"...Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie ale powiedz tylko słowo a bedzie uzdrowiona dusza moja."
Wstał z klęczek ,otrzepał dżinsowe kolana,chwycił swojego niespełna trzyletniego synalka, podniósł go i przytulił do siebie.Tak trzymając grzecznie powedrował w kolejkę ustawiajacych sie do Komunii.
- Ciało Chrystusa ...
- Amen...
Odwrocił sie i szedł w milczeniu.Synalek będacy cały czas na rękach chwycił w swoje małe ręce jego twarz...
-Tatusiu a o jakim smaku dostałeś ?
-Co dostałem...?
-No , te cipsy o jakim smaku były?
-O bardzo dobrym syneczku , bardzo dobrym...
Nie zatrzymywał sie ,szedł dalej.Obaj milczeli , aż w koncu przystanął, odwrócił sie i postawiwszy małego na podłodze kleknął. Zanurzył sie we własnych myślach.Głeboko. O czym myślał ...? Oj...o roznych rzeczach...o roznych ,naprawde.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)