- Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus.
-Na wieki wiekow Amen.
-Ostatni raz u spowiedzi byłem ... kiedy byłem jeszcze małym chłopcem.Jeśli chodzi o moje grzechy, to ...nazywam się Jaruzelski.Wojciech Jaruzelski.
-...?
-...
A w Boga wierzysz Wojciechu?
Nie wiem ,chyba nie...
To co Cie skłoniło do przyjscia Tu...
-Nie wiem ,chyba starość moja i...nie wiem...
-Wyrzuty sumienia...
-Nie wiem, może...Chciałem wyznać ,ze za grudzień 70 i za „Wujka” czuję się odpowiedzialny.
-A za grudzień 81?
-Też.To było zło.Nie mogę tego przyznać wprost ale to było zło.Zdrada po prostu.Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Ale dlaczego mowisz o tym mnie Wojciechu a nie powiesz o tym światu...
-No to nie jest takie proste ...Jest jeszcze coś takiego jak lojalność...Lojalność wobec ludzi, wobec systemu wobec własnych pogladow...ale jak tak teraz siedze sam w domu u siebie, zwłaszcza w te długie zimowe wieczory to tak zwyczajnie myśle sobie,ze to swiństwo było...
-Żałujesz?
-Czy ja wiem...? Może to jest żal...Ze mną jest troche jak z Judaszem..., ktoś to musiał zrobić.
-Wcale nie musiał Wojciechu...
-Musiał,musiał...
-Nie musiał...
-No to tu się różnimy.
-...Skoro nie wierzysz w Boga, to po co do niego przyszedłeś Wojciechu...?
-Ja nie przyszedłem do Boga tylko do księdza.
-Na jedno wychodzi w tym przypadku.
-Nie wiem...mieszkam niedaleko....Czesto o tym myślałem jak przechodziłem i wreszcie wszedłem.Stary już jestem ,rózne dziwne myśli mnie nachodzą ,takie też...
-Jakie?
-No takie...zeby wejść i się wyspowiadać.
-Ale jeżeli Ty mowisz Wojciechu ,ze w Boga nie wierzysz i w ogole, to ja ci rozgrzeszenia nie będę mogł dać.
-Ale ja nie chce rozgrzeszenia.
-A czego chcesz Wojciechu...?
-Własciwie to nie wiem jeszcze...być moze jeszcze nie dojrzałem...Moze wpadnę kiedy indziej.
-Poczekaj, skoro już przyszedłeś to poczekaj...
-Nie.Zbieram się. Myślę ,ze nie jestem jeszcze gotowy ale kiedyś jeszcze tu zajrzę...Przepraszam ,ze zawracam głowe.
-Nie zawracasz. Rób jak chcesz Wojciechu.
-Jeszcze tylko jedno pytanie mam do księdza...
-...?
-A po co wy się w ogole w tym kosciele spotykacie w niedziele tak naprawdę?
-Jak by ci to powiedzieć Wojciechu...Jezus Chrystus podczas ostatniej wieczerzy kiedy to zapowiedział swoje wydanie się na mękę wziął chleb , połamał go i przekazał apostołom mowiąc...
„Bierzcie i jedzcie.Dzielcie się tym chlebem na pamiątke tego ,ze ja jestem,ja byłem ja istniałem i cierpiałem.Cierpiał będę.Pamietajcie o tym...Niech moja ofiara nie zostanie zapomniana.Dzielcie się tym chlebem i wspominajcie mnie.”
No i my się tym chlebem w kazdą niedziele dzielimy Wojciechu,rozumiesz ?
-...Może, może...Będę szedł...ale ja tu chyba jeszcze przyjdę...
-Czekam.
-Do widzenia.
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
-O ile istnieje to niech będzie...
-Istnieje,istnieje Wojciechu...
-Może,może...Do widzenia


Komentarze
Pokaż komentarze (11)