Ja w sprawie przykrywki.
Różni zazdrośnicy wypominają ostatnio pewnemu panu od PRu, że bardzo dużo zarobił, pracując dla Państwowego płatnika.
A ja się temu wypominaniu dziwię, bo wygląda on na fachowca i to wartego naprawdę dużych pieniędzy.
Dlaczego tak sądzę? To proste:
Jakie dziś miało być główne wydarzenie w polskiej polityce, a w kampanii prezydenckiej w szczególności?
Ach – to proste: debata dawno niewidzianego w tak długiej dyskusji na żywo, Jarosława Kaczyńskiego z Jadwigą Staniszkis.
Czy mogła to zrównoważyć jakaś dopychana kolanem, kolejna nasiadówka pompowanej na siłę Rady od czegoś tam?
Oczywiście, że nie.
A co dokładnie i kompletnie przykryło Jarkacza wraz z interlokutorką?
„Taśmy prawdy”, które, jak się okazało, nie w poniedziałek żaden, nie za parę dni, a Natychmiast udało się upublicznić.
I to bez jakiejś tam, niepotrzebnej nikomu celebry, z odczytywaniem, przekazywaniem, a tylko wrzucone do telewizorni, gdzie młoda blondynka, przewracała na gorąco kartki ładnie zrobionymi paznokciami, czytając jak leci zapis ostatnich minut życia Prezydenta (przepraszam, poprawka – prezydenta wystarczy) jego żony i 94 innych uczestników tego lotu.
Co tam napisane w tych stenogramach - nie ważne, a już zupełnie nieistotne czy prawda to, czy tylko Правда.
Najważniejsze jest, że się Prezesa (przepraszam – prezesa wystarczy) przykryć udało dokumentnie.
Ten pan (Pan, przepraszam) od PRu, to jest każdych pieniędzy wart.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)