Platforma rzuciła pomysł zmiany sposobu finansowania partii. Pomysł wywołał popłoch wśród pracowników i fanów firmy politycznej Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda od zawsze twierdzą, że PiS popierają przedsiębiorcy, inteligencja i uczciwi bogacze ale najwyraźniej mało kto w to uczciwe poparcie wierzy. Ale to detal.
A sprawa nie jest banalna. Obecnie z naszych pieniędzy idą grube miliony na - de facto - kolesiowskie biznesy ludzi takich jak Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Waldemar Pawlak a do niedawna też Andrzej Lepper czy Roman Giertych. Biznesy są kolesiowskie, bo połączenie list partyjnych, finansowania z budżetu i 5% progu wyborczego tworzy zwyczajną sitwę całkowicie zależną od szefa partii - bo to on dzieli kasę i rozdaje stanowiska.
Jarosław Kaczyński jest tego tryndu najokazalszym przykładem. Dokładnie pilnuje, żeby w partii nie dochodził do głosu nikt całkowicie od niego uzależniony. Na plakatach wyborczych partii mieliśmy tylko Kaczyńskiego, najbliższego pretorianina - Ziobrę i trzech byłych członków PO bez jakiegokolwiek zaplecza w partii. Dzięki temu Jarosław Kaczyński dostaje co roku z budżetu paredziesiąt milionów na rozrywki i dyscyplinowanie członków firmy, którzy za bardzo się wychylą.
Ale inni wodzowie nie są wiele lepsi. Tusk ze Schetyną czy Pawlak tak samo trzymają firmową kasę i tak samo rozdzielają fundusze na kampanię i miejsca na listach kolegom i potakiwaczom. Czy w takich warunkach może się rozwijać zdrowa polityka?
Wołanie o JOW nic tu nie da. Bo jeśli nawet będzie jakiś JOW to z poszemrywań kuluarowych już widać, że próg wyborczy nie będzie zniesiony. Więc system zmieni się wyłącznie na niekorzyść - w takich JOWach wodzowie będą już decydować dokładnie o wszystkim.
* * *
Jeden czy dwa procent z podatków to jest świetny pomysł.
Po pierwsze - partie są nadal finansowane z budżetu ale wg realnego poparcia a nie wyborczej orgii organizowanej raz na cztery lata.
Po drugie da to wreszcie jakiś głos przedsiębiorcom, którzy są od lat ignorowani przez polityków, bo przecież wedle naszych polityków to nie oni wytwarzają bogactwo tylko "lud pracujący". Oczywiście musi instnieć jakiś górny próg przekazywanej sumy ale i tak da politykom impuls do słuc hania przedsiębiorców - a to nie do przecenienia.
Po trzecie wreszcie pozwoli wprowadzać do polityki nowe partie i nowe twarze.
Po czwarte ograniczy drastycznie naszych włodarzy - bo wystarczy porównać jak wyglądają ostre kampanie w Austrii czy np. Danii żeby zdać sobie sprawę, że nasi politycy to krezusi, posiadający zdecydowanie za dużo pieniędzy.
Pomysł z jednym procentem dla organizacji pozarządowych był świetny. Ten jeśli zostanie wprowadzony w sposób przemyślany może być rółnie dobry. Można by jeszcze dać kolejne kilka procent o których podatnik mógłby decydować - np. czy idą do samorządu czy do budżetu centralnego albo czy na drogi czy na edukację.
e.71507


Komentarze
Pokaż komentarze (84)