289 obserwujących
1723 notki
15058k odsłon
  1747   0

...rzecz o polskości, ciąg dalszy...

 

Napisałam niedawno notkę, która wzbudziła spore zainteresowanie, a jednego z życzliwych Czytelników sprowokowała do propagowania jej na innych blogach ( Giz 3miasto, dziękuję,!). Pomyślałam sobie, że dobrze by było rzecz rozwinąć. Przypominam, że główna teza tamtej notki brzmi > „dla większości ludzi w Polsce ta tradycyjna polskość to terra incognita”.

Red. Gadowski w komentarzu do wpisu Giza 3miasto słusznie zauważył, że mój opis jest uproszczony. To prawda i miał taki być z założenia – bowiem nie o szczegóły tu chodzi ani o ważenie proporcji, tylko o pewną prawidłowość. Od lat toczę spór dotyczący opisywania rzeczywistości (wszak pracuję na uczelni). Uważam (za Levinasem), że zagłębiając się coraz bardziej w analizy poszczególnych zjawisk tracimy z oczu całość. Czasem warto pokusić się o ryzykowną nawet syntezę, żeby otworzyć nowe pole do badań. Tyle o warsztacie, a teraz do „ad remu”.

Bez względu na to , na ile i jakich badań się powołamy, konkluzja zawsze będzie ta sama – nasze społeczeństwo jest w większości post-wiejskie, a jego elity w większości są progeniturą elit wytworzonych przez komunizm. I to jest fakt.

Zmiana, która się dokonała,  jest zmianą zasadniczą, bowiem do II wojny światowej kultura codzienna w Polsce była oparta na wzorze post-szlacheckim/ziemiańskim/inteligenckim. Oczywiście, ta kultura ulegała wielu przekształceniom, ale była w tym ciągłość i była ona celem aspiracji różnych warstw społecznych. 

Ten stan rzeczy zanikł powoli w PRL-u wraz z odejściem ludzi z tamtej epoki. Paradoksalnie, Solidarność nawiązująca do tamtej tradycji była jednocześnie jej końcem. Przypomnijmy, że siłę Solidarności tworzyli robotnicy, ludzie zazwyczaj prości i słabo wykształceni. To oni stali się pozytywną elitą PRL-u, która przeciwstawiła się elicie „negatywnej”, czyli komunistycznej. Starczyło sił i umiejętności na walkę o wolność, niestety, nie starczyło na zbudowanie nowego etosu. Prawo do niego zostało zawłaszczone przez jedno środowisko.  

Ten właśnie „etos” - wg wzorów Agory i Unii Wolności - stał się na długo jedynym obowiązującym w wolnej Polsce. Niestety, jest to wzór zgubny dla poczucia tożsamości i tworzenia się więzi społecznych, bowiem wyklucza ciągłość tradycji, zarówno tej post-szlacheckiej, jak i wiejskiej. Ta ostatnia nie zatrzymała się bowiem na pańszczyźnie, jak by chcieli niektórzy. Zawiera w sobie zarówno elementy tradycji wolnych, bogatych kmieci z czasów jagiellońskich, jak i tradycje ruchów spółdzielczych, uniwersytetów ludowych, a także dorobek wielu znakomitych postaci życia naukowego i publicznego z rodowodem stricte chłopskim. Ta część naszej wspólnej historii też została odesłana do lamusa.

W zamian od dwudziestu lat buduje się nową tradycję homogenicznego społeczeństwa bez korzeni, pracowicie zacierając całą różnorodność przeszłości, ba – wytaczając najcięższe armaty przeciwko tym, którzy tę zasadę podważają. Modelem jest Nowy Polak – Europejczyk, cokolwiek to znaczy.


Mieszkam od jakiegoś czasu na śląskiej wsi. Miejscowa tradycja z powodów rodzinnych jest mi zupełnie obca. A przecież obserwuję z najwyższym szacunkiem, jak dużą wagę przywiązują do niej moi sąsiedzi – we wszystkich momentach życia. Dotyczy to wszystkich pokoleń, bez względu na wykształcenie. Oczywiście, zawsze są „czarne owce”, ale mówię tu o większości.

Historia Śląska jest zupełnie odmienna od historii Polski > tradycja miejscowa kształtowała się przez wieki jako tarcza przeciwko wynarodowieniu i zniewoleniu. Paradoksalnie to, co dziś przywołuje Gorzelik jako argument na istnienie „narodu śląskiego”, powinno być raczej wzorem, jak tworzyć tożsamość w oparciu o wzorce  niższych niegdyś warstw społecznych.

Regionalizm nie musi prowadzić do podziałów, wręcz odwrotnie – mógłby się stać bazą do tworzenia silnego poczucia więzi narodowych. Takie działania były podejmowane już w dwudziestoleciu międzywojennym, były również kontynuowane w PRL-u nieco obok oficjalnego obiegu. Niestety, wszystko to „wyrzucono do kosza” po 89-tym, zamiast szukania cech wspólnych buduje się obcość i wzajemną wrogość.


Tworzenie  Nowego Człowieka zakładają wszelkie totalitaryzmy. Homogeniczność była celem zarówno faszystów jaki komunistów. Pamiętajcie o tym, Młodzi Wykształceni z Dużych Miast, wy, którzy wstydzicie się własnych dziadków czy rodziców.

Lubię to! Skomentuj95 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale