Jak kilka dni temu w TV Republika zobaczyłem zdjęcie premiera,który przy okazji wizyty w jednej ze szkół na inaugurację roku szkolnego pochyla się nad porcją sushi pomyślałem zaraz o sławetnych hamburgerach pani minster Kalaty.
Oczywiście sprawy nie są podobne,bo tam pani minister wykorzystała policję dworcową w roli chłopca na posyłki,ale jest klamra,która te sprawy spina,a mianowicie tupet ludzi władzy,którzy odrywają się od rzeczywistości wprostproporcjonalnie do częstotliwości deklaracji jakoby znali potrzeby społeczne i wychodzili im naprzeciw każdego dnia swej pracy dla Polski.
Proszę kliknąć w wyszuliwarce pod hasłami ,,Tusk,syshi ,,i zobaczyć to zdjęcuie ze szczególnym uwzględnieniem pana z lewej,który ma ochotę ,,wejść,, Tuskowi do talerza i pomyślcie sobie jak musiał się czuć pan Figurski,który z racji wyrzucenia go z radia Eska musiał ograniczyć wypady do sushi-baru do jednej wizyty w tygodniu.
Ale co tam Figurski,premier najwyraźniej nie widział dysonansu między statusem posiłku,jaki sobie zamówił,a codziennym repertuarem szkolnych stołówek i choć nie chcę sugerować,że dzieci są karmione źle,ale budżety tych jadłodajni nie są z gumy,więc na frykasy często nie ma kasy.
Oderwanie Tuska od realiów to temat rzeka i jak słusznie zauważył ,,rosemann,, zabiera się teraz za uszczęśliwianie rodziców,podczas gdy w tym samym czasie demolowana jest polska szkoła., a wy,drogie dzieci jak spojrzycie pewnego dnia do swych talerzy i żarcie nie będzie odpowiadalo waszym estetycznym i jakościowym wymaganiom to postawcie sobie zdjęcie premiera, luzaka w najlepszym garniturze, przy talerzu i od razu będzie wam lepiej smakowało.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)