Fëanor Aglarion
Oczy. O wszystkim decydują oczy.
2 obserwujących
62 notki
5524 odsłony
  309   0

Czy kobiety różnią się od mężczyzn?

Poniższy tekst obfituje w niedostatki stylistyczne i merytoryczne - powstał jako fundament dla zamieszczonego wyżej YouTubowego "słuchowiska". 


Czy kobiety różnią się od mężczyzn? Tak sformułowane pytanie może powodować zarzuty zarówno o mizogynię, jak i mizoandrię. Z jednej strony przecież mężczyźni stają się tutaj (pozornym) punktem odniesienia, z drugiej strony zaś kobiety są (również pozornie) głównym przedmiotem rozważań. Zupełnie zaś poważnie: odcinek mógłby równie dobrze nosić tytuł „Czy mężczyźni i kobiety różnią się” lub – jeśli kolejność płci w zdaniu nam nie odpowiada – „Czy kobiety i mężczyźni różnią się”, jednak byłoby to i mniej zgrabne stylistycznie i mniej przykuwające uwagę potencjalnego odbiorcy. W każdym razie – przejdźmy do rzeczy.

 Warto zacząć od banalnego spostrzeżenia: rzeczywistość składa się z różnic. Każda różnica jest znacząca. Gdyby nie znaczyła – nie byłoby jej. Ponieważ nie chcę przytłoczyć Was ciężką epi, to wiele kwestii radykalnie uproszczę lokując moje rozważania na w miarę już przygotowanym, oczyszczonym gruncie. Przyjmijmy zatem, że nie jest problematycznym rozróżnienie indywiduów

i pewnych cech tych indywiduów. Możemy również założyć, że indywiduum jest pewnym unikatowym zestawem cech. Przyjmijmy również, w pewnym uproszczeniu, że bycie człowiekiem to posiadanie pewnego zestawu cech i że intuicyjnie wiemy, czym jest człowiek – nie będziemy tutaj poruszali tematu aborcji ani niczego w tym duchu. Dobrze, osiągnęliśmy naturalną perspektywę. Można powiedzieć zatem, że w tej naturalnej perspektywie przyjmujemy, że istnieją kobiety i mężczyźni. Że istnieją i różnią się od siebie, czego stwierdzenie, w pewnej mierze, wynika z samego istnienia terminów kobieta i mężczyzna oraz tego, że posiadają one pewną historię. Innymi słowy: istnienie różnych terminów świadczy o istnieniu różnic. Jak już wcześniej powiedziałem – nie ma różnic nie znaczących. Gdyby różnica nic nie znaczyła, w żadnym układzie odniesienia, kontekście, to po prostu by jej nie było. Zatem: kobieta różni się od mężczyzny i vice versa. Biali różnią się od czarnych. Koty różnią się od psów. Ludzie różnią się od innych zwierząt. Te różnice możemy rozpatrywać w różnych układach odniesienia, systemach, skalach. W zależności od układu odniesienia pewne różnice będą bardziej, a pewne mniej istotne. Takimi systemami będą choćby różnego rodzaju kanony moralne czy szerzej – normy kulturowe, ale również to, co postrzegamy jako systemy naukowe.

 Skąd zatem tytułowe pytanie? Można przyjąć, że istnieją biologiczne różnie między kobietami a mężczyznami i że to te właśnie różnice – poczynając od budowy anatomicznej – są tym, co przede wszystkim pozwala nam sensownie używać terminów „mężczyzna” i kobieta”. Oczywiście: dysponujemy obecnie na tyle rozwiniętą technologią medyczną, że możemy

w znaczący sposób ingerować w płeć biologiczną, jednak kwestia ta nie stanowi istoty tego odcinka. Kluczową jest kwestia tzw. różnic kulturowych między kobietami i mężczyznami oraz tego, czy i w jakim stopniu różnice te są warunkowane biologicznie. To tutaj właściwie wyjawia się sens tytułowego pytania, mianowicie czy kobiety różnią się od mężczyzn, bowiem współcześnie coraz częściej sugeruje się, iż wspomniane różnice w płci biologicznej nie mają czy też mogą nie mieć wpływu na podejmowaną w społeczeństwie przez jednostki aktywność, że kreśląca role społeczne konwencja jest czymś nad wyraz płynnym, czymś, co można w łatwy sposób modelować ignorując w pewnym stopniu różnice płci biologicznej, nie uznając w tym aspekcie jej determinującego charakteru.

 Powiem może w tym miejscu, co ja o tym sądzę. Zatem śmiem twierdzić, że rozstrzygnięcie tej kwestii na zasadzie jest tak lub jest inaczej jest, jak każda biegunowa odpowiedź, niewłaściwe. Że podejmując się którejkolwiek odpowiedzi ignorujemy szereg istotnych zmiennych. Pierwsze, na co warto zwrócić uwagę to płynność granicy między kulturą a naturą. Ale nawet to pominę na potrzeby tej analizy. Ogólnie uważam, że fakt istnienia różnych płci biologicznych jest na tyle istotny, że w większości przypadków będzie miał znaczący wpływ na życie danej jednostki i,

w szerszej skali, będzie w istotnym stopniu determinował istnienie różnych ról kulturowych dla różnych płci biologicznych. Wyrazistość tych różnic będzie jednak zależna od szeroko rozumianego statusu egzystencjalnego danej jednostki. Może powiem to nieco prostszymi słowami: wybitniejsze jednostki będą daleko bardziej androgyniczne, szczególnie w sferze mentalnej. Jeszcze prościej: dla najwybitniejszych jednostek ich płeć biologiczna nie będzie w znaczącym stopniu wpływała na predyspozycje do pełnienia w społeczeństwie określonych funkcji. Im zaś dana jednostka, mówiąc eufemistycznie, ma mniejszy potencjał, tym wyraźniejszy będzie wpływ jej płci na pełnione przez nią w społeczeństwie zadania. I jest to w pewnym stopniu oczywiste: jeżeli przyjmujemy, że najwybitniejsze jednostki mają największy wpływ na ewolucję kultury, opanowanie sił przyrody, rozwój medycyny itp. to naturalnym tego następstwem będzie najmniejszy wpływ determinant biologicznych na ich działania. Mówiąc bardziej górnolotnie: ich duch wyraźniej dominuje nad ciałem, więc cielesne różnice będą odgrywać w ich przypadku mniej istotną rolę. Można również zakładać, że różnice ról społecznych w związku z płcią biologiczną, nawet wśród mas, będą mniej wyraźne w najbogatszych, najlepiej rozwiniętych technologicznie społeczeństwach egzystujących

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości