Jest rzeczą godną naszych modłów dziękować Bogu, że kreując ludzkość, zadbał o stworzenie jednostek wyjątkowych, wyposażonych w umiejętność klarownego wywodu pozwalającego moderować a nawet rozbrajać najbardziej gorące konflikty i polaryzacje społeczne.
Dla niesfornej społeczności Polaków takim darem od Stwórcy jest niewątpliwie Rafał Ziemkiewicz. Jego dzisiejszy artykuł w Rzeczpospolitej podsumowujący rok po doświadczeniu katastrofy smoleńskiej, na czoło wybija tylko kwestie ważkie i istotne, a na bok zsuwając spiski i śmieci.
Co jest tedy Polaków narodowym doświadczeniem, co w rok po Smoleńsku w naszych kapuścianych głowach winno się ostać według pana Rafała?
Dwie są nauczki powiada Ziemkiewicz. Pierwsza: wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej „od samego początku jest pasmem kłamstw, manipulacji, zaniedbań, naginania faktów do z góry założonej tezy o wyłącznej winie pilotów, niszczenia bądź ukrywania dowodów, nieopisanego bałaganu (co najmniej) i lekceważenia cywilizowanych procedur. Zwłaszcza, jeśli na to wszystko nakłada się jeszcze postępowanie polskich władz, trudne do wytłumaczenia nawet skrajną nieudolnością i paraliżującym lękiem przed premierem Rosji, oraz prowadzona przez wpływowe polskie media kampania insynuacji i zniesławiania ofiar tragedii.
Wiemy na dobrą sprawę tylko tyle, że klucz do poznania prawdy jest przed nami skutecznie ukrywany.”
Druga, to wyrzucenie raz na zawsze z naszych umysłów, chorych, nieprawdopodobnych i godnych tylko półidiotów teorii spiskowych:
„Rzecz nie w tym, żeby wytworzenie sztucznej mgły było technicznie niewyobrażalne, ale w tym, że nie dałoby się tego zrobić w sposób niezauważony. Jeśli nawet przyjąć, że ktoś zdołałby tak skutecznie zastraszyć okolicznych mieszkańców, by do świata nie dotarła najmniejsza nawet wzmianka o rozjeżdżających od rana okolicę wojskowych ciężarówkach, to na zdjęciach satelitarnych każdy ekspert natychmiast pokazałby, iż mgła pojawiła się w sposób nienaturalny. Potencjalny zamachowiec wywiesiłby w ten sposób ogłoszenie z przyznaniem się do winy; suponując, teoretycznie, że zamachowcem tym miałyby być rosyjskie służby inspirowane przez władzę, byłoby to tak, jakby Rosjanie sami założyli sobie stryczek i drugi jego koniec wręczyli, z prośbą o pociągnięcie w chwili dowolnej, CIA, MI-6 i służbom jeszcze kilku innych krajów. Chyba, żeby założyć, że w plan zamordowania braci Kaczyńskich i grona ich najbliższych współpracowników włączeni byli także Amerykanie, Brytyjczycy, Chińczycy, Francuzi i kto tam jeszcze dysponuje satelitami szpiegowskimi.
I tyle na temat mgły, helu i innych daleko idących teorii o domniemanym zamachu.”
Artykuł Ziemkiewicza bezpłatny. W dzisiejszej Rzeczpospolitej. Od serca rekomenduję.
http://www.rp.pl/artykul/651107_Ziemkiewicz--Skrzynek-nie-oddadza.html


Komentarze
Pokaż komentarze (14)