...Na szczeście...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)