Choć może trudno w to uwierzć, jeszcze kilka lat temu należałem do gorących zwolenników PiS. Partia ta miała walory, które bardzo sobie ceniłem;
- głosiła umiłowanie Boga i Ojczyzny
- stawiała na rodzinę
- była przywiązana do tradycji
- dążyła do lustracji
- żądała przejrzystości życia publicznego
- dbała o polski interes narodowy
- wrażliwa społecznie wyraźnie dążyła do zwiększenia siły państwa
W trakcie dzierżenia przez PiS rządów wyszły jednakże na jaw inne, również charakterystyczne dla tej partii cechy. Były to;
- zaściankowość i prowincjonalność
- wprost groteskowa nieznajomość swiata
- megalomania narodowa
- wrogi stosunek do sąsiadów
- ideologia społeczna zawierająca w sobie pierwiastki szowinistyczne
- ograniczony horyzont intelektualny pisowskich elit
- ciągoty nazistowskie i autorytarne
- kult wodza
- propagowanie rządów silnej ręki
- kwestionowanie zasad parlamentaryzmu
- populizm
- nieprzestrzeganie reguł demokracji
Kiedy zrobiłem powyższy bilans, nie miałem wyboru, musiałem spisać PiS na straty.
Zostałem samL Jak sierota zewsząd otoczona wrogami.
Nie ma dzis partii z którą bym sympatyzował.
W tym przykrym położeniu pocieszam się tylko dumną sentencją Fryderyka Nitzsche: - „Mówiący prawdę zawsze żyją na pustyni”J
Inne tematy w dziale Polityka