Jarosław Kaczyński nie chce debatować z Donaldem Tuskiem bowiem obawia się oparów absurdów. Decydując się na debatę z Lisem sam z własnej woli w absurdzie się zanurzył i pokazał, że jest politykiem zaściankowym, bez wizji i z ogromnym kompleksami. A zwalcza te kompleksy manią wielkości. Z niewyraźnych wypowiedzi (prezes ma ogromny kłopot z e zrozumiałym, werbalnym przekazem, kłania się logopeda) można wysnuć niezbyt ciekawe wnioski.
Otóż Kaczyński nie ma najmiejszego zamiaru się nikomu kłaniać, a juz na pewno Niemcom i Rosji. Wynikiem polityki godnościowej jest nazywanie Kanclerz Merkel, jak mu się żywnie podoba. Tak powiedział zapytany o insynuacje w Newsweeku. Tuska też może nazywać jak chce i żaden dziennikarzyna ( w domyśle) nie będzie mu dyktował słów, a juz na pewno słowa "premier". Ciekawe jak w takich warunkach będzie wyglądała polityka zagraniczna? Kaczyński chcąc załatwic cokolwiek znaczącego w Unii będzie musiał iść na układ z Niemcami. Ciekawe jak go wtedy potraktuje Angela ze Stasi? Może Fotyga da jej penriva z antyniemieckimi ustaleniami.
Choć Kaczyński po zwycięstwie zapowiada zakończenie wojny polsko-polskiej, to jeszcze w czasie kampanii dzieli ludzi. Lis usłyszał na przykład, że jest po drugiej stronie. Czyli są dwie strony, lepsza pisowska i gorsza peowsko-lisowa. Super. Ale prezes zaznaczył przy tym, że do prezydenta się odezwie. Ba, będzie nawet współpracował na tyle na ile każe mu na to konstytucja. Z obrzydzeniem oczywiście.
Cała ta debata to jedno wielkie pośmiewisko. Szef partii opozycyjnej boi się spotkać z szefem partii rządzącej i pakuje się w nawalankę z nieprzyjaznym mu dziennikarzem. Ten zaś zamiast zachować twarz tłucze się z Kaczyńskim jak smarkacze na podwórku. Obaj panowie okazali brak klasy. Więcej mogłem się spodziewać po Kaczyńskiem, ale ilość żenujących odzywek i prymitywnych zaczepek uwidoczniła prawdziwy poziom prezesa.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)