Informacja o przedłużeniu aresztu o kolejne 3 miesiące dla Satrucha przebiegła bez echa. To, co półtorej, dwa miesiące temu wywołałoby żywą dyskusję teraz już nie interesuje nikogo. Staruch przestał być pupilkiem PIS-u od kiedy prezes w swej mądrości stwierdził, że poparcie kibiców w kampanii było błędem.
I pstryk. Nagle cisza o narodowowyzwoleńczej młodzieży.
Naczelny znawaca futbolu i środowisk kibicowskich, bardzo krewki obrońca Starucha, Ryszard Czarnecki zamilkł na ten temat. Nic dziwnego, teraz ma inne zadanie, czyli medialne pacyfikowanie buntu ziobrystów. Co ciekawe druga najbardziej zaangażowana w obronę kibica Legii, Beata Kempa, która poręczała niegdyś za Starucha, do owych ziobrystów należy, więc też nie ma czasu pochylić się nad prześladowanym młodzieńcem. Zresztą skoro nie sprawdził się w wyborach, to tym bardziej teraz nie warto tykać przegniłego owocu. Senator Romaszewski, drugi z poreczycieli przerżnął wybory i teraz nikt go nawet o zdanie nie pyta.
Łaska dla kibola na pstrym koniu jeździ, chciałoby się powiedzieć. Przedwyborcza marionetka się nie sprawdziła i dostała kopa w zad. Swoją drogą ci ludzie, co prawda zmanipulowani i ogłupieni, ale jednak byli naiwni. Czy dając się wplątać w polityczne gierki naprawdę myśleli, że cos ugrają? Zaostała im jedna szansa.
Panowie kibice, możeby tak liścik otwarty do prezesa? Właśnie rozpoczął się sezon.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)