Tomasz Sakiewicz nie umie pogodzić się z porażką PIS w wyborach parlamentarnych, jako zatwardziały wyznawca Prezesa ma do tego prawo. Mija jednak czas, a ciemiężony przez władzę dziennikarz odpływa coraz bardziej. Wydawało mi się, że ostatnie złote mysli Ziemkiewicza o motłochu polskim, którym to w skrócie są wyborcy PO, przekroczyły już granicę żenady i publicystycznego grafomaństwa. Okazało się, że nie. Sakiewicz przebija Ziemkiewicza swoją odezwą do wyborców PO.
Bo oto ten, któremu w jego zdradzieckim umyśle przyszło do głowy, żeby oddać głos na partię Tuska ma teraz u szanownego redaktora dług. Tak, tak, całe 3 tys. zł, bo na tyle argentyńskie wiewiórki zamieszkujące norki u stóp Kilimandżaro obliczyły dla naczelnego Gazety Polskiej zobowiązanie każdego z Polaków na rzecz pasibrzuchów w Grecji, czy Włoszech. Jak nie zwrócisz, to ciemny z ciebie złodziej.
Sakiewicz to pilne dziecko pisowskiej propagandy lat 2005-2007. Ba, w wykrywaniu spisków i afer już dawno prześcignął swych profesorów. Tak samo jak Kaczyński wyznaje zasadę brania dla siebie bez ograniczeń, bo to przecież patriotyzm i narodowy interes i nie oddawania ani złotówki innym, bo choć nas można, ale my nie możemy dofinansowywać innych. Pamiętam oburzenie prawicy z Kaczyńskim na czele, gdy min. Francja, Niemcy i Holandia, a właściwie przedstawiciele różnych ugrupowań w ich parlamentach buntowali się przeciw finansowaniu dopłat dla rolników nowych państw. Wtedy apelowaliśmy do solidarności europejskiej. Dziś Sakiewicz, Ziemkiewicz i Kaczyński chcą tej solidarności pokazać potężnego wała. I to w rocznicę stanu wojennego, gdy niesiono Solidarność na sztandarach, oczekując jej od świata
Odnoszenie się do wyimaginowanych 3 tys. zł wyrwanych z kieszeni Polaków to wyjątkowo podły akt populizmu. Jest w tym jednak promyk nadziei. Skoro prawica czepia się aż tak absurdalnych argumentów na poparcie swych wymyślnych tez, to znaczy, że nie ma już żadnych w zanadrzu.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)