Mamy trzecią reklamówkę Pana Komorowskiego.
Różni się ona od dwóch poprzednich istotnie.
Po pierwsze, Kandydat mówi znacznie, ale to znacznie mniej, niż w obu poprzednich reklamówkach razem wziętych, pozostawiając tę czynność zawodowym lektorom.
Po drugie, Kandydata widać nieporównanie mniej, niż w poprzednich spotach, a jego nieobecność kompensują dłonie ludzkie, pokazywane w różnych sytuacjach i przy różnych okazjach.
Powód, dla którego akurat dłonie, a nie na przykład nogi czy inne części ciała, wyjaśnił precyzyjnie i emocjonalnie bardzo Szef Sztabu, tak, że powtarzał Go nie będę i od razu przejdę do reklamowej kuchni:
Bo z tym pokazywaniem w reklamówkach dłoni, to jest wcale nieprosta sprawa.
Nierzadko bywa tak, że zjawiskowa kobieta ma dłonie zwyczajnie brzydkie - palce krótkie albo wręcz (taka prawda!) pokrzywione.
Z kolei super macho, który do nikogo strzelać nie musi, bo jednym uderzeniem ręki powala jelenia, dzika albo terrorystę, ma zwyczajnie poobgryzane paznokcie, jak zakompleksieniec jakiś, co najmniej.
I dlatego warto powiedzieć, że w reklamie, na dłonie robi się profesjonalne i poprzedzone szczegółowym casting briefem, castingi właśnie.
Dobiera się dłonie i kobiece, i męskie, i dziecięce, i stare, i młode, i silne, i delikatne.
I do zdjęć, i do ujęć filmowych.
Zresztą, banki ujęć są pełne sekwencji takich, jak te pokazywane w spocie.
Mówiąc krótko: twarz, klata, na reklamówce często należą do głównego aktora, a dłonie – pożyczone od kogoś innego.
Swoją drogą chciałbym zobaczyć dokładniej dłonie Kandydata. Bo mimo dość bliskiego planu - widać było niewiele.
Z kolei sam motyw dłoni jest ograny w reklamie bardzo, co nie znaczy, że starych, dobrych sposobów kopiować nie można.
Można, ale trzeba brać pod uwagę tzw. kontekst.
Na przykład pokazanie tak codziennego i neutralnego gestu, jak mycie rąk, w konkretnej sytuacji (ot, chociażby „dzień po wyroku”) może wywoływać (niesłuszne oczywiście) skojarzenie, że ręka rękę myje.
A inna, także neutralna i także codzienna czynność, jaką jest płacenie gotówką z ręki do ręki, może się przy okazji dyskusji o służbie zdrowia, kojarzyć (niesłusznie oczywiście) z popularnym braniem w łapę.
Ale, że w tym spocie ani mycia rąk, ani płacenia gotówką nie oglądaliśmy, całość robi wrażenie szczere i uczciwe.
A w reklamie - wrażenie jest najważniejsze.
Choć potem, gdy w wyniku obejrzenia reklamy, konsument kupi towar, który jest inny, niż wrażenie, jakie wywoływał, zdarzają się reklamacje.
Polityki to jednak nie dotyczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)