Żadna to przyjemnośc być adwokatem diabła. Czasami wszakże nie mamy wyboru. Przekonałem się o tym wczoraj czytając polemikę Wildsteina z opublikowanym kilka dni wcześniej artykułem Kuczyńskiego.
Tekst Wildsteina jak zwykle ciekawy i sprawnie napisany. Szkoda jedynie, że niemerytoryczny, że nie na temat, że oderwany kompletnie od rzeczywistościJ
Na wstepie pan Bronisław odważnie formułuje dwa pytania. „Czy można uwolnić państwo od moralności?” Oraz: „Czy rzeczywiście dziś w Polsce grozi nam opresyjne państwo występujące jako narzędzie wspólnoty?”
Na oba odpowiada negatywnie. Szkoda, że głównie mącąc i lejąc wodęJ
Póżniej jest jeszcze gorzej. Wildstein przymierza się, ale nie zbija żadnego z zarzutów zawartych w tekście Kuczyńskiego. Wyraźnie unika polemiki. Widać, że nie chce nawet wymienić oskarżeń stawianych PiSowi. Pewnie obawia się, że nazwane i opisane tym mocniej zaistnieją w naszej świadomości.
No, cóż. Prawdopodobnie ma rację. Chcąc dobra PiS lepiej nie mówić na głos o odwoływaniu się przez tę partię do wzorów nazistowskich. Nie wspominać:
- o jej niedemokratycznym statucie (budowa kultu wodza)
- o głoszeniu solidaryzmu ekonomicznego (narodowy socjalizm)
- o planach stworzenia państwa opresyjnego (państwo autorytarne)
- o planach stworzenia państwa talibowego (antyrepublikańskiego, wyznaniowego)
- o stawianiu praw grupowych ponad prawami jednostki (bolszewizm)
SUMMA SUMMARUM
Póki partia Kaczyńskiego nie obali powyższych oskarżeń, jej sympatycy muszą liczyć się z tym, że każdy, z czystym sumieniem będzie im mógł zarzucić ciągoty nazistowskie.
http://www.rp.pl/artykul/9157,666770_Bronislaw_Wildstein_odpowiada_Waldemarowi_Kuczynskiemu_.html
Inne tematy w dziale Polityka